Widok

wszyscy to i ja

Słońce co raz wcześniej wstaje a z nim mój Piesiulik i ja. Pranie wyjęte, sadzonki powitane, drzewa na podwórku też. Omawiałam z leśną ściółką perspektywy zapodania jej grzybni jadalnych. Gaz rozliczony. Poranki już pozwalają wyskoczyć w samej koszuli nocnej i kurtce na kilka chwil przy domu.
Przy pierwszej kawie mignęły mi "wiadomości". Co za dno energetyczne... :(((
Ludzi opanowuje jakaś dziwna choroba, która wyniszcza ich system, okrada z energii życiowej i pozbawia poczucia rzeczywistości.
Zalewani jesteśmy powrotami do przeszłości polegającymi na niszczeniu jej obrazu, na jakim zostaliśmy wychowani. Nie zwracam już uwagi na to, że wszystko co było okazuje się być inne niż w przeszłości przestawiane. Nie oceniam i nie poświęcam temu uwagi. Po prostu zdaję się na intuicję i poświęcam uwagę teraźniejszości, która przecież już za chwilę będzie przyszłością.
TO co mnie zaczyna przytłaczać to wszędobylskie zmuszanie nas do studiowania przeszłości, tego co już było, jakże często wypaczone w opowieściach i nawet dokumentach. Nie, nie mam ani aspiracji ani czasu do stracenia by zgłębiać te tematy, rozkładać na czynniki pierwsze i przedstawiać mechanizmy czy szukać wykładni by komunikować własne, subiektywne wnioski. Może to lenistwo lub egoizm a może zwykła pokora i ciekawość innych zjawisk.
Mój Boże, dlaczego chciałabym studiować inne planety jeśli o tej tak mało jeszcze wiem...
Czy ja mam depresję? Nie wiem. Bywa, że aż włosy bolą mnie po same końcówki i kontener mojego przemijającego w każdej sekundzie i wraz z każdym oddechem ciała fizycznego, odczuwa ból z powodu braku miejsca na energię, którą odczuwam i która jest nie do opisania słowami. No właśnie ... słowa. Magia w czystej postaci. Cudowny dar i umiejętność. Boskie narzędzie do manifestacji naszych myśli, pragnień i opisywania cudów życia, w których bierzemy udział i które nas otaczają. Jak każde narzędzie w rękach jednych staje się słodkim lekarstwem na wszystko gdy inni stosują je jak morderczą truciznę.
Nie. Gdy patrzę na grę mięśni własnej dłoni na klawiaturze, na podnoszące się i opadające włosy na ciele śpiącego psa, na pąki samopylnej wiśni, gdy słyszę jazgot podekscytowanych wiosną ptaków w zagajniku obok i pokrzykiwania jastrzębia ... jestem pewna, że nie mam depresji. Odczuwam euforię wdzięczności, która tętni w mojej krwi i wyciska łzy szczęścia.
Bóg. Czy Bóg istnieje?
Bywa, że przez kilka dni nie widzę człowieka w pobliżu a mimo to każdego poranka dostrzegam zmiany dookoła, których sprawcą nie może być człowiek. To mi przypomina o mojej ograniczoności będącej rodzajem wolności, o mojej ograniczonej roli trybiku w całości i organicznym czasie przydatności tego trybiku nim zostanie wymieniony na nowy, ulepszony.
Całość i jedność. Oto czym jesteśmy. Walka o zachowanie równowagi trwa i świadomość jest ostatecznego wyniku przynosi mi spokój.
Przeszłość i przyszłość są terminami stworzonymi na potrzeby człowieka. Teraźniejszość i jej świadome przeżywanie powinno być tym co pochłania ludzi a jednak... nie zawsze tak jest.
Potęga, wielkość i siła... są efektem długotrwałych procesów i owocem pracy, uczciwego, systematycznego zaangażowania...
Umiejętność adaptacji, umiejętność pływania i oddychania w do połowy pełniej szklance, umiejętność wyciągania wniosków z błędów, rozumienie ich i otwarte mówienie o nich a potem przekuwanie w nowe, lepsze rozwiązania.
Zdaje się, że przedawkowałam zieloną herbatę :)
Dobrego dnia
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2

O, dusza Ci się z Dzienniczkiem zestroiła. Fajne to być musi uczucie. U mnie tylko chwilowe refleksy czasem się odbiją, bo wrażliwość mam już mocno przytępioną.

"Pali się duch mój w miłości czynnej, nie tracę na czasu na żadne marzenia, biorę każdą chwile pojedynczo. Bo ta jest w mocy mojej, przeszłość nie do mnie należy, przyszłość nie moja, czas obecny wykorzystać staram się całą duszą." (zeszyt 1, werset 351)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1

Eeeee, Raven mi ukradł puentę, to ja tylko tyle, że to jest dotknięcie ręki Boga/łaska (niepotrzebne skreślić), że najpierw były obowiązki względem Matki Ziemi, a dopiero potem internety
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

A może ktoś mi pomoże. Jak przeczytałem notkę (której wagę dopiero poukładam sobie w głowie) to napłynęło do mnie przekomicznie wspomnienie, jak przed ćwierćwieczem przeczytałem w zbiorze opowiadań B.Singera o młodym rabinie, idealiście (20-lecie m/wojenne), który udał sięna głęboką prowincję, by w głębokim skupieniu popełnić ważne przemyślenia, napisać coś, czy nauczać. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie rycząca od rana krowa ( nie pamiętam, czy niewydojona, czy zapomniana, czy niewychowana). Biedny rabin robił wszystko by jej nie słyszeć, ale nic to.....nie dało. Do dziś pamiętam, jak się wtedy śmiałem, wyłem, tarzałemm że śmiechu. I mi ten tom opowiadań jakaś żmija za granicą ukradła, a ja od paru lat mam ochotę odświeżyć sobie przeżycia tego rabina. Przeleciałem wszystkie antykwariaty i tego opowiadania w przeglądanych dziełach nie znalazłem (w domu mam wszystko co Singer napisał, bardzo nielubiany zresztą np. w USA przez określone kręgi). Może ktoś zna tytuł tego tomu, rok wydania. Przepraszam, że ja nie na temat, ale to było pierwsze paradoksalnie skojarzenie po przeczytaniu notki, jakże inne od wrażeń znękanego rabina z Warszawy.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

