Podrzędny bar. Na prośbę o zapalenie światła, właściciel stwierdził, że "prąd jest drogi" i dostałyśmy świeczkę. Zostałyśmy ponaglone do złożenia kolejnego zamówienia, kiedy grzecznie podziękowałyśmy wyproszono nas. Spędziłyśmy tam godzinę i wyszłyśmy, zostawiając nie w pełni skonsumowane zamówienie.