Re: Mamusie i dzieciaczki lipiec-sierpień 2011 *40*
Maua_mama, czemu od razu zaborcza? Dla mnie zupełnie naturalnym odruchem jest, że kontroluje się wózek ręką, bo ktoś może potrącić albo trzeba się przesunąć itd. Ja jak nie trzymam rączki, to...
rozwiń
Maua_mama, czemu od razu zaborcza? Dla mnie zupełnie naturalnym odruchem jest, że kontroluje się wózek ręką, bo ktoś może potrącić albo trzeba się przesunąć itd. Ja jak nie trzymam rączki, to blokuję hamulec, bo już zdarzyło mi się że jakaś babinka się oparła o wózek (jakby to była jakaś poręcz) i z jednej strony śmiać mi się chciało że zaraz rymnie przez swoją głupotę, z drugiej strach że dzieciak się obudzi a kolejka długa ;P Albo jak mały płakał, to kobieta w aptece koniecznie chciała pobujać wózkiem :/ O ile nie proszę kogoś o pomoc, nie widzę powodu, żeby majstrował przy moim dziecku czy wózku bo mu się tak uwidziało. Chyba że to ktoś znajomy, z rodziny itd. a i tak nie lubię jak jestem u rodziny i dziecko jest w drugim pokoju, nawet z babcią czy ciocią, bo - odpukać - coś się stanie to i tak będzie moja odpowiedzialność, poza tym instyknty macierzyńskie są baaardzo silne. I chociaż to drugie dziecko, tak samo jak przy pierwszym nie przepadam za tym, żeby kto inny prowadził wózek, bo mam ciężki wózek bez skrętnych kółek i każdy kto spróbuje to potem komentuje że ciężko. Witek też na razie jeździ buzią do mnie, bo jeździ gondolą. Niebawem przesiadamy się w spacerówkę z przekładana rączką. Możliwość przekładania jest świetna, bo jak dziecko zaśnie to możesz rozłożyć siedzisko, a poza tym taki maluch potrafi spanikować jak nie widzi mamy. Może koleżanka po prostu sama by chciała mieć dzidziusia i potrzebuje kontaktu z małym dzieckiem, a skoro Ty masz małego na co dzień, to masz się podzielić ;-) Wyszła epistoła, nie ma co. Pozdrawiam niedzielnie.
zobacz wątek