Komandos :))) ja Ci dam przekomiczne wspomnienie. ". Do dziś pamiętam, jak się wtedy śmiałem, wyłem, tarzałemm że śmiechu".
To Ci odpowiem na to Panie Bracie, że u mnie, na "prowincji" to korki jak w stolicy i za 5-10 lat to aż strach się bać.
Dałeś mi do myślenia z tą krową. Przydałaby się z jedna.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Bo tu jezdza służby sprzatajace dzisiaj i zmywaja znaki drogowe na wysepkach między jezdniami. I się robią korki
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wróciłem z działki (1-szy raz w tym roku, wpływ Lukrecji), muszę odsapnąć. Lukrecjo, opis mąk tego młodego rabina, który z hałaśliwej Warszawy (20-lecie międzywojnia) udał się na sielską, cichą wieś, aby spełnić się duchowo i ta rycząca krowa od rana do wieczora, to był opis apokaliptyczny. Nie mogę sobie przypomnieć, czy On latał do chłopa, czy sam próbował tę bestię obłaskawić, no nie pamiętam szczegółów. To nie było krótkie opowiadanie, a dotyczyło zmagań tego rabina z nieznaną mu i zapewne wyidealizowaną wizją łona natury. I to właśnie opisywał B.Singer.
Singer miał nieprawdopodobny dar opisywania drobiazgów dnia codziennego, które zawsze zamieniały się w kataklizm.On sam podobno był niezaradny i każde zderzenie z rzeczywistością było dla niego apokalipsą. Mieszkając na Upper West Side w starym, ponurym apartamentowcu opisał zagubionego starszego pana, który w piżamie, późnym wieczorem zwabiony jakimś hałasem wyszedł na korytarz. No i oczywiście zatrzasnęły się za nim drzwi, a on bez okularów, ino w piżamie, a dookoła krwiożerczy, nieznany świat. Tu bardzo podobnie oddawał klimat jego przedwojennego opisu przygód tego rabina. No coś zupełnie nieprawdopodobnego. I dlatego tak chciałbym przeczytać to jeszcze raz i sprawdzić co mnie wtedy tak...no właśnie co?
A co Twojej hipotetycznej krówki teraz, no to nie wiem.... Słyszałam już o kłopotach górala, któremu wczasowicz ściągnął na łeb policję policję, bo mu kogut gospodarza piał od rana w obejściu. Nie wiem jak się to skończyło, ale ja na miejscu tego górala to bym wyrwaną sztachetą z płota pogonił tego mieszczucha w samych gatkach z letniska.
Prawdę mówiąc to wolę klimaty z "Samych Swoich", moja rodzina przypominała trochę Karguli - wschodnie Podlasie.
Tam było prosto z mostu, głośno i z kłonicami i komu to przeszkadzało.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Komandos, na chomikuj jest trochę tekstów Singera do ściągnięcia.
Wiesz, kilka tygodni temu rozmawiałam (tylko dwa razy) z ekipą doprowadzającą kanalizację do wszystkich nieruchomości w mojej wsi.
Te rozmowy uświadomiły mi, że to co dla jednych ludzi jest perspektywą, widoczną możliwością, potencjałem, ulepszeniem czy krokiem na przód, dla innych jest kłopotem, problemem, niepotrzebną i niechciana zmianą, przeszkodą. Tak już po prostu jest.
Mnie zawsze przyprawia o uśmiech wspomnienie reakcji mojej Mamy kiedy przywiozłam Ją pierwszy raz by pochwalić się działka na przyszły dom. Padał wtedy deszcz i było wietrznie. Spojrzała niechętnie na nierówny, dziki teren i powiedziała, że najlepiej by to sprzedać i odzyskać pieniądze by zainwestować gdzie indziej. Na szczęście pieniądze były wypracowane przez nas i widzieliśmy potencjał tej działki. Dziś kiedy dom już stoi i z każdym sezonem nabiera szlifu, wszystkim bardzo się podoba i lokalizacja i spokój... Nawet ekipy wykonawców, bez wyjątków z uśmiechem kręcą głową "Państwo tutaj sobie fajnie żyją", "Macie tutaj spokój"...
Trochę było z tym zachodu pod względem pracy i finansów ale warto było.
Jeśli chodzi o klimaty rodzinne to ja często myślami wracam do gospodarstwa mojego śp. Dziadka, na Kurpiach. To był raj.
Kaszuby i Kaszubi bardzo mi dopowiadają. To są ludzie twardzi i z dystansem a mnie to bardzo odpowiada.
Żadną prowincją nazwać moje wsi nie można ale wczoraj wracając z Mutikina do domu, cisnęłam gaz byle już ptaków posłuchać zamiast szumu aut i gwaru ludzi... a przecież o poranku to jeszcze nic jest. Większość śpi lub dopiero do życia się budzi. Ilekroć ja już wracam z zakupów i wyjazdów... mijam sznury samochodów wszystkich, którzy stęsknieni za miastem i jego uciechami dopiero dzień zaczynają.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

To niech mi ktoś pomoże i to opowiadanie ściągnie.Ja jestem chów papierowy.
Wczoraj na działce wszystko sobie przemyślałem, poukładałem i miałem Ci odpisać, że już wiem wszystko, ale padłem. Miałem napisać rano ale wyszłem do Kościoła. Mój proboszcz, się mocno zradykalizował od 10 tygodni i strasznie na nas krzyczy. Był ciekaw co się wydarzy dzisiaj, ale był rekolekcjonista i też mnie zażył, ale z innej mańki. No to muszę przetrawić...
A miałem taki piękny tekst przygotowany:
Wszystko wiem. Wiem wszystko. Wszystko rozumiem i wyjaśnię.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Padłeś? Od myślenia czy przekopywania...?
Mam szukać rabina i krowy?
Miód gryczany właśnie mi się skończył. Resztki w słoiku zalane ciepłą wodą to moja ostatnia deska ratunku.
Wczoraj wydoiłam gar rumianku z miodem i zjadłam ze dwie cebule. Delirka ustąpiła i poranny prysznic zmył resztki chwilowego wirusa. Musi przewiało mi schaby przy odzyskiwaniu desek.
Pies mój dojrzewa i poszerza terytorium. Staje się nieposłuszny i ma własne sprawy. Wraca ale kiedy sam zdecyduje i trudno się z tym godzę. Drzewa i krzewy za to zawsze są w tym samym, przydzielonym im miejscu. Pomidory podejrzewam o kombinacje jakieś. Jedyn z nich jakimś cudem znalazł się w doniczce z cukinią (szok?), inny udawał martwego a dziś pręży dodatkowe, nowe liście. Drzewko cytrynowe puszcza nowe liście i nie gubi starych zatem chyba przyzwyczaja się do naszych porządków.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Od czego padłem? Najpierw od myślenia, czy jechać, potem od przerażenia, ile do zrobienia, potem harówa, powrót i zdechł pies.
Co do psa, to zaminować teren dookoła, wytłumaczyć czym to grozi i spokój, bo jak mieszczuch pójdzie w las, to będzie jak z tym rabinem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Oj tak. Tyle do zrobienia. Trzeba spokojnie, systematycznie i konsekwentnie.
Obiecałam Dzieciom popcorn i wspólny seans na kanapie. :)) Na Polsacie Smerfy. Poszukiwacze zaginionej wioski.
Trzeba się przygotować... koce, snaki, picie, pies...
Spokojnej niedzieli
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Życie chyba jest logiczne. Dziś na Mszy znowu miałem pecha. Mam swoje wysiedziane miejsce i zdarza mi się, że obok zasiądzie dama przekonana o swoim wyjątkowym wokalnym talencie. Była taka z sopranem falsetowym, nie dało się tego znieść. Cierpiałem, zżymałem się, chyba kląłem w duchu. Nie przesiadałem się, bo to ja miałem rację, to było moje wysiedziane miejsce, a nie tego stworzenia ze spalonego teatru. Potem leciałem do Komunii, wracałem i cierpiałem dalej.
I dziś przydarzyło mi się coś podobnego. Przeistoczenie, proboszcz wypowiada dwie znane frazy, a tu obok słyszę damski głos, recytujący to półgłosem równo z księdzem, a ja tu obok w sąsiedniej ławce z tym samym cierpieniem, bez możliwości skupienia, no nie będę pisać, o czym usiłowałem nie myśleć.
Żeby okazać lekceważącą wyższość, spojrzałem w prawo i mnie przytkało. Babinka, z 85 lat, granatowa pikowana kurteczka z dermy, szara dzianinowe spódnica, torebka czarna z dermy, a na głowie tradycyjnie zawiązana pod brodą wełniana chustka w brunatne niewielkie róże, na jasnym tle, z tyłu opadającym trójkątem na łopatki. Z przodu było widać falę siwych włosów na czole, reszta znikała pod chustką. Spojrzałem na ręce i zobaczyłem ciemne obwódki wokół paznokci kciuków. Aha, żadnych gumiaków, tradycyjne, choć starsze wypastowane kozaczki. Jak się podnosiliśmy z klęczek babinka wyjęła chustkę wytarła dokładnie oczy, nos.
To była kobieta jak nasze babcie, które sterane życiem, stroiły się, przed spotkaniem z Najwyższym, a ja tu głupi jak ten baran.....No spłakałem się, pierwszy raz w Kościele.
Potem było: przekażcie sobie znak....,zadbałem, żeby babulence uścisnąć rękę i tu już się nie pomyliłem, dłoń osoby nie unikającej pracy.
Po Mszy się zaczaiłem i podążyłem za babuleńką. Umierałem ze strachu jak pokonywała tory tramwajowe nie po pasach i bez świateł. Szła utykając na prawą nogę ( pewnie nie zoperowany staw biodrowy). Idąc, prawą ręką łapała się ścian budynku. Doszła do rogu, a tam pojawiła się nastolatka, w kurteczce, dżinsach, wzięła babuleńkę pod rękę i powędrowały dalej. Weszły za rogiem w bramę, ja tam wpadłem za moment, jak wytrawny detektyw i zobaczyłem je obie przed domofonem i usłyszałem jak nastolatka tłumaczyła babulence, że drzwi się same otworzą, bez klucza.
A więc babuleńka w odwiedzinach u rodziny z miasta.
A ja jak rzadko dostałem lekcję pokory, cios w moją pychę, lepsze wychowanie był błyskawiczny.
I jak tu nie wierzyć w ingerencje z niebios.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1

