Widok

załamana

Normalnmie nigdy jeszcze nie miałam takiego doła. Szukam pracy od sierpnia. Z musu musiałam zaczepić sie w jednym z marketow ale to nie jest moja wymarzona praca :( wysylam cv po kilka dziennie. i nic, nikt sie nie odzywa widze jaka jest konkurencja i nie mam juz nawet nadziei jak widze ze dodano 2 godziny temu ogloszenie bylo juz 200 razy ogladane :( nie wiem juz co robic. tym bardziej ze prace mam tylko do konca miesiaca bo konczy mi sie okres probny a nie przedluzaja umow z tego co zdazylam zauwazyc tylko zatrudniaja nowych.
popieram tę opinię 19 nie zgadzam się z tą opinią 0
gratuluję szacunku do siebie, przez takie osoby jak ty na rynku pracy mogą wzrosnąć pensje. Taka praca to dla jakiegośstudenta żeby sobie dorobił może być i dobra ale nikt się nie utrzyma za takie pieniądze.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mam do Was pytanie- czy warto korzystac z ofert agencji pracy tymczasowej typu. Go group, progress, toopil? Chodzi mi konkretnie o oferty pracy na przymorzu- odbieranie polaczen przychodzacych. Moze ktos z Was tam pracowal/pracuje i moze cos powiedziec w tym temacie np. Jaka jest godzinna stawka netto?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Polu poczytaj o firmie transcom, ona na Kołobrzeskiej ma infolinię playa. Zatrudniają masę ludzi, sporo studentów, wiecznie mają nabór. Mnie bodajże z progresu chcieli tam wysłać, zrezygnowałam z powodu charakteru pracy i lojalki.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na moje CV odpowiada jakieś 20 %. Z tego co zauważyłam to pracodawcy to idioci. Kilka razy po informacji że nie przeszłam do kolejnego etapu (taka moda ostatnio na 10 etapów) zapytałam dlaczego. Odpowiedzi był szokujące :)
1. Bo nie ma pani doświadczenia w TYM (mimo że wyraźnie widać w moim CV). Więc pytam, skoro mam doświadczenie w czymś innym to dlaczego mnie zaprosili na rozmowę? A bo wyśmieliśmy że jednak pani ma doświadczenie w TYM
2. Bo nie możemy zapewnić pani rozwoju i podnoszenia kwalifikacji (mimo że w ogłoszeniu jak wół napisane że to oferują.
3. Nie była to wprost odp na nie przyjęcie mnie do pracy alee. Pani na rozmowie ciągle powtarzała, że my jesteśmy małą firmą, a nie taką dużą korporacją w jakiej pani pracowała itp :)

Zaproponowano mi kilka ofert, np. 1100 netto+12h + weekendy, 600 netto, pół etatu :)
Moje wnioski są proste:
Większość ofert to ściema bo:
1. Robią rekrutację wewnętrzną, ale wypada dać ofertę na zewnątrz (bo np taki obowiązek)
2. No cóż, znajomości i znajomości. Większość moich znajomych zdobyła pracę przez znajomości. A ci co sami szukali to przyjęli jakieś ochłapy (bo taka sytuacja) albo szukali 1-2 lata.

Rekruterzy czasem z rozmowy robią spotkanie towarzyskie. Gadka o pierdołach niezwiązanych z ofertą pracy :)
Ja też mam pewne oczekiwania od pracodawcy, więc ilość ogłoszeń na które odpowiem w ciągu dnia waha się od 0-5 :)
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mam dokładnie takie same przemyślenia jak Ty, Kola.

Może opiszę tu swoją historię.

