Widok
****
...plynie rzeka, uplywa czas, mijaja dni, tygodnie, miesiace.. mijaja marzenia, pojawiaja sie nowe.. wszystko sie zmienia.. choc stare marzenia i tak wracaja.. popelniamy bledy, uczymy sie na nich.. i mozemy popelniac nowe.. panta rei..... zycie jest jak plynaca rzeka... dokad doplynie nasz statek zwany zyciem?.... na to odpowie czas........
Stworek złeoko
.. a pewnego dnia, gdy dopiecze ci żywot nieznanej czarownicy, w zakamarkach swoje mokrobiologicznego gabinetu wychodujesz na małej płytce coś za co warto spłonąć na stosie - coś co powoduje, że krowy mleka nie dją i ryczą po nocy, coś co sprawia, że za chałupą zboże nie orśnie, cos co spowodowało, ze sołtysowi na siedzeniu jakieś krosty wyskoczyły....
I zapłoną ogniska niekoniecznie świętojańskie...
I zapłoną ogniska niekoniecznie świętojańskie...
...
"I już Varsovia, podła ladacznica,
swe łoże wygrzewa, łono swe odsłania,
uda swe smukłe olejkiem naciera,
by krótki chwost germański głębiej mógł docierać...
Już Karrakodon z diabłem paktuje,
Gedania chętnie z nim konkuruje...
Posen i Breslau - wspominać nie warto,
hajli - hajlo wychodzi im gładko...
Jednak na Wschodzie - czoła wysokie,
w żelazie kute
dumne, podniosłe
spryt Wallenrodów
siła niedźwiedzia
(co go ksiądz Robak
z trudem uriezał)
Rękę podniósł Wojski
Róg do ust przycisnął...
...dmuchnął
ZAGRZMIAŁO I BŁYSŁO!!!
Ten róg bawoli
bynajmniej nie złoty...
skrzypce chochoła zagłuszył skutecznie
i obudził kogoś...
KOGO?
mam być szczery? - imię jego było czterdzieści i cztery!
NAPRAWDĘ?! NIE WIERZĘ! NIE BYŁ TO PRZYPADEK?
Nie - jestem pewien - bo to był mój dziadek...;)"
motyw na zastanowienie...
z pozdrowieniami i nadzieją, że wybaczone zostaną niedoskonałości improwizacji...
swe łoże wygrzewa, łono swe odsłania,
uda swe smukłe olejkiem naciera,
by krótki chwost germański głębiej mógł docierać...
Już Karrakodon z diabłem paktuje,
Gedania chętnie z nim konkuruje...
Posen i Breslau - wspominać nie warto,
hajli - hajlo wychodzi im gładko...
Jednak na Wschodzie - czoła wysokie,
w żelazie kute
dumne, podniosłe
spryt Wallenrodów
siła niedźwiedzia
(co go ksiądz Robak
z trudem uriezał)
Rękę podniósł Wojski
Róg do ust przycisnął...
...dmuchnął
ZAGRZMIAŁO I BŁYSŁO!!!
Ten róg bawoli
bynajmniej nie złoty...
skrzypce chochoła zagłuszył skutecznie
i obudził kogoś...
KOGO?
mam być szczery? - imię jego było czterdzieści i cztery!
NAPRAWDĘ?! NIE WIERZĘ! NIE BYŁ TO PRZYPADEK?
Nie - jestem pewien - bo to był mój dziadek...;)"
motyw na zastanowienie...
z pozdrowieniami i nadzieją, że wybaczone zostaną niedoskonałości improwizacji...