:)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wszystko wiem, wiem wszystko, wszystko.............
....zalewani jesteśmy powrotami do przeszłości...niszczeniu jej obrazu.... teraźniejszość....
A ja wracam w przeszłość, by się dowiedzieć czy, co i jak niszczyłem. Wychodzi, że niszczyłem, buntowałem się i robiłem rzeczy straszne. Balangi alkoholowe były godne porównania do tych na wzór młodego Polańskiego, z okresu studenckiego opisanych w jego wspominkach. Dziś się zastanawiam, dla ilu młodszych od siebie stałem się złym wzorem.
Ale miałem jeden hamulec/bezpiecznik. Wychowanie z domu, katolickie, z zasadami, których wszystkich nie udało mi się złamać. To wychowanie, z tyłu głowy, nie pozwalało zniszczyć tabu, po złamaniu którego, nie byłoby już co zbierać lub do czego wracać.
Hippisowska rewolucja mi się nie udała, rodzice nie pozwolili (prawdę mówiąc, o reszcie moich występów nigdy nie wiedzieli, bo gdyby...to by zeszli z tego świata nagłą śmiercią), w ciuchach godnych epoki lat 70-tych nie pohasałem, rodzice nie kupili....teraz to widzę, że miałem lekko przechlapane, ale że zdrowia, życia nie straciłem to cud.
Teraz przebitka w przeszłość, jako szczenię, byłem świadkiem jak w Central Parku na Manhattanie grupa młodych tancerzy ćwiczyła układy choreograficzne. Jakiś czas później wszedł na ekrany musical Hair i zdałem sobie sprawę, że byłem świadkiem przygotowań do filmu. Ach, jaki byłem wtedy dumny z siebie, jak rosło moje ego, że byłem świadkiem powstawania tego dzieła. A już ta scena tańca hippisa na stole, na mieszczańskim przyjęciu, no to było dla mnie wyzwalające z okowów przeżycie.
Po 1989 roku, miałem za co dziękować Bogu, że ci biedni rodzice mieli taką mocną rękę, bo moje wczśniejsze życie nie przypominało zgliszcz, ale też dlatego, że nie udało mi się wyrzucić ich punktu widzenia świata na śmietnik.
Teraz wywraca się wszystko do góry nogami, bez jakiegokolwiek alibi, uzasadnienia. To przypomina teatrum, jakby ludzie chodzili w paltocie z podszewką na wierzchu.
I dlatego uważam, że wszystko jest ważne: przeszłość, która pokazuje plusy i minusy, teraźniejszość - bo sieję ziarno,a nie plewy z przeszłości i przyszłość, bo jeszcze zobaczę bogate plony bez chwastów.
To obecne pokolenie może zobaczyć w przyszłości spaloną ziemię, negując dorobek przeszłości i zrywając więź pokoleniową i kulturową.
PS.Przepraszam, za mój styl, ale wszyscy moi znajomi twierdzą, że czasami jest nie do zniesienia i że opętał mnie duch rabina.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Wszystko z Tobą i Twoim stylem ok.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

.....niszczenie obrazu przeszłości.....
.....do negowania przeszłości...., a może jej nigdy nie było?

Dużo w dzieciństwie czytałem, w nastoletnim okresie nawet przerobiłem Prousta. Lektury szkolne czytałem grzecznie i nawet z zainteresowaniem, bo kazali. Uznawałem, że jeżeli kazali to krył się w tym jakiś głębszy zamysł, nie buntowałem się, bo jak sądzę, pogodziłem się z tym, że jak przeczytam to nic nie stracę.
Utknęło mi w pamięci takie wspomnienie z polskiego, co autor miał na myśli w opowiadaniu z akcją w XX-leciu międzywojnia, o młodym czeladniku - dziecku, chyba u szewca, który wciąż zamiatał izbę, opiekował się niemowlęciem gospodyni w kołysce. Jakiś kanon analizy obwiązywał, bo z całą klasą po analizie wyszedł nam wniosek o wyzysku młodocianego, który chciał, czy miał się uczyć zawodu, a tu nic, tylko zamiatanie i ryczący bachor, cudzy w dodatku. Wspomnienie to tkwiło we mnie jak drzazga. Ale nic to. Z 10 lat temu napłynęło do mnie wspomnienie jak proszę w licealnym okresie kolegę z ławki: pożycz mi michnikową z historii, bo moją gdzieś zapodziałem, a tu będą odpytywać. I te dziesięć lat temu przypomniała mi się czerwona okładka podręcznika do historii, format większy niż A-4, Historia Polski do roku chyba 1795, no nie może być......czyja (?) i zacząłem latać po antykwariatach. Księgarze kręcili kółka na czole, jak ich w kółko nachodziłem. Jeden się zlitował i mi ściągnął przez internety. I mam, mam.....uczyła mnie historii Polski mamusia Adasia Michnika. Czytam teraz na wyrywki o reakcyjnych postaciach tamtych czasach, reakcyjnych księżach i postępowych chłopach, Lutrze, Oświeceniu, itd. I znowu wróciło do mnie wspomnienie tego chłopca z lektury, z głębokiej, biednej wsi, wykorzystywanego do zajęć domowych zamiast nauki zawodu. I mnie olśniło, no jak to, przychodzi chłopię ze wsi, nie wiadomo z jakimi umiejętnościami, ma wikt i opierunek i tak od razu do kopyta, szydła, skóry? No nie, najpierw trzeba się poznać, oswoić, ocenić charakter, nawiązać nitkę porozumienia i sprawdzić, czyli zżyć się z rodziną, żeby współpraca mogła się jakoś ułożyć. I mało mnie szlag nie trafił i ta Michnikowa historia i to "wykorzystywane" chłopię w sanacyjnej Polsce. I kto mi to wszystko wtedy nawkładał do pustego, młodego łba i co ja tam jeszcze znajdę, jakie złogi i czego tam zalegają.
I prawdę mówiąc, to jestem zadowolony z tej weryfikacji, nie wiem jeszcze co będę odkopywać z mojej przeszłości i jakie zyski, czy straty poniosę. Więc stosunek do weryfikacji mam dwoisty, stoję w rozkroku i tak pozostanę w tej niewygodnej pozycji, póki ktoś mądrzejszy mnie nie wyzwoli. Może by Raven spróbował.....
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

I ja liczę na Ravena w Twojej sprawie.
Osobiście nie mam złych wspomnień i jeśli cokolwiek powraca to na krótko. Owszem odnotowuję wspomnienia ale vortex myśli i zdarzeń tu i teraz na rzecz teraz w przyszłości pochłania całą moją uwagę.
Nie neguję niczego z przeszłości. Czymże bym bez niej była? Wszystkie doświadczenia, przeżycia, wydarzenia... biorę za ważny element tego kim teraz jestem. Nie oceniam i nie rozczulam się w kategoriach własnej śmieszności, krzywdy, straty, niesprawiedliwości, sukcesu, wygranej, bólu, przyjemności... Nic z tego. Biorę życie takie jakie jest. Nie ma we mnie buty i bezczelności, które pozwalają oceniać co i kiedy jest dla kogo dobre. Bez względu na to czy to postać realna czy fikcyjna.
W wieku szkolnym również czytałam i lubiłam się uczyć. Z natury lubię pewien rodzaj dyscypliny, który pozwala mi obowiązki uczynić niewidzialnymi i w ten sposób oddawać się w całości własnym światom. W domu było bardzo dużo książek. Również miałam etap w życiu pożerania ich. Nastąpił jednak moment, w którym miałam wrażenie, że już gdzieś czytałam, że już to przerabiałam, że wnioski powtarzają się bez końca, że kręcę się jak gawno w przeręblu i wszystko to marnością. Potem chciałam i mogłam przeżyć coś na własnej skórze. Uczyłam się, że radości i umiejętności życia próżno szukać na zewnątrz i że pochodzą z naszego wnętrza. Odkryłam, że największej mocy słowa, modlitwy, gesty, czyny... są banalne i proste. W Prawdzie nie ma komplikacji, której dopatruje się człowiek. Istnieją jedynie granice rozumienia i są jak schody, po których wspinamy się przez całe życie. Gdy już docieramy na szczyt dokonujemy odkrycia, które zawstydza do tego stopnia, że trudno nam się do niego oficjalnie przyznać :) Osobiście tak właśnie mam.
Nie obnażę się tutaj z cennych dla mnie wniosków i sekretów, które dotyczą biblijnej prawdy, że niczym jest patrzenie bez widzenia, słuchanie bez słyszenia, poznanie (nawet najbardziej długotrwałe) bez rozumienia...
Bywało, że w drodze życia doświadczałam czegoś co w ludzkim języku jawiło się jako niepowodzenie, błąd, porażka, nieszczęście, krzywda, niesprawiedliwość... tymczasem czas płynął i przychodził moment, w którym dziękowałam Bogu za taki a nie inny obrót sprawy.
Ostatecznie Bóg zna swoje stworzenie najlepiej...

