Widok
A ja powiem tak... To był mój 2 Harpagan w jakim startowałem. W Elblągu widząc tylu pozytywnie zakręconych ludzi czułem się na prawdę wspaniale. Po prostu inny świat. Jadąc w takim rajdzie wyrzucam z siebie wszystko co złe, agresywne... Zostaje czysta staroolimpijska (Grecja) rywalizacja. I to dla mnie jest najpiękniejsze. Natomiast psuje mi to wszystko podejście niektórych ludzi. Mam dość chorej rywalizacji na co dzień w pracy oraz wszystkich innych polskich problemów... Tu chcę odpocząć. Co do samej rywalizacji nie mam nic przeciwko.
czyli jak rozumiem zgadzasz sie z tym, że dowolność w kolejności zaliczanych punktów uczyniłaby rywalizację na TP ciekawszą ...
Co do kłopotów z obsadzeniem i zabezpieczeniem trasy na której kolejnośc zaliczania jest dowolna to się w pełni z Wesołym Jędrusiem zgadzam (zresztą sygnalizowałem to rzucając ten pomysł).
Z drugiej strony dowolna kolejność dawałaby możliwość rozsądnego zaplanowania trasy tym którzy nie maja zamieru przechodzić 100 km, tak aby po przejściu zaplanowanej ilości km (10, 20, 50 czy 80) znaleźli sięw pobliżu bazy i nie wymagali zwożenia z trasy.
Poza tym taki system ujednoliciłby rywalizację na obu trasach.
Nie sądzę prawdę mówiąc, żeby Organizatorom chciało sie zmieniać formułę TP (tym bardziej, że kłopoty organizacyjne przy jej zastosowaniu rosną kosmicznie)- ale podyskutować zawsze można ...
Pozdr.
Co do kłopotów z obsadzeniem i zabezpieczeniem trasy na której kolejnośc zaliczania jest dowolna to się w pełni z Wesołym Jędrusiem zgadzam (zresztą sygnalizowałem to rzucając ten pomysł).
Z drugiej strony dowolna kolejność dawałaby możliwość rozsądnego zaplanowania trasy tym którzy nie maja zamieru przechodzić 100 km, tak aby po przejściu zaplanowanej ilości km (10, 20, 50 czy 80) znaleźli sięw pobliżu bazy i nie wymagali zwożenia z trasy.
Poza tym taki system ujednoliciłby rywalizację na obu trasach.
Nie sądzę prawdę mówiąc, żeby Organizatorom chciało sie zmieniać formułę TP (tym bardziej, że kłopoty organizacyjne przy jej zastosowaniu rosną kosmicznie)- ale podyskutować zawsze można ...
Pozdr.
Ja też do końca nie wiedziałem. Dowiedziałem się dopiero z listy wyników. Na dodatek ludzie, którzy wyprzedzili mnie w rejonie ostatniego PK do mety doszli, ku mojemu zaskoczeniu, później ode mnie. Przy dobrze zbudowanej trasie, jest tyle wariantów przejścia od punktu do punktu, że narzucenie kolejności ich zaliczania ma praktycznie same zalety. Prawidłowe zwymiarowanie trasy pieszej i tak jest trudne, a w systemie takim jak na TR byłoby niemożliwe. Weź też pod uwagę konieczność całonocnej obsady na wszystkich PK oraz zapewnienia bezpieczeństwa na ogromnym obszarze. Moim zdaniem organizacyjnie niewykonalne, a przynajmniej bardzo trudne, a tak prawdę powiedziawszy nie wiadomo po co, bo większość trasy i tak pokonuje się samotnie lub tylko z własnym zespołem, czyli identycznie jak na TR. Zresztą większość rowerzystów, którzy postanowili pójść na całość, zaliczała PK w tej samej lub bardzo podobnej kolejności, wybierając po prostu wariant najkrótszy.
Z pewnoscia nie na rowerowym Harpaganie bezposredniej rywalizacji. Co z tego, ze dochodzimy, przeganiamy konkretnych zawodników na tasie, jezeli nawet nie wiemy czy oni sa bezposrednio przed nami, daleko przed nami, a moze daleko za nami. Liczy sie tylko walka samego z soba (i z trasa) o jak najwieksza liczbe zaliczonych punktow. Wracamy na mete mamy powiedzmy 14,15,18 punktow i jeszcze dlugo nie wiemy czy zapewni nam to pierwsze miejsce, miejsce w pierwszej dziesiatce czy poza nia. Ja na ostatnim punkcie wyprzedzilem jadacego spacerkiem zawodnika. I co z tego - to on uzyskal tytul Harpagana.
Rywalizacja sama w sobie nie jest niczym złym. I jeśli uczestników imprezy jest wielu, to na pewno będzie pomiędzy nimi rywalizacja. Ważne by nie dochodziło do tzw. "niezdrowej rywalizacji", więc np. celowego wprowadzania w błąd innych uczestników, odmówienia pomocy tym, którzy akurat jej potrzebują, nie mówiąc już o łamaniu regulaminu, czy nieuczciwości we wszelkich jej postaciach. Osobiście nigdy nie odmówiłem pomocy na trasie nikomu, kto mnie o nią prosił, choć też nikomu jej nie narzucałem. Sam też jestem osobą omylną, nie zawsze dobieram optymalny wariant trasy i ktoś mógłby do mnie mieć potem pretensję, że poprowadziłem go okrężną drogą. Osobiście wolę nie sugerować się tym, co robią inni, ale dobierać trasę samodzielnie, ale jeśli ktoś "depcze mi po piętach" nie mam nic przeciwko temu. Tym razem udało mi się dotrzeć do mety ze stosunkowo niezłą lokatą. Satysfakcja, owszem. Nie dlatego, że innym poszło gorzej, ale dlatego, ze po pierwsze to był najlepszy mój czas na Harpaganie do tej pory, po drugie, że trasa oceniana przez niektórych jako bardzo łatwa, wcale aż tak łatwą widać nie była, skoro nie dali jej rady pokonać niektórzy znani mi wspaniale przygotowani piechurzy. A gdyby nie rywalizacja, pewnie czas miałbym gorszy. To normalne, że gdy ktoś Cię wyprzedza, to masz dodatkowy bodziec do tego, by wykrzesać ze zmęczonego ciała jeszcze tę ukrytą rezerwę energii. I moim zdaniem nie ma w tym nic złego. A samotnie też czasem chodzę i to na porównywalnych dystansach. Pozdrawiam
W sumie rywalizacja to nie do końca to samo co ściganie ... nie wiem jak na trasie rowerowej ale na pieszej, fakt, że jest ktoś przed nami powodował, że szło nam się lepiej - jakby z większą motywacją. Moim problemem nie było w sumie przejście 100/24, ale przejście w dobrym stylu(czasie) i w tym przypadku duch rywalizacji jest jakby nie patrzyć pomocny. Nieprawdaż?
No wiesz, wszystko zależy od twojego podejścia. Jak inni chcą się ścigać to niech się ścigają. Nie można nikomu narzucać... "hej nie mów, że mnie przegoniłeś bo to walka z samym sobą". Ale ważny jest też ton tych wypowiedzi. Niektórzy mówią jeszcze: "dokopaliśmy im" i takie inne. To po prostu przerośnięte ambicje. Ale w każdym sporcie są zawodnicy, którzy świetnie się bawią i ci którzy cały czas walczą.... I jedni i drudzy odnoszą zwycięstwa.... Pozdrawiam wszystkich walczących z samym sobą i innymi i do zobaczenia w 3mieście!!