Re: wrażenia
W sumie to nie prowadziłam tylko starałam się trzymać w obszarze lepszej widoczności (brak latarki) :) szczególnie po tym jak na chwilę znalazłam się w grobowych ciemnościach. Do bazy dotarłam...
rozwiń
W sumie to nie prowadziłam tylko starałam się trzymać w obszarze lepszej widoczności (brak latarki) :) szczególnie po tym jak na chwilę znalazłam się w grobowych ciemnościach. Do bazy dotarłam jeszcze przed waszym wyjściem na drugą pętlę więc nie straciłam zbyt dużo czasu, ale to już nie miało znaczenia, bo myśl o odpoczynku zwyciężyła z chęcią polepszenia czasu. W nocy z 'iściem' było dużo łatwiej, gdyż każdy postój oznaczał przerwe w dostawie ciepła i w konsekwencji ograniczaliśmy się tylko do kasowania karty na PK. No Borek się popisał ,pierwszy i ostatni kryzys miał na początku a potem już tylko rósł w siły wprost proporcjonalnie do czasu.
A co do koleżanki o której mówisz, miałam okazję ją poznać. Rano nie było po niej widać wogóle żadnych śladów poharpaganowych
zobacz wątek