Odpowiadasz na:

Re: MAMUSIE I DZIECIACZKI GRUDNIOWE 2012 (3)

Izkha to rzeczywiście musiałyśmy się minąć gdzieś na korytarzu. Ja leżałam w sali 7, w niedzielę wychodziłyśmy do domu. Z karmieniem dokładnie tak jak u Ciebie, w szpitalu nacisk ale konkretnej... rozwiń

Izkha to rzeczywiście musiałyśmy się minąć gdzieś na korytarzu. Ja leżałam w sali 7, w niedzielę wychodziłyśmy do domu. Z karmieniem dokładnie tak jak u Ciebie, w szpitalu nacisk ale konkretnej pomocy brak. Więc ja najpierw karmiłam odciąganym mlekiem, jak już się pojawiło i modyfikowanym dokarmiałam i na pierwszej wizycie u pediatry wyszło, że Marysia nie dość że nie przybrała to ma jeszcze spadek wagi. Lekarka zobaczyła jak małą przystawiam i na spokojnie stwierdziła, żeby próbować nadal. Więc w domu przystawiałam ją często, na początku też tak jakby nie zasysała tej piersi, trochę się męczyłyśmy, ale próbowałam i najpierw do piersi ją przystawiałam, a potem dopiero dawałam jej mleko z butelki. W końcu po kilku dniach mała zaskoczyła o co chodzi. Ważne chyba jest żeby na spokojnie to robić bez presji bo jak ja jestem spokojna przy karmieniu to i Marysia jakoś tak lepiej ssie, chyba jest coś takiego że dziecko wyczuwa emocje i nastawienie matki. A co do placzliwości to mój mąż znosił dzielnie moje nagłe napady płaczu przez kilka dni po powrocie ze szpitala, ale w końcu przeszło (to chyba jednak hormony). Nie martw się więc, Twoja Ninka na pewno "załapie" o co chodzi tylko daj jej i sobie czas :)

zobacz wątek
13 lat temu
~teresek

Cytat:

Odpowiedź

Autor

Ogłoszenie
Polityka prywatności
do góry