Re: Mamusie i dzieciaczki lipiec-sierpień 2011 *42*
Hej... czytam, tylko mam taki sajgon, że nie ma chwili, żeby napisać.
Aguseek - jeszcze raz cieszę się, że jesteście z Adaśkiem w domku. Wiem, jaki to szok dla maluszka znaleźć się w...
rozwiń
Hej... czytam, tylko mam taki sajgon, że nie ma chwili, żeby napisać.
Aguseek - jeszcze raz cieszę się, że jesteście z Adaśkiem w domku. Wiem, jaki to szok dla maluszka znaleźć się w szpitalu... moja chrześniaczka miała operację na otwartym serduszku jak miała ok. roczku i w zasadzie do dziś (3,5 roczku) ma jakiś tam uraz jak widzi lekarzy :( ale masz zdiagnozowanego synka i to już połowa sukcesu! ale co to za cholerstwo to AZS :( eh...
ja karmiłam w zasadzie do końca 10 m-ca i nie żałuję, bo zawsze chciałam karmić piersią, chciałam nawet dłużej, no ale i tak ostatni m-c to chyba był bardziej na moje życzenie, niż Natana; dla mnie karmienie to tak, jak Miss Marple pisze - coś co ja mogłam dać mojemu dziecku, co mam najlepszego. Ale nie to, żebym uważała to za mega super frajdę i czynność wznoszącą pod niebiosa, bo ja miałam straszne kryzysy związane z nawałem (gdzie nagle z moich A/B miałam miseczki D), piekące brodawki, karmienie na początku czasem nawet 16 razy na dobę i nie uważałam tego za super przyjemną czynność, bo mnie karmienie po prostu bolało, a moje dziecko butelki nie chciało, co bym co jakiś czas wolna była (teraz za to nie mam problemów z odstawieniem od butli :P); ale piersi się zahartowały i potem było to dość naturalne, że karmię i już... no i jak mi się najpierw Natan odstawił to odczułam faktyczny brak tej bliskości, którą miałam właśnie poprzez karmienie - straciłam ostatnią rzecz, którą mogłam dać mu tylko ja...
Miss Marple - ja też się nauczyłam cierpliwości, choć czasem było kryzysowo :D więc rozumiem Twoje zdanie :)
no i bądź co bądź ja dzięki karmieniu praktycznie raz dwa zgubiłam moje kilogramy ciążowe i dogadzałam sobie, bo jadłam więcej, bo głodna byłam ciągle :P
cieszyłam się też, mam pokarm, bo wiem, jak moje kumpele o pokarm walczyły ściągając po każdym karmieniu laktatorem, co by laktację pobudzić... ale rozumiem też, jak ktoś nie chce karmić - bo to powinna być decyzja przemyślana, a nie że ktoś karmi z musu i katuje się tym, bo to bez sensu :) fajnie, że są teraz MM :) natomiast uważam, że karmienie piersią to naturalny stan dla kobiety i dziecka ;)
teraz jeszcze piję szałwię (ja też lubię, ale nie ma chyba takiej herbaty, której bym nie wypiła :P) i ciepłe prysznice co by ten szok odstawieniowy przeszedł łagodnie :)
Jestem w szoku jeśli chodzi o te zapisy do przedszkoli i żłobków...
Moje dziecię nie chce jeszcze samo chodzić, choć pomyka przy meblach i tak asekuracyjnie się trzyma - mam wrażenie, że się jeszcze boi i nie czuje się pewnie bez trzymania czegoś pod dłonią, więc butów na razie nie muszę kupować ;) ale wiem, że Deichmannowe są oki ;)
zobacz wątek