Re: Mamusie październikowo -listopadowe 2012 cz13
Nasze maleństwo śpi słodko zaraz będzie druga kąpiel. Ale korzystając z okazji napiszę jak było dla zainteresowanych szpitalem na Zaspie.
Zacznę od tego że miałam skierowanie na 19 na 8:00...
rozwiń
Nasze maleństwo śpi słodko zaraz będzie druga kąpiel. Ale korzystając z okazji napiszę jak było dla zainteresowanych szpitalem na Zaspie.
Zacznę od tego że miałam skierowanie na 19 na 8:00 na wywołanie porodu. Gdyż było już po terminie 9 dni a rozwarcie na paluszek ciągnęło się przez trzy tygodnie i zero reakcji. W czwartek po wizycie u lekarza stwierdziliśmy z mężem że trzeba wykorzystać ten ostatni wieczór i idziemy na obiadek i może ze znajomymi się spotkać. Na szczęście znajomi byli zajęci bo juz pod czas obiadu coś dziwnego się ze mną działo ale nie wpadłam na to że to mogą być skurcze. bolało mnie w plecach, był to ból krzyża jak potem mnie olśniło. Ale spokojnie zjedliśmy jeszcze zrobiliśmy jakieś tam ostatnie zakupy. Potem pojechaliśmy do domku. W domku ból pleców był coraz mocniejszy więc mówie do męża idę się położyć. I tak od 21 do północy lerzałam sobie oglądając tv i wtedy do mnie dotarło że ten ból jest dość regularny. Więc wzięłam telefon i zaczęłam sprawdzać okazało się że są co 5 minut. Ale że nic się wiecej nie działo to ustaliliśmy z mężem że czekamy do rana by stawić się na IP tak jak mieliśmy. Ale jak mąż przyszedł spać nagle poczułam jak by coś pękło i zrobiło się mi mokro między nogami. Mówię kochanie odchodzą mi wody jedziemy na IP. Więc wziełam prysznic dopakowałam torbę i pojechaliśmy.
Po drodze skurcze były co 4minuty. Dojechaliśmy na IP papierologia na SOR strasznie ospale Pani szła ale od razu stwierdziła że już pewnie mnie zostawią więc nie musiałam do nich wracać i miałam już komplet papierów by iść na porodówkę. Zjechaliśmy na IP ginekologiczną tam położna przyjmowała dziewczynę która tez już kwalifikowała się do porodu. I czekaliśmy. W tym czasie pani pytała co się dzieje jak jej powiedziałam to mówi by w tym czasie iść się przebrać i przyjśc przebranym a mężowi dać ubranie do odniesienia do samochodu. Przyszła nasza kolej dokumenty, szybkie badanie co się dzieje a tam tylko 1,5paluszka. Więc nic nadzwyczajnego ale że wody odeszły to na porodówkę. Na porodówce trafiliśmy na bardzo miłą Panią położną niestety nie wiem jak się nazywała a szkoda chętnie bym jej podziękowała. Polerzałam trochę pod KTG potem pusciła mnie do toalety a ze chodzenie mi pomagało to mogłam sobie chodzić po sali mąż co chwile masował mój krzyż bo ból stawał się coraz gorszy. I tak tylko co jakiś czas przychodziła sprawdzać małej tętno przykładając KTG i znów pozwalała chodzić. Nie wiem nawet o której wylądowałam już na łózku pod KTG. Leżałam raz na plecach ran na boku. I tak się kręciłam. Im skórcze stawały się dłuższe tym bardziej bolał kręgosłup więc mąż kochany masował było lepiej. Wiem tylko tyle że proponowano mi rodzenie na boku ale ja się uparłam że nie bo mi lepiej na plecach mimo tego że mówiła położna że będzie dłużej trwało. Powiedziałam trudno ja wybieram tak. Jak już skórcze były parte to jak dla mnie ból był mniejszy niż wcześniej. Nacięta zostałam nawet nie wiem kiedy. i maleństwo było na świecie. Najgorsze były skurcze łydek a nie skurcze porodowe. W ostatniej fazie porodu gdy miałam skupić się na parciu myślałam że mi łydki odrywają a mąż dwoił się i troił by rozmasować jedną i drugą noge masakra. To wspominam najgorzej. A jak już było nasze maleństwo na świecie i zapłakało to wszystko odeszło:) Potem przyszedł lekarz założył 3 rozpuszczalne szwy i za chwilę przewieźli nas na sale gdzie mogłyśmy posiedzieć z tata 2 h zrobiło się z tego 2,5h, w między czasie przyszli zbadali przy nas maleństwo, zważyli zmierzyli i posprawdzali to i owo:) A potem trafiłyśmy na oddział położniczy B. Opieka na tym oddziale super, panie położne rewelacyjne ( poza połową jednej zmiany) reszta Pań super, same się interesowały przychodziły pytały czy wszystko oki pomagały przy każdym nawet najgłupszym pytaniu, czy problemie. Złote kobiety tam pracują naprawdę super:) Jeśli będę miała zamiar rodzić jeszcze raz na pewno na zaspie. Wszystkie podkłady, podpaski, pieluszki, kaftaniki, kocyk/rożek dla dziecka też dają jak ktoś chce. Więc można zmniejszyć ilość bagażu. W razie pytań służę pomocą. Ale się rozpisałam.
zobacz wątek