Wieczorem pikowałam pomidory do osobnych doniczek. Puszczałam im 423 hz. Dobrze się przy tym grzebie w ziemi. Niesamowity zapach wydzielają te młode sadzonki. Jedne wyjątkowo silne, górują nad innymi, sporo średniaków co to jakoś się bujają i dwie, trzy, które można by skazać na straty. Wszystkie potraktowałam tak samo - własna doniczka tej samej wielkości i ziemia tego samego rodzaju. Mam absolutną świadomość, że "historia" każdej z sadzonek jest zupełnie inna i każda już teraz inaczej odnajduje się w warunkach, które im zapewniam. Schodząc na herbatę (wirus jeszcze nie odpuszcza) musiałam zajść po słuchawki do pokoju, w którym mieszkają pomidory. Zdziwiłam się w jakiej dobrej są kondycji bo nawet najsłabsze podniosły się w górę. Czy to sukces? NIE! TO etap procesu, który dopiero gdy się zakończy obrodzeniem owoców lub klęska z jakiegoś powodu, będzie podstawą do wyciągnięcia wniosków ale nie takich, które miałby stać się regułami czy prawdami. Jest jeszcze miejsce dla niewidzialnego i niemożliwego. Z jakiegoś powodu ludzie, którzy rodzą się ze wszystkim co im do życia potrzebne, wikłają się w sieci definicji, pozorów, opinii (na Boga nie własnych)...
Muszę dolać wrzątku.
Spokojnego poniedziałku (uwielbiam poniedziałki!) i tygodnia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Komandos, ale o co chodzi konkretnie? Jakoś syntetycznie dałoby radę wyłożyć problem? Jesteś cały rozgrzebany i próbujesz wszystko upchnąc w segregatory oraz stworzyć kartotekę fiszek i sygnatur? Czy po prostu historię Polski chcesz sobie poukładać? Książki Heleny Michnik?! A daj spokój... Trochę jakbyś był zahibernowany kilkadziesiąt lat. Tego nikt poważnie nie traktuje, a Adam by Cię tylko zbluzgał jakbyś go o to zapytał (======> https://www.youtube.com/watch?v=yqZ4jROifOU )
W ogóle to mam takie niejasne przeczucie, że Augustyn opowiadał mi wieczorem o wielu Waszych problemach. Nie jestem do końca pewien, bo już nurkowałem w aksamitną ciemność. Czasami się wynurzałem i wtedy rodziło się zdziwnienie, że on cały czas nawiązuje do tego łabędziego śpiewu, jaki na tym forum się wydarzył w dużej mierze za sprawą tego właśnie wątku. Może mi się zdawało. Nie gwarantuję. Możemy razem posłuchać, tylko najpierw prysznic, kawa i sernik. Bo w domu nie zdążyłem jako że mądrale nie chcą oddać zrabowanej godziny. Nikt już nie rozumie czemu ja zabierają, ale jesteśmy już kolejnym pokoleniem małpek, które strącają się z drabiny mimo że powody ku temu dawno już zniknęły (był taki eksperyment, jak nie znasz, to sobie wygoogluj).

https://youtu.be/onLdUx5Ypkc
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Faktycznie jestem rozgrzebany, coś mnie walnęło od 2010 roku..."segregatory, oraz stworzyć kartotekę fiszek i sygnatur"- to chyba trafne podsumowanie, analiza mnie katuje, a do syntezy to ho, ho, bo (cytat) daleka droga, bo coraz bardziej się potykam o niezawiązane kiedyś sznurowadła ( do niedawna za bardzo mi to nie przeszkadzało). Dociera do mnie jak wiele nie wiem i próbuję nadrobić i kogoś za to obwinić, a nie umiem odkryć kogo, czy tylko siebie. I te wracające z przeszłości drzazgi stają się kłodami, które teraz chcę posuwać z drogi, bo dalej nie ruszę. Albo mi brak oprzyrządowania, co mnie może wykończyć, albo się zawiesiłem. Mam dookoła erudytów, których poziomu nigdy nie osiągnę, a jednocześnie widzę jakie zniszczenia sieją w realnym życiu i nie widzę, żeby miotały nimi jakieś wątpliwości. Te drzazgi odbieram jako dar, żeby coś zweryfikować co i jak mnie ukształtowało w przeszłości. Nienawidzę słowa >dekonstrukcja
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

c.d.Nienawidzę słowa >dekonstrukcja
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Kolejna próba, coś mi ucina resztę wpisu:
Nienawidzę słowa >dekonstrukcja
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

dekonstrukcja
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Od tego to są różne psychoterapie, ale nie mogę polecić tego z przekonaniem. Nie wiem, na ile psychologia w ogóle jest rzetelną nauką. Największe piętno odcisnęli na niej Freud, Jung i Fromm. To byli ludzie psychicznie chorzy, całkowicie spaczeni, ciężcy dewianci seksualni. Jeszcze Maslow tam się czasem przewija ze swoją niesłuszną piramidą potrzeb, która jest piramidą człowieka płytkiego, egoisty. No i na bazie tych chorych teorii próbuje się ludziom układać rozsypane puzzle. Był na przykład eksperyment na Davidzie Remierze, który powinien skutkować zakazaniem i penalizowaniem całej teorii gender. A tymczasem ona jest propagowana i dotowana.
Pewnie są jakieś dobre nurty w psychologii. Ale nie korzystałem nigdy, to i pojęcia nie mam. Stowarzyszenie Psychologów Chrześcijańskich na przykład jest coś takiego. Tylko że mi się zdaje, że jakby oni byli chrześcijańscy, to mówili by po prostu: "panie, znajdź se pan kaplice wieczystej adoracji i siedź tam tak długo aż coś usłyszysz i coś się panu poukłada". Albo wysyłaliby do jakichś pustelników na msze z modlitwą o uwolnienie, np. do słynnego o. Daniela z Czatachowy, gdzie Modest Amaro ostatnio oświecenia dostał, raka pokonał, na nowo się narodził i przestał krzyczeć na ludzi dla pieniędzy.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Niestety po obcięciu 1/3 mojej psychodramy, ten mój wpis powyżej stał się niekompletny
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

....a po niekompletny (jak widać brakuje kropki) też mi obcięło 8 słów, algorytm już działa?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ostrożnie używaj nawiasow, szczególnie kwadratowych
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Że co? Ja ciemny jestem w te klocki....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

BBCode niektóre znaki specjalne traktuje jak komendy. Jesli wpiszesz np. znak otwarcia nawiasu kwadratowego, to cała reszta wpisu zostanie zignorowana. DLatego unikaj szczególnie nawiasów kwadratowych.
Z innymi znakami specjalnymi też może być różnie. Zatem po prostu sprawdzaj, jak się wyświetla to, co napisałeś. A jeśli coś wcina, to w czasie edycji (5 min) zamień "inkryminowany" znak na jakiś inny.

