Re: Mamusie i dzieciaczki majowo-czerwcowo-lipcowe 2012 *52
Cześć dziewczyny. Ja też podziwiam mamy dwójki dzieciaczków. Naprawdę szacun. Zaczynam nieśmiało nabierać nadziei, że może też bym sobie poradziła. Bo jeszcze jednej córeczki /synka nie wykluczam...
rozwiń
Cześć dziewczyny. Ja też podziwiam mamy dwójki dzieciaczków. Naprawdę szacun. Zaczynam nieśmiało nabierać nadziei, że może też bym sobie poradziła. Bo jeszcze jednej córeczki /synka nie wykluczam :)
Co do krostek,to Agacia miała je przez jakieś 2 tygodnie na przełomie 1/2 miesiąca. To okropne, bo każda mama pewnie głównie obwinia siebie i odmawia sobie wszystkiego :( I jeszcze te komentarze (u mnie trafiło na teściową: czy to nie zaszkodzi "mojej" Agatce?) Miałam ochotę jej odpowiedzieć pocałuj się w nos ;/ Krostki bez żadnej szczególnej diety (pediatra stawiała raczej, że są to potówki) zniknęły prawie z dnia na dzień jak ręką odjął. W sumie jak zaczeliśmy ją kąpać w oilatumie. Teraz ma skórkę wszędzie "jak pupa niemowlaka", idealną :))))) A ja jem WSZYSTKO! Od truskawek po czekoladę poprzez pomarańcze :)))
A dzisiejszy nasz spacer w Brzeźnie - ekstremum: Nie zauważyłam chmury, która zaszła nas z tyłu. Usłyszałam dopiero grzmot. Jak zobaczyłam to czarne niebo, przeraziłam się: od razu przypomniały mi się niedawne trąby powietrzne w pomorskim i panika. Nie miałam nawet osłony. Wyobraźcie sobie, że z wózkiem DOBIEGŁAM cwałem z parku jelitkowskiego do parkingu w brzeżnie za molem...... Co prawda pot mi kapał z brody. Gdy zaczęłam pakować małą do auta, ściana deszczu. Ja cała mokra. Agacia - suchuteńka. Dwie kropelki na nią spadły. A potem, koło GUMu na Jarowej i Sobieskiego: totalna rzeka zamiast ulicy. Samochody z górki znosiło. Tragedia. Wjechałam na górkę przy Swissmedzie i ozom nie wierzyłam. Całe szczęście, że wyszłyśmy z tego cało.
Trzymajcie kciuki, żeby wyjazd rocznicowo-weekendowy był bez takich przebojów.
Kończę życząc miłego weekendu, bo zajrzę do Was dopiero w poniedziałek :)))))))
zobacz wątek