Odpowiadasz na:

Re: MAMUSIE I DZIECIACZKI GRUDNIOWE 2012 (2)

Hej, dopiero wczoraj wyszłyśmy ze szpitala, ponieważ mała miała zakażenie okołoporodowe i musiała przez 5 dni dostawać antybiotyk.
30 listopada ok 14.30 zaczęły odchodzić mi wody, odrazu... rozwiń

Hej, dopiero wczoraj wyszłyśmy ze szpitala, ponieważ mała miała zakażenie okołoporodowe i musiała przez 5 dni dostawać antybiotyk.
30 listopada ok 14.30 zaczęły odchodzić mi wody, odrazu pojechałam z mężem na izbę przyjęć na zaspe. Tam musiałam czekać, aż zostaną przyjęte prywatne pacjentki pewnego lekarza, mimo że przyszły po mnie, nie miały bóli ani nie odchodziły im wody, poprostu dwie umówione na cesarki i jedna na wywołanie. Ja w tym czasie miałam spacerować po izbie przyjęć z odchodzącymi wodami. Kiedy przyszła moja kolej okazało się, że być może nie ma już dla mnie sali porodowej, ale na szczęście jedna się znalazła. Pani na izbie przyjęć stwierdziła że szybko nie urodzę bo rozwarcie dopiero na jeden palec. Ok. godziny 17 byłam już na porodówce, tam podłączyli mnie pod ktg, dali dwa czopki na zgładzenie szyjki, miałam też dostać kroplówkę z antybiotykiem ponieważ miałam paciorkowca. Zanim ją dostałam było po 18, a antybiotyk żeby zadziałał musi być podany 4 godziny wcześniej. Położna na porodówce bardzo pomocna, młody lekarz też w porządku. Chwile były ze mną dwie studentki położnictwa, zrobiły wywiad, wkłuły wenflon i podały czopki. Ok 18 zaczęłam czuć skurcze, ale były do wytrzymania bo jeszcze rozmawiałam przez telefon;) Dosyć mocno zaczęło boleć ok 19,30-20, cały czas czułam parcie.Skakałam na piłce, to pomagało. W pewnym momencie uczucie parcia było nie do wytrzymania, więc położna postanowiła mnie zbadać choć do końca nie wierzyła że mogę mieć tak szybko bóle parte. Miałam już 8 cm rozwarcia i tu zaczął się koszmarek. Chciałam przeć ale mi nie pozwalali:) Powstrzymywanie parcia było okropne, dostałam leki rozkurczowe i tlen. Kiedy już powiedziałam że mam dość i muszę przeć to wystarczyły dwa skurcze i dziecko było na świecie. Samo parcie było niesamowitą ulgą, już nie bolało. Odrazu położyli mi małą na brzuchu, niesamowite uczucie:)Urodziłam o 21. Następnie przewieźli nas na salę obserwacyjną gdzie mógł być też mój mąż. Potem był oddział położniczy i walka o moją laktację, ponieważ nie miałam na początku pokarmu, ale jedna miła i znająca się na rzeczy położna pomogła mi i teraz mam aż za dużo pokarmu, cycki bolą:) Niestety jak pisałam wcześniej pobyt nam się przedłużył że względu na podwyższone crp małej, ale na szczęście już jesteśmy w domu. Opieka na położniczym zależała od zmiany, były kobietki z powołaniem ale były też niestety bardzo niemiłe i burczące położne. Koszmarem było też budzenie dziecka co 2,5 godziny na karmienie, żeby przybierała na wadze. Teraz już ją karmię na życzenie. Przepraszam za chaotyczność ale się spieszę póki mała śpi:)

zobacz wątek
13 lat temu
~KarolaMK

Odpowiedź

Autor

Ogłoszenie
Polityka prywatności
do góry