Choć jest metoda, aby wpisać np. "&91;". Ale nie jest ona oczywista ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Aaaaaaa,, wielkie dzięki, no faktycznie, ja jak ta tabaka w rogu, teraz muszę lecieć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Spróbuję 5-ty raz.
Nienawidzę słowa -dekonstrukcja- a raczej tego co mi się z nim kojarzy, a to mnie dopada. Ale mam nadzieję, że nie w tej strasznej postaci, że nic nie demoluję, tylko wreszcie wkładam fragmenty puzzli na właściwe miejsce, co dawniej było niemożliwe. Być może to sen wioskowego głupka (tego określenia na -i.....- nieużywając), ale jak się nie uporządkuje przeszłości to panujemy nad teraźniejszością, ale przyszłość nam nie wyjdzie. Nie mam na myśli absolutnej demolki i zamiany Ali i Oli na parę lesbijską, Asa na kota i unicestwienie dorobku przedwojennej postaci PPS-owca i jego dorobku. To polityka spalonej ziemi.
Życie Lukrecji przypomina jakiś Eden, tylko pozazdrościć. Pies, dzieci, kocyk, gleba, rośliny, wyjście rano w koszuli nocnej za próg, a ja tu planuję co rano, wślipiam się w termometr za oknem, eeeee....Chciałbym osiągnąć stan takiej nirwany i hierarchii.
Mnie ciągle ktoś bluzga i okłada cechą, a ja od tej bieżączki nie umiem się odgrodzić. To, że jestem uśmiechającym się optymistą, to chyba, na pewno, ten mój Anioł za moimi plecami, wyrywający sobie anielskie włosy, załatwia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Eee, tam, nie schlebiaj sobie. Prawdziwych wieśniaków już nie ma. Nie ma.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ha ha... fubu dostaje koronę w wątku.
Jedno zdanie i pozamiatane :)))))

Ps

Dodam tylko, że idę wytrzeć gila, wyciągnąć drzazgi itd. Szkielet szklarni stanął na przekór wichurze i lichu złośliwemu :)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Bardzo dobrze. Ale to nie jastrzębia słyszysz, a orlika krzykliwego. Tak obstawiam. Znajdź pióro to będziemy wiedzieć na stówkę.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Puentę??? Co to takiego?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

O rany, przepraszam, naprawdę nic obraźliwego, Gdynaninie.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0

A moze "pointa"?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4

A może obie formy są poprawne?
No, tak, do czegoś przecież trzeba się przyczepić.

Puenta, pointa (fr. point = kropka) – zaskakujące sformułowanie podkreślające sens wypowiedzi lub utworu literackiego umieszczone na końcu...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

>Puentę??? Co to takiego?

I wszystko jasne...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

MtF aż mi się chce zmałpować żart Męża, który zgina się w pół i pyta " que desire vou madam" ? ha ha
Jeszcze "przynieś pióro lukrecjo"... i jeszcze ...
Nie znam się na ptakach ale musi jastrząb co tu mieszka od zawsze, ...awsze, ....awsze... czyli odkąd tutaj zamieszkałam.
Poznaję po jego diecie a bardziej po tym co z niej pozostaje - pióra i kosteczki (po grzywaczach, których tutaj sporo) i głos raczej ma taki:
https://www.youtube.com/watch?v=4VYObk8e6N4
Ten orlik to taki wielgaśny mi się wydaje ale jakby się trafił to niechby był. Mnie wszystko cieszy :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Nie odsłucham, bo nie mam karty dźwiękowej. Wieczorem podłącze lapka. Ale na zdjęciach są rożne drapieżne, orlik też, a te w locie to też nie są jastrzębie.
Może masz i jastrzębia, ale to obecnie bardzo rzadki ptak. Ma złą passę. I jest wyjątkowo skryty, nie drze papy, najprędzej można go zobaczyć jak śmiga pomiędzy pniami w lesie. U Ciebie za łyso dla niego. Najbardziej to by mi z biotopu pasował myszołów.
No a skoro nie chcesz przynieść pióra, Anyżkowa, to wypatruj go na niebie. Jak pikuje w dół pod katem 45 st i wyrabia nad ziemia to orlik. Jak lata z rozczapierzonym ogonem i widocznymi czterema poprzecznymi pasami na nim to jastrząb ( ͡° ͜ʖ ͡°)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ha... jeszcze z 10 lat temu to bym poszła po to pióro :)))
Uwierz, że aż łzy rozbawienia i ból mięśni twarzy wywołała ta myśl.
Dziś to Ci napiszę, że ufam Ci całkowicie i napewno jest to myszołów. Na 101 %

Ps
No właśnie łyso i nisko. Podobno szerszenie wybierają najwyższy punkt na gniazdo a hurtnice bliskość wody.
Teraz taki klimat. Tyle, że ta konkluzja już mniej mnie bawi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Z drugiej strony wsio ryba byle miało pióra

https://youtu.be/Y2SGfMcemaM
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

.......te rozmowy uświadomiły mi, że to co dla jednych ludzi jest perspektywą, widoczną możliwością, potencjałem, ulepszeniem czy krokiem na przód, dla innych jest kłopotem, problemem, niepotrzebną i niechciana zmianą, przeszkodą. Tak już po prostu jest.........
A jakieś wnioski, przyczyny, dlaczego tak jest, wysnułaś? Hipotezy?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Tak. Owszem ale nie będę mędrkowała.
Jeśli chcesz się z nami podzielić przemyśleniami to prosiemy :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

To tu się spalam intelektualnie, przygotowuję pułapkę i co, tak na darmo??
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jestem s...konana (?) :)
Czekam jeszcze aż pralka i zmywarka skończą robotę.
Wyjęłam wszystkie drzazgi i odkleiłam plaster. Mazałam krwią nowe profile.
Studiuję instrukcję dalszego montażu i afirmuję błyskawiczną dostawę sptzętu mocującego.
Coronka też już szumi w krwioobiegu i pełna relakscjĄ.

Ps
Jaką pułapkę? Opowiadaj co znowy wymyśliłeś
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Co Wy na tej wsi za sprzęt używacie, a gdzie tara, nosidła do wody ze strumienia, albo żuraw przy studni i coronka we krwi??? Co Wy tam spożywacie? To nie zakazane? Bo u nas w mieście to po badaniu krwii, to zamykają.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

.te rozmowy uświadomiły mi, że to co dla jednych ludzi jest perspektywą, widoczną możliwością, potencjałem, ulepszeniem czy krokiem na przód, dla innych jest kłopotem, problemem, niepotrzebną i niechciana zmianą, przeszkodą. Tak już po prostu jest.........
No więc, jak tu zaistniałem, zaczął mi w tyle głowy pulsować taki zwrot, usiłowałem sobie przypomnieć od kiedy on funkcjonuje w obiegu publicznym więc u mnie. Wlazłem w Wikipedię (zwykle sprawdzam daty urodzin i śmierci) i znalazłem. Nowy Wspaniały Świat i uświadomiłem sobie, że to pojęcie funkcjonuje już od 90 lat. Proroczo, jak Kasandra wyraził to A.Huxley.
Próbował to zrealizować planowo Stalin, Hitler, Związek Radziecki, a teraz twórczo to realizują postępowo dzieci rewolucji 1968 roku, tyle, że gotują nas jak te żaby powolutku, powolutku. Raz polecę bez wstydu wklepać te 3
słowa, albo tu dam link : https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Nowy_wspaniały_świat
I tu jest opisana ta grupa ludzi wzmiankowana przez Ciebie, co nie akceptuje nowinek tam u Was, a ja teraz po zastanowieniu staję po ich stronie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Kotka, wez jakiegos Ukra do pomocy. Wszyscy juz wiemy, ze jestes zdolna i zaradna, ale szklarni, namiotow harcerskich i pawilonow-altanek nie stawia sie samemu. Szkoda tipsow i kozaczkow ;]
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

Nie szkoda, nie szkoda, kupimy sobie nowe i to wielokrotnie, żaden obcy men nie będzie nam w glebie grzebał, prawda, Lukri?
A Ty, Komanndo, weź się za współczesną literaturę bo kurzem zalatujesz...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

fubu Ty to masz jaja :)8
"Kupimy sobie nowe" zwoliniło u mnie blokadę maszyny losującej. Toż wiosna idzie i nigdy nie wiado kiedy trafi się to setne "pierwsze spotkanie".

Ps
Komandos jest "ukierunkowany" i to w sposób wymagający długiej obróbki ... a ja już jestem na etapie yesmana i nie walczę z wiatrakami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Hejka :p
Raven, studiuję temat dogłębnie. Szklarnię ostatecznie wybrałam inną niż zamierzona. Wybrałam polski produkt. Wczoraj paczka mi się rozsypała i szkielet złożyłam... a rano poprawiłam nieco. Czekam na kotwy i na Majstra. Tyle, że On ma siły i ręce choć zgrabne, jak imadełka. Każdą ściankę sama obrobię. Zdejmę folię ochronną i kanały zabezpieczę taśmą uv. Wiercenie otworów itd to już tylko będę towarzyszyła i komentowała. Najważniejsze, że postawię ją w inne miejsce a basen w inne.
Dziś była mega pogoda na skuter i jak tylko dostałam smsa to po uciśnięciu kaskiem głowy zaraz mi migrena przeszła ;) ha ha

Ps
Nigdy nie miałam tipsów. Zniszczyłyby moją, genetycznie doskonałą, odziedziczoną po Tatusiu płytkę :)
Odkąd jestem "Mamasitką" (za Synkiem) to tylko krótkie paznokcie.
Musiałam sprawdzić zawartość paczek... czy wszystko ok.

