Re: Mamusie i dzieciaczki lipiec-sierpień 2011 *42*
Uch... już jestem kobitki moje. Cały dzień nad jeziorem. Alcia jak zobaczyła wodę to banan na twarzy, ale żeby wraz z gwarem ludzi wejść to przekonywała się chyba z 30 min., ale jak wystartowała to...
rozwiń
Uch... już jestem kobitki moje. Cały dzień nad jeziorem. Alcia jak zobaczyła wodę to banan na twarzy, ale żeby wraz z gwarem ludzi wejść to przekonywała się chyba z 30 min., ale jak wystartowała to do pasa :)
U nas w rodzinie od lat praktykuje się ten zwyczaj, obyczaj , jak zwal tak zwał :p
Kulka mnie brakuje dystansu, luzu a najwięcej to klepek w głowie :) hihi :) Ja Ci powiem (napiszę), każdy zrobi jak uważa i każdy praktykuje to co chce, a trzeba też być wyrozumiałym, więc ja rozumiem, że ktoś ma bekę z takich obrzędów itp. , mimo to nie zamierzam tego zwyczaju rodzinnego lekceważyć. Tak jak dziewczyny piszą, u nas w rodzinie , przeważnie maluszki przy wyborze są tak podkręcone atmosferą, że śmieją się wniebogłosy i to chyba najbardziej nas dorosłych nakręca :D
zobacz wątek