Pół roku temu skończyłam studia, znam 2 języki biegle i 2 w stopniu średnim. Już parę miesięcy przed zakończeniem uniwerku brałam udział w cyklu szkoleń coachingowych, zapewniono mi też miesięczny płatny staż w jednej z wielkich korporacji. Cały miesiąc w owej firmie polegał na 'kopiuj wklej'. Niecały tydzień po obronie pracy dyplomowej dostałam zaproszenie na rozmowę w dużej korporacji w branży IT, praca miała być zdalna. Rozmowa przebiegła pomyślnie, szybko dostałam odpowiedź, że bardzo chcą bym dla nich pracowała. Byłam w 7 niebie! Dopiero co skończyłam studia i już mam pracę! Parę dni później dostałam umowę- o dzieło, za 500 zł miesięcznie. Szczena mi opadła, nie mogłam sobie na to pozwolić, gdzie ubezpieczenie zdrowotne? Próbowałam wynegocjować chociaż umowę o zlecenie- ostatecznie jednak się nie zgodzili, bo mogą znaleźć inną osobę która zgodzi się na ich warunki...
Od lat utrzymywałam się z korepetycji, na studiach miałam też stypendium, ale teraz praktycznie nie miałam za co żyć. Dalej pilnie szukałam pracy. Miałam kilka rozmów przez telefon, ale ostatecznie brak było zaproszeń na rozmowę. Byłam załamana, pytałam się siebie 'co ze mną nie tak?' Zdesperowana, odpowiedziałam na ogłoszenie do klubu gogo, Coccomo, na stanowisko 'selekcjonerka'. Uspakajałam się mówiąc, że tylko będę stać na bramce. O rozmowie i o samej firmie już pisałam na forum, oczywiście ostatecznie tam nie poszłam.
W międzyczasie brałam udział w kilku szkoleniach, m.in w urzędzie pracy.
W końcu PUP zaproponował mi pracę w dużej korporacji na stanowisku 'pracownik biurowy'. Miałam zajmować się kopiowaniem dokumentów. Pół etatu, na minimalnej krajowej, ale i tak się cieszyłam bo umowa o pracę. Proces rekrutacyjny trwał 2,5 miesiąca. Przeszłam 3 (!) etapy- prawie 30 minutowa rozmowa telefoniczna, potem zaproszenie na ponad godzinną rozmowę z rekruterem, następnie dostałam się do 3 etapu- również ponad godzinna rozmowa z rekruterami i menadżerem. Byłam tym już wykończona, cholera mnie brała jak sobie myślałam, że to wszystko za 600 marnych złotych! I już totalnie w dołku zaczęłam szukać pracy jako au-pair za granicą. I znalazłam pracę w 2 h! Niedługo wyjeżdżam. Nie jest to praca marzeń, zarobki też nie będą super, ale jest to jakiś pierwszy krok w kraju, gdzie pracę się szanuje. Dzień po znalezieniu pracy za granicą odezwała się do mnie Pani Rekruterka z informacją że niestety nie dostałam się do wyselekcjonowanej grupy kandydatów, na CZWARTY etap!
Decyzja o wyjeździe nie należy do łatwych.. Ale jaki mam inny wybór?

Tak jak pisze Kola, CV często są w ogóle nie czytane. Często przez to, że jest ich tak dużo, że rekruterzy tylko rzucają na nie okiem. Inna sprawa, że niestety sporo firm robi rekrutacje bo takie są przepisy w firmie, ale ostatecznie zatrudnia się już kogoś wybranego. Myślę sobie o moich znajomych, rówieśnikach lub ludzi trochę starszych. Jedna dostała w końcu pracę (zlecenie) po rocznym 'wolontariacie'. A zdecydowana większość ma pracę po znajomości. I wiecie co? Przed wyjazdem dostałam w końcu pracę dorywczą. Sprzątam biuro. Za całe 580 zł. A pracę załatwiła mi dobra znajoma. Przynajmniej zapłacę zaległy czynsz przed wyjazdem.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
co ty się zastanawiasz dziewczyno, bierz się za korepetycje. Moja koleżanka daje korepetycje i tylko z tego żyje i zarabia całkiem spore pieniądze - przed maturami jak pracuje nawe w weekendy topotrafi zarobić i 8 tys. Tylko że ona założyła firmę i działa legalnie. Dużo osób potrzebuje korepetycji i to takich profesjonalnych szczególnie jak się przygotowują do matury. Na początku musisz zdobyć renomę a potem z polecenia będą przychodzić. Oczywiście dajesz korepetycje u siebie i nie musisz nigdzie jeździć. Sama jesteś szefem dla siebie i jeszcze godnie żyć z tego możesz.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Moro, dziękuję za opinię. Korepetycji udzielam już 6 lat i sporo się nauczyłam. Bywało tak, że miałam pełne obłożenie, godzin tyle co na całym etacie. Ale niestety co w jednym miesiącu zarobiłam w miarę dużo, to już w kolejnym to się ktoś rozchorował, to ktoś wyjechał za granicę, to wakacje, to nie miał pieniędzy... Więc dawanie korepetycji czy nawet prowadzenie kursów to była dla mnie dobra praca dorywcza w trakcie nauki. W wakacje lekcji praktycznie nie było. Trafiały mi się świetne zlecenia, ale za to potem kolejne miesiące były cienkie.
Inna sprawa, że nie mogłam przyjmować u siebie, więc jeździłam po całym Trójmieście- dosyć męczące. Ogólnie zawodowo nastawiam się na języki bo po prostu mam do nich smykałkę, teraz wyjeżdżam do Norwegii i tam mam zapewnione kursy... Ale nie wyobrażam sobie całe życie udzielać korepetycji, nie daje to poczucia stabilności finansowej a jest na dłuższą metę bardzo wyczerpujące.
Pozdrawiam.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak ktoś ma możliwość i chęć wyjazdu to powinien to zrobić. Ja już to mam za sobą, niedługo chciałabym myśleć o dziecku, ale umowa zlecenie to mi się do niczego nie przyda. Na rozmowach na które ja chodzę, padają pytania co najmniej dziwne, z kosmosu niezwiązane ze stanowiskiem czy firmą :) Życzę powodzenia wszystkim szukającym! W końcu nam się uda! I to bez znajomości :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry