Odpowiadasz na:

Re: MAMUSIE LIPCOWO-SIERPNIOWO-WRZEŚNIOWE 2010 cz. 24

Dedes, ogromne gratulacje! Ale fajnie, dwa maluszki od razu :) Maleństwa kochane :)

Mam teraz chwilę spokoju, to napiszę co nieco. Mąż pojechał z Tosią na zakupy, a Wojtuś zasnął.... rozwiń

Dedes, ogromne gratulacje! Ale fajnie, dwa maluszki od razu :) Maleństwa kochane :)

Mam teraz chwilę spokoju, to napiszę co nieco. Mąż pojechał z Tosią na zakupy, a Wojtuś zasnął. Teraz w sumie walczymy o mleczko... Bo niby jest w piersiach, ale znowu nie aż tak wiele, a on jest taki leniwy śpioszek...

Jak to się stało, że urodziłam? Na wizycie okazało się, że szyjka już solidnie skrócona, miałam już 2,5 cm rozwarcia, na ktg były w sumie tylko dwa porządniejsze skurcze, czyli mogłabym jeszcze trochę w ciąży pochodzić. Pęcherz płodowy był już bardzo napięty, ale jeszcze trochę za gruby, żeby wody odeszły. Pani doktor zrobiła mi masaż szyjki (to wcale nie jest "aż" takie hardkorowe, jestem mało odporna na ból i każde badanie mnie boli a wytrzymałam :)). Po wyjściu z gabinetu poszliśmy z mężem zjeść małe co nieco i na króciutki spacerek, minęło jakieś 40 minut i już miałam porządne skurcze co 4 minuty. Poszliśmy na izbę przyjęć, aż nie wierzyłam, że tak szybko to się dzieje, a tam okazało się, że już jest 5 cm rozwarcia i mamy iść na porodówkę. Najpierw poprosiłam jednak o lewatywę (jeszcze na IP)- to nic strasznego, trwa chwileczkę :)
Nadal nie wierzyłam, że to już poród... Na porodówce super klimat, zapytali się nas, jaką chcemy temperaturę w pomieszczeniu, tak żeby było nam komfortowo :) Skurcze były coraz częstsze, coraz bardziej bolesne- robiliśmy z mężem przysiady, cały czas spacerowałam po sali porodowej. Potem przyszła pani doktor, pomogła przebić pęcherz płodowy i po 5 minutach Mały był z nami :) Przyznam, że na początku marudziłam, chciało mi się spać strasznie, bylam wymęczona, głodna i ledwo dawałam radę, strasznie się spinałam zamiast rozluźnić, ale mąż naprawdę dzielnie mnie wspierał, podtrzymywał i rozluźniał, wytłumaczył mi po chłopsku jak się rozluźnić rodząc :) i wtedy poszło jak błyskawica.
Później zadzwoniłam do mojej pani doktor i sama nie mogła uwierzyć, że to aż tak szybko podziałało i przyszła zobaczyć na własne oczy, że ten mały szkrabik jest już na świecie :)

Fotkę Wojtka wkleję później :) nei mogę znaleźć kabla od komórki i aparatu (mąż wysprzątał mieszkanie). Aaaa! No i pochwalę się mężem!!! Jak wróciliśmy dzisiaj do domu, to na dywanie w naszym pokoju były stokrotki, a na samym wejściu do pokoju były dwie duże stokrotki i dwie maleńkie- jak sam powiedział, że to teraz symbolizuje naszą rodzinkę :):):) Aż w szoku byłam! Bo on nie jest z tych "romantycznych" i "wrażliwych" :)

Trochę mi hormony szaleją i często ryczę bez powodu... Mam nadzieję, że to szybko minie :)

Jak macie jakieś pytania, to śmiało :)
ale elaborat mi wyszedł :)

zobacz wątek
16 lat temu
yecath

Odpowiedź

Autor

Ogłoszenie
Polityka prywatności
do góry