Ps2
Mam nowego Sąsiada tzn. będę miała. Mijałam Go dziś - ja pancerną a On taczką. Robotny mimo wieku.
Będzie fajnie :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Aha, :)
Już miałam garnek wyciągać i żurek nastawiać...
Raven... żadne kozaczki. Mam magiczne kroksy ha ha
Sunie się w nich jak gejsza i fika orła fantastycznie.
Zwijałam siatkę ze starego ogrodzenia i minimalizowałam jej objętość by wywieźć pancerną osobówką do pszoku.
Kroksy co rusz plątały się w siatkę. Zaliczyłam glebuchnę kilka razy :) Dobrze, że siatka nie owinęła się dookoła mnie. Z poł dnia by minęło nim ktoś by mnie znalazł.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Idę do garów ale...skoro mowa o A-ha to choć lato przed nami, Mortenowe górki robią mi dobrze już teraz.
https://youtu.be/oVl4qvHuY8g
Boskiego wieczoru!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Falstart :)
Mam potwierdzoną info, że jednak trzeba z grubej rury ;)

https://youtu.be/a3ir9HC9vYg

Miłego wieczoru
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Się domyśliłem większości, dlatego emota ironicznego w załanczniku zalanczałem. Jedyne pytanie, które mnie naprawdę nurtuje brzmi: czy ten kask miał kocie uszy?
Mój kask ma kocie uszy, kocie uszy ma mój kask... bo gdyby nie te uszy....
Ej!!! a ten tu czego? https://youtu.be/y3ln6mp0HNM

No to pa, idę popracować po godzinach.

https://www.youtube.com/watch?v=yByDCYfBDFQ
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Naprawdę "naprawdę"?
Kocie uszy są wtedy gdy jadę na luzie, bez ciśnienia, czas nie gra roli.
Dziś był zwykły shark. Gdy trzeba cisnąć (biedny byczek z ograniczoną prędkością), z duszą na ramieniu.
Blenda przeciwsłoneczna w taki dzień to zbawienie.
Było szybko i bez korków... raz, dwa, trzy i już w garażu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Ten ma uszy https://archiwum.allegro.pl/oferta/kask-motocyklowy-cat-look-kot-kobieta-uszy-damski-i7546210494.html
Czarny Shark lepiej się spisuje :) Leży jak ulał i nie czuć go wcale. W tym pierwszym fajnie zasłoniętą masz twarz ale uchle ciągną przy "prędkości". Oryginalne, wypasione wersje pewnie mają lepsze parametry.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ten link to robi mi tak, że "szukana oferta jest nieaktualna - może podobny przedmiot?". I proponuje zakup maski kobiety kota. Ale modelka nie przypomina ani Halle Berry ani Michele Pfeifer, więc bez sensu. Zresztą trochę to irytujące, że ta sztuczna inteligencja wszędzie borsuczenie podpowiada. Przepraszamy że nie ma kasku, ale proponujemy panu lateksowe borsuczenie. Rzyg.
A w sumie to zgubiłem wątek bo mi kot w drzwi od tarasu drapał. Już wiem Chciałem zasugerować że właśnie powinno być spokojnie i na ludzie w pierwszych dniach sezonu. Bo gnaty, bo mięśnie zapomniane. Ci w samochodach też się mogli odzwyczaić od patrzenia w lusterka. To zresztą przeważnie jest ich wina jak już coś się stanie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ahaaha. Już widzę, że kask jest tylko trzeba było zjechać w dół strzałkami. Nie ma to jak dać upust swoim frustracjom zupełnie bez powodu. Dobrze. Nie było tematu. Spać. Pa
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dzień dobry
...i zaraz dzięksik za poranną dawkę rozbawienia okraszoną dawką refleksji, że jednak wiesz co jest w "podobnych ofertach"
Kawy dajcie! (głośno) i w ciszy poczłapała do ekspresu.

Ps
Sezon otworzyłam w ostatni dzień minionego roku.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Co dobrego dzisiaj? Ja znalazłem ilustrację do cytatu "Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego."

hohohohohihiihiaaaa. Miłego

https://youtu.be/9edXr1CS98s
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2

Idealna "ilustracja" :)
Wszystko jest dziś dobre...
Patrzę właśnie na najcudowniejszy uśmiech na świecie ("jesteś najlepszą mamusią na świecie").
Dobra też była ciepła bułka z masłem i główką czosnku (na zatoki). Już weekend więc mogę wietrzeć do poniedziałku ;)
Posiałam paprykę - dosiałam. Miałam zawieźć Dziecko do szkoły i po powrocie leżeć i byczyć się, "dbać o siebie", "odpocząć" ale... a to zakupy, a to zatankować, ogarnąć Piesiulika (oczy, uszy, sierściuchę, ogon), ryż na sushi, samo sushi, wysłuchać co się dzieje w minecraftcie na "jutumie"... Odpisać na maila, który miał przyjść 3 dni temu, w ciągu których już kupiłam książkę w innym antykwariacie ...ale owszem, i tę kupię...
Obeszłam podwórko, zagadałam do nowych członków rodziny. Bidny, suchy krzaczek agrestu pręży się i próbuje drobnymi pąkami gonić bujnie już zielonych towarzyszy ale tłumacze mu, że wszystko w swoim czasie.
Kawa i w samo południe powinnam już móc przejść na druga stronę lustra, aż do poniedziałku.

https://www.youtube.com/watch?v=ZzNUCs_jdm4
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Dzień dobry i... miłego

https://youtu.be/QnOS3sD5cZo
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Dobry, dobry. Piękne lato. Kyrie upamiętnia trzykrotne zaparcie się Piotra. Dlatego znacznie lepiej brzmi tak niż jak to robią jakieś wesołe schole z gitarami i bębenkami. Pustynne plemię też kiedyś zaczęło robić ucztę z ofiary i upadek jego był wielki.

A to dom zaprojektowany przez Witkiewicza, Miał być w sąsiednim wątku, ale będzie tutaj, bo musze zwolnić schowek na pieśń podniosłą. Piękny dom. Sam zrobiłem zdjęcie

image

https://www.youtube.com/watch?v=GcBzd_-CY98
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Miłego!! :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dzień dobry :)
Już po kawce i jajeczkach... i chociaż za oknem foch to jest dobrze.
Spokojnego dnia!

https://www.youtube.com/watch?v=vkBtEe-lieU
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Śpieszta się Panowie. DO młyna Panowie, do młyna! :)

https://www.youtube.com/watch?v=H3ZUvURpwEU
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

spoko
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

okops

https://www.youtube.com/watch?v=TzHefdQ1FrM
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jestem w proszku... i nie jestem. Kilka "drobiazgów" wjeżdża mi na puls ale z drugiej strony cisnę z kursem do przodu.
Ogórkowa i sernik z żurawiną w polewie. Stałam z kilka minut przed półką z bakaliami i prawie zwątpiłam w swoje moce. Ostatecznie wyszłam ze sklepu bez rodzynków i z myślą, że sernik będzie goły. Tym bardziej nie wiem jakim cudem, w bezmyślnym odruchu naszpikowałam go żurawiną...
Ogarniam się jak mogę. Nie włączam TV i zmieniam stacje radiowe, które prowokują mnie do rzucania mięsem i zaciskania pięści.
Na szczęście jest przepiękna wymówka, usprawiedliwiająca wszystko... "wiosenne przesilenie" ha :) Dobre to jest.
Jestem wku...na i różne takie bo to wiesz... to wiosenne przesilenie takie... Minie.
Teraz jeszcze zapowiadają opady śniegu i udałam, że nie widzę kilu przejściowych płatków śniegu gdy odstawiałam Dziecko do szkoły.
Słuchałam wczoraj (i oglądałam) co wyprawia na swoim kanale Mr. Bond i prawie rozpłakałam się z rozpaczy.
Nie wiem ku...wa czy to jest starcze dziecinnienie czy utopia, sprany doszczętnie mózg czy tez naiwność... nie, to musi być prowokacja i tajna operacja na szerszą skalę ha ha ha
Suma summarum, mój własny, osobisty dryf zaczyna nabierać sensu i muszę skupić się na tym.
Focus lukrecja, kurde balans focus... człowieku!
Wszystko już było... nic nowego.

