Widok
stracony wieczór
Stracony czas. Rozumiem, że wakacje, że sezon ogórkowy jednak ten film to kategoria C. Marne żarty, kiepska gra, scenariusz może być zabawny dla kategorii młodzież młodsza, choć dla nich ten film nie jest dozwolony (od 15 l.). I słusznie, nie można ryzykować skrzywienia filmowych gustów. Zatem co zrobić z takim kukułczym jajem? Omijać szerokim łukiem.
Jeśli ktoś ma nadmiar czasu...
to może pójśc do kina i spędzić tam czas oglądając być może jednak coś innego. Film jest nudnawy, żarty typu kolacznego. Może ze dwa momenty lepsze, ale generalnie reklamowanie twórczości J. Delpy jako "Allena na obcasach" jest mocno, bardzo mocno przesadzone - nie ten polot ani dowcip ani autoironia. Reżyser chciałaby wzorować się na Allenie, ale w istocie...chciałaby. Film jest słaby pod wieloma względami. Sugerowana nota: 2
Brak słów
Tak beznadziejnego filmu jeszcze w życiu nie widziałam. Bywają filmy nudne, nie mówiące nic ciekawego, ale to to - to pewnego rodzaju dziwo - głupi tak, że opadają ręce, biust i spódnica. Lubię W. Allena, ale za próbę porównania tego czegoś do jego filmów, powinien ich oskarżyć o zniesławienie. A oprócz tego powinni się obrazić Francuzi, za kretyński swój portret.
Też dałem się nabrać na szumną reklamę! To ordynarne "nabijanie w butelkę" widzów. W przypadku tak rażącego rozdźwięku między tym, co obiecuje reklama dystrybutora i tym, co faktycznie się okazuje w czasie seansu kina powinny zwracać za bilety - może powstrzymałoby to dystrybutorów przed takim "przeginaniem" w reklamach, a same reklamy sprowadziłoby do poziomu bliższego rzeczywistości!!! Jak sądzicie?
Szkoda czasu i pieniędzy
Niestety film okazał się cieńką produkcją, początek - kilka zabawnych tekstów a reszta nudna.Do tego stopnia że zaczęłam obawiac się ze niebawem zasnę( przeszkadzały mi hałaśliwe pyskówki z ekranu wcale nie zabawne.Reklamy poprzedzające film wzbudziły większe zainteresowanie.Żałuje że wybrałam się na ten film a można było w ciekawszy sposób spędzic sobotni wieczór. Generalnie ODRADZAM !
Najlepsze sceny tego filmu są w jego reklamie... potem nuda i dziadostwo...
niestety najlepsze sceny tego filmu sa w jego reklamie... sam film jest nudny, wcale nie jest komedia, dowcipy wysilone, Francuzi pokazani jak mieszkancy III Swiata... czyli dzicz, perypetie glownej bohaterki wyssane z palca i dla przecietnego widza w Polsce czy Europie niezrozumiale... Za darmo to mozna by jeszcze obejrzec dla zabicia czasu, ale wydawac pieniadze na ten kiepski film to naprawde zly pomysl... Szkoda.
nadużycie i żenada...
"Kontynuacja DWÓCH DNI W PARYŻU", "Woody Allen na obcasach" - te hasła reklamujące owe "dzieło" autorskie Julie Delpy (scenariusz, reżyseria, muzyka) mają tyle wspólnego z rzeczywistością, co stwierdzenie, iż Trabant był rozwinięciem koncepcji luksusowego modelu Mercedesa... To zwykłe NADUŻYCIE marketingowe. Podobnie jak próba wykreowania tego filmu na komedię - patrząc na wysiłki aktorskie bohaterów i wykrzykiwane przez nich dialogi poczułem się zmęczony, a do głowy przyszło mi raczej słowo "dramat" w sensie potocznym. Sposób przedstawienia francuskiej rodziny głównej bohaterki (Marion - J. Delpy) - można odnieść wrażenie, że Francja to jakiś egzotyczny, dziki kraj - był raczej w stylu Borata. Choć nie jestem zwolennikiem humoru w stylu tego ostatniego, to nawet przygody Borata bywały zabawniejsze. ŻENADA, szkoda czasu i pieniędzy.