Re: nie trzeba nic nikomu lizać
Tu nie zawsze chodzi o nieudolność.
poznałam sie z mężem w średniej szkole. startowaliśmy z tego samego pułapu. każdy z nas poszedł studiować kierunki bliższe sercu.
mąż już mega dawno...
rozwiń
Tu nie zawsze chodzi o nieudolność.
poznałam sie z mężem w średniej szkole. startowaliśmy z tego samego pułapu. każdy z nas poszedł studiować kierunki bliższe sercu.
mąż już mega dawno zakończył studia. ma fach w ręku. cenne umiejętności i dużo zarabia w stabilnej firmie.
Ja natomiast robie któryś z rzędu fakultet/zawód i lipa. pracy nadal nie mam. niedługo zaczne błagać że jestem świetna i i zdolna ale nikt nie chce dać mi szansy się pokazać... maż taką szansę dostał i świetnie ja wykorzystał. mi jedynie pozostaje starać się o moją szansę. mam nadzieję, że nadejdzie ona wkrótce. ja napewno pomogę jej się pojawić.
zobacz wątek