https://www.youtube.com/watch?v=EvymNDGAdLM

Ps
Uczyli nas nurkować w ciemnych głębinach a teraz chcą byśmy brodzili po kałużach.
Transformacja adaptacyjna :)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Lukri,
Żurawina idealnie pasuje do sernika, kwaskowate kuleczki utopione w kremowym twarogocieście, po prostu zadziałał Twój osobisty autopilot. Trzniaj przesilenie, minie jak łzy w deszczu.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

fubu, tak, pycha :)
Opchałam się polewą czekoladową :) żeby się nie zmarnowała ;)
Nabijam się z siebie przez cały dzień.
Hej. Może jakieś fotki ... może... co by tu tego
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

e, zaraz, bo mi się zdjęcia w złej kolejności zapisały
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

No więc to było tak:

Telewizji i radia dzisiaj nie włączamy. Bo jest rocznica. Ci, którzy mieli najwięcej wyjaśnić to najwięcej zaciemnili. A kanały YT to właśnie albo operacje, albo szuria, albo ludzie tacy jak nasz łowca - generalnie coś tam trybią ale nie wiedzą, że prawdziwy świat zaczyna się za szybą akwarium.
Kiedyś też w coś tam wierzyłem. Nawet zdjęcia robiłem. Teraz został zawód. Niejednemu krzyknąłbym to, co Zagłoba Radziwiłłowi. Zdrajco, zdrajco, po trzykróć zdrajco. Ale nie powiem konkretnie którym. Nigdy nie robiłem publicznych albumów ze zdjęciami. Coś tak na szybko zmajstrowałem teraz. To było 3 lata temu. Czyli tak jakby 30 jeśli chodzi o autorefleksję. Miłego dnia

https://www.fotosik.pl/u/kruknachwile/album/2520253
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

Akwarium. Że też Ty zawsze kraczesz w odpowiednim momencie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

raven

No, chyba mnie odblokowali.

Prawda cię nie interesuje ? Prawdy nie ma ?
Ciekawy światopogląd. A te samochody jeżdżące ulicami to zwidy i omamy czy owoce nauki i technologii ?

Wisisz między realem a wirtualem ? Musisz się zdecydować, gdzie zamieszkać, trzeba podjąć to ryzyko.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

No wszelki duch. Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?»
Niestety nie poczekał na odpowiedź tylko gdzieś sobie polazł. Pytanie zawisło zatem w przestrzeni i tak sobie już wisi ponad 2 tysiące lat.
A w tę smutną rocznicę. Śmierci. Jacka Kaczmarskiego. Głupi Jasio głupi Jasio, rozumiałeś mowę ptasią.

https://youtu.be/nLos38q1_tI
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dzień dobry,
Serwus Panie Pyśku. Dobrze czytać.
Raven wyKRUKałeś mi piękny początek weekendu :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

To jest piękny materiał do przemyśleń. Bo najtęższe mózgi od wielu lat pracowali nad super-giga-teleskopem. Miliardy dolarów, kilka teleskopów rozmieszczonych w kilku odległych od siebie miejscach kuli ziemskiej, komputery o niewyobrażalnej mocy obliczeniowej, badanie jakichś fal grawitacyjnych, widm nie wadomo jakich, zjawisk zupełnie niepojętych dla zwykłego śmiertelnika... I w końcu powstaje pierwszy w historii ludzkości upragniony obraz czarnej dziury.
A internauta, czytelnik gazety.pl, odhaczył puszkę piwa "kuflowe", poprawił pożółkłe kalesonki, podrapał się po pupie, zerknął i napisał (cytuję dosłownie):

"Moja komórka robi lepsze zdjęcia! Co to ma być? Gó.wno jakieś!"

Ahahahaha. Czy nauczy cielę, czy strajkuje cielę, to już nie ma żadnego znaczenia.
Baila! Baila! & Baby, have fun!

https://www.youtube.com/watch?v=Dl2LuJkTZV8
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

raven

Piłat zadał pytanie, a nie wiedział, że ma Prawdę przed oczami. Interfejs mu doznał awarii.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ta postać fascynowała wielu. Na przykład Bułhakowa. Koptyjska gałąź Kościoła uważa go za świętego, a jest to jeden z najstarszych odłamów chrześcijaństwa. Istnieje też bardzo stary apokryf, Ewangelia Nikodema, gdzie Piłat pokazany jest jako nawrócony i gorliwy chrześcijanin, ostatecznie ścięty za wiarę. To jedyny apokryf nie zawierający herezji ani sprzeczności z Ewangeliami.
Ostatnio archeologia potwierdziła istnienie Piłata.

https://ekai.pl/odkryto-pierscien-pilata/
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

Dzień dobry. Bardzo ciekawe te rozważania o edukacji i parkingach w Gdańsku. Ale chciałem tylko zaznaczyć, że na Kaszubach robiono palemki na niedzielę palmową. To się głównie z bazi robiło. Jest ich już sporo więc czas się przejść. Miłego dnia i dziecinnienia z przebojami nieśmiertelnym. To co dzieje się na lądzie, to pod wodą też się zdarza....

https://www.youtube.com/watch?v=_LjcTPkLIxE
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

Dzień dobry. Od kilku dni w pełni oddaję się mojemu Akwarium. Rozmawiam z pomidorami i nowo przygarniętą śliwką, która już ma kwiaty... Woda w poidle dla ptaków już nie zamarza wiec zaczynam odżywać i ja.
Między porankami a la Scarlett https://www.youtube.com/watch?v=B4v3br87QVY a wieczorami a la mika https://www.youtube.com/watch?v=9Xvn_Ku55cI, dryfuję bezwiednie ku nowym, lepszym światom, które nie mogą doczekać się odkrycia.

Ps
Od tygodnia jestem głucha na jedno ucho i testuje związane z tym możliwości. Pozbywam się starej skóry i wykluwam na nowo.
Zanurzam się powoli i spokojnie w odmęty niebytu.... a tu masz... stara, dobra Meluzyna ha ha ha ha ha
To co się dzieje na morzu, zostaje na morzu.

Ps 2 Przypomniał mi się anonim i jego sugestie... Dobry Boże, jaki spokój, jaki luz, że te malowane lisy nic a nic nie wiedzą :))))
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Chciałem Meluzyny w wykonaniu zespołu Coma posłuchać. Naprawdę starałem się znaleźć wersję, której da się posłuchać, ale niestety. Smutna sprawa. Ten wokalista zupełnie stracił głos. Coś się złego z nim stało. Napisałbym, ze ja lepiej śpiewam przy goleniu tylko ze się nie golę ale strzygę maszynką bez żadnej nakładki, a poza tym nie wiem, czy ktokolwiek w ogóle śpiewa przy goleniu, bo wtedy przecież nie należy ruszać aparatem paszczowym.
Palma wyszła 100% Kaszuby. Bazie, bukszpan i czerwona wstążka. Ta wstążka to nie wymysł w stylu matek-neopoganek, co to do wózka dziecku przywiązują nie wiem po co, ale symbol męczeństwa. Tylko bazie trochę za bardzo wyrośnięte. Pewnie tak się zdarzało zawsze ilekroć Wielkanoc wypadała w najpóźniejszym możliwym terminie.
Idź do laryngologa. Chyba że to taka przenośnia była. Bo będzie: jak się macie, Bartoszu? Gąsiora niosę w koszu.

Biedny ten anonim był. Nie ma co się przejmować.
Pożyczyłam Kamerdynera na DVD, ale nie wiem czy mam nastrój na takie poważne tematy. Naleje sobie trójniaka i przemyślę to jeszcze.

image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

*pożyczyłem.
co to za dżender?

https://www.youtube.com/watch?v=D2SArLjjMLU
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

:) palemka zacna ... a link z Puszkiem Okruszkiem musiałam pokazać wszystkim :)
Dociekali "co tam masz" i odtwarzałam z 5 razy.

Ps
Do larynnogeologa nie pójdę. Nawet z połową słuchu muszę/siałam odcedzać grubymi oczkami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja podziwiam zawsze te wielkie palmy, ktore sie robi w jakiejs wsi w Polsce (juz nie pamietam) :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Hm... gdzieś mi mignęło wczoraj, że niejaki Pan Goryl (?) pobił rekord "cycuś" (?)
No cóż... każdy lubi co innego.
Musze się skoncentrować ... atlantis is calling

https://www.youtube.com/watch?v=01fVKRTWyd4
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Fakrycznie. Andrzej Goryl. Za rok wszystkich zdystansuje Zdzisław Płetwal-Błękitny.
Znowu wszystko zależy od intencji. Dla kogo ta palma i na czyją chwałę.

"Maria zaś wzięła funt szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać: Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim? Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. Na to Jezus powiedział: Zostaw ją! Przechowała to, aby /Mnie namaścić/ na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie. "

Dlatego piękne katedry, ołtarze, ornaty, naczynia liturgiczne etc. są, moim zdaniem, ok, ale limuzyny w garażach czy meble gdańskie na plebaniach to już niekoniecznie.

https://www.youtube.com/watch?v=35K6vQRt67g
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Wczorajszy poranek był idealny na wystartowanie ze szklarnią. Około 8ej temperatura 24 C. Wysiewałam przy "przeciągu" a i tak do południa, najwyższa temperatura 35 C.
Dziś rano gdy za oknem zobaczyłam 0 C i biały dywan na ziemi zwątpiłam ale... w szklarni było 6 C.
Czekam na budki lęgowe i hotel dla owadów. W przerwach od grzebania w ziemi rozmyślam o Męce Pańskiej, o Quasimodo ... o wielu sprawach. Jak to dobrze, że "Pan Bóg mowę nam wymyślił do ukrywania myśli" :) Wszystko to majstersztyk i fenomen.
Zupa dochodzi na gazie. W ciągu dnia nie będzie czasu na gotowanie. Wiosna zachęca do spędzania czasu na powietrzu.
Piesiulika straszę hyclem jeśli nie zaprzestania samowolki ale ma to gdzieś... a może i coś tam dociera do tego małego saganka ponieważ dziś rano obyło się bez akcji i gwizdania na całą okolicę.

Ps
hejkum kejkum, wszelkie porady ws szklarni i tzw. podwyższonych grządek (nie mam miejsca w szklarence na ~70 pomidorów) mile widziane. Z góry grazie mille i cudownego dnia!
W uśmiechu przez łzy, myślę o tych razach gdy próbujemy być kamieniem rzucającym się na wiatr.
Gdy mówią "niemożliwe" wiadomo co robić.
https://www.youtube.com/watch?v=_Fu2NySfFlE
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ja już ule powystawiałem. Zaczynają kwitnąć śliwy - kwitną na biało z śliwkowym odcieniem. Kręcą się już w nich pierwsze pszczoły samotnice i trzmiele kamienniki. Ale bardzo ich niewiele.
W tunelu posadzę ogórasy, ale to dla owadów, mnie tam na plonach aż tak bardzo nie zależy. Parę słoików na kiszone styknie.
A w ogrodzie to najwyżej cukinie.
I trochę kwiatów dla owadziego towarzystwa, kupiłem już nasiona łubinu i macierzanki.
Ale u mnie na wysiew jeszcze za wcześnie. W nocy było solidne -4, przez zimnymi ogrodnikami niczego nie sieję.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Te ule to coś pięknego. Mam mało przestrzeni i małe Dzieci, w przeciwnym razie postawiłabym z jeden Flow Hive i dbała o pszczółki.
Śliwy. U mnie nowe drzewko i również ma kwiaty i buja się do słońca. Na porzeczkach już dopatrzyłam się zwiastunów mszyc (przeniosły się z gruszki) i opryskiwałam przed dziadostwem.
W nocy -2C, w szklarni 4 C. Cukinie przesadzone z domu do większych donic w szklarni wyglądają dobrze. Podobnie winorośl.
Dziś na listę zakupów wpisałam golonkę i nóżki wieprzowe. Lukrecjowy jeździł od przybytku do przybytku nim zdobył. Galareta już stygnie w lodówce.
Od wczoraj jednośladów jak mrówkÓw i nie dziwota. Sunie się spokojnie, miło i ... ciśnie podobnie.
Wysypiam się ostatnio przednio i to jest prawdziwa odmiana. Kilkudniowy niedosłuch odszedł w zapomnienie i pozostawił interesujące przemyślenia. Ostatni raz miałam takie gdy w czasie potknięcia na niewykończonych schodach uszkodziłam kolano. Kilka dni prawdziwego kalectwa i niedołęstwa dało mi wtedy do myślenia. Tym bardziej, siadając dziś na skuter zdrowa i trzeźwa, o jasnym umyśle, w przypływie adrenaliny i pressingu czasu, manewrowałam z uśmiechem na twarzy i kilka razy karciłam się myślach za ryzykanctwo i wariacje, które starszej pani nie pasują (?).
Nieprawdopodobne jest ta chęć życia. Czas upływa a tyle jest jeszcze...
Nikt mi nie powie, że mam szukać raju na księżycu lub w afterlajfie :) To TU. Tutaj, w nas jest wszystko. Wystarczy złamać kod i pozbyć się wirtualnych barier.
Myślę o tym ile razy w życiu słyszałam, że cieszę się z byle czego ... byle gawna ha ha ha :))) No cóż, taka natura a jej nie da się oszukać.
Dziś kiedy przymknęłam oczy pod wpływem promieni słonecznych, którym trudno się oprzeć, przypomniałam sobie spokojną plażę Haiti. Wszystko było doskonałe poza... tłumem ludzi ha ha ha
Naprawdę b a r d z o się staram ale nie potrafię zachłysnąć się "towarzystwem". Kocham ludzi, poważnie ale... nie potrafię angażować się długoterminowo :)

Ps
Chętnie się dowiem co prawdziwi pszczelarze sądzą o Flow Hive... tak serio

https://www.youtube.com/watch?v=-FjKXi_a6Ac
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Czym pryskasz na mszyce?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Roztworem z octu lub czosnku. "Tera" mam ocet w nadmiarze do nóżek w galarecie.
1:10 proporcje + płyn do naczyń co by się trzymało.
Po Świętach czosnku zakupię.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Też psikałem wywarem z czosnku, ale jego skuteczność szacuję na jakieś 80-90%.
Fakt, że nie dawałem płynu do naczyń, czy innego "zwilżacza".
W tym sezonie spróbuję z płynem lub szarym mydłem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Próbujmy. Walka trwa przez cały czas.
Myślę że gotowe środki też nie mają 100% skuteczności.
Zależy mi żeby było naturalnie :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Polecam biedronki.
Wcinają mszyce, aż im się uszy trzęsą.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Przyjęłam. Operacja "dr(o=i)nki" rozpoczęta :)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Czekam na meldunki.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wywar z papierosów jest niezawodny. Z tych dostępnych w sklepie najlepsze będą mocne.
I wszystkiego dobrego państwu.

image
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Chyba zacznę zbierać pety. Na początek własne, bo z cudzymi na mojej dzielni mam sporą konkurencję :D

Z innej mańki: ma ktoś pomysła, gdzie się da dzisiaj kupić marchew?
Wszystko pozamykane, a to, co otwarte, asortyment ma nieco inny.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

I Ty, potentacie słoikowy, nie masz marchwii???
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dzień Dobry i Wszystkiego Dobrego,
Niedopałki własne to po roku zbierania coś bym miała na wywar.
Ocet chyba działa. Będę pilnowała.
Moja marchew w sałatce skrojona.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

@fubu:

Oczywiście, że mam. Zarówno zasłoikowaną jak i mrożoną (w sensie: całą włoszczyznę w słupkach)..
Ale co z tego, jeśli sobie umyśliłem rosół?
Resztę świeżych warzyw kupiłem. Marchewki nie, bo była nieciekawa. "Kupię później".
A później to było wczoraj przed 15, kiedy ze zdziwieniem skonstatowałem, że wszystko już pozamykane.
Ale jest światełko nadziei. Pani w sklepie z artykułami "pierwszej świątecznej potrzeby" podsunęła mi pomysła, że o 12 Żabki otwierają.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Zjadajcie banany. A łupy po nich połóżcie pod rośliną zaatakowaną przez mszyce.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Odpuść nam ... jako i my odpuszczamy

https://youtu.be/znhobvc4N88
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2

Inne tematy z forum Hydepark

Jak powstała sekta LGBT (27 odpowiedzi)

Skąd się bierze sekta LGBT ? Poszukując źródła tego problemu musimy powrócić do tematu natury...

Czysty przypadek (22 odpowiedzi)

Witam, postanowiłam napisać, ponieważ nie radzę już sobie z sytuacją i potrzebuję obiektywnych...

Grzyby! (393 odpowiedzi)

Nie będę zaczynał wątku od "yyyy...".. no i stary się przeterminował (za długo się ładuje) :D...

do góry