Widok

A JA NIE CHCĘ WESELA !

Wesele Temat dostępny też na forum:
Czy to naprawdę aż takie dziwne, że nie chcę całego tego cyrku z dziwacznymi tańcami w kółeczku, zabawami, oczepinami, poprawinami itp. ? Nie lubię wesel, nie byłam na ani jednym na którym bawiłabym sie dobrze, nie przepadam za tańcowaniem z wujkami, dziadkami i kupą dzieciaków w kółeczku, w ogóle nie lubię kiedy ktoś mnie ściska i dotyka. Wiem, że taka tradycja i że to w pewien sposób załatwia problem noclegu dla sporej części gości, ale nawet to mnie nie przekonuje. Skoro ślub to najpiękniejszy dzień z życia kobiety, to chciałabym porządny obiad, ciasto oraz kolacje na ciepło w eleganckiej restauracji a następnego dnia fruu ... na wakacje. Czy naprawdę to jest aż takie dziwne i nie na miejscu ?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
sabra - wspolczuje Cie bardzo... Ale nie mysl ze ja mam tak rozowo - mniej osob nie zonacza mniej problemow.. Tez mi wujek wczoraj powiedzial, ze nie wie czy bedzie i nawet nie wie kiedy bedzie cos wiedzial.. Jakby przyjechal tylko on z zona to spoko - 2 osoby wejda. ale jak jeszcze wpadnie na pomysl zeby wziac dwie corki (mam nadzieje ze juz bez osob towarzyszacych) wiec i tak to juz bedzie sporo. Z reszta tez nie wiadomo co i jak - czy przyjada, czy nie, czy z noclegiem, czy bez... A przeciez nocleg to musze juz zamowic a i tak to juz jest o wiele za pozno...
Z sala jest tak - jak jest mala sala to ilosc osob jest podawana plus, minus 3, czy 4. Ale juz plus minus 8 to jest strasznie duzo, skoro do restauracji wejdzie 25 - 30.
No i skwaszona mina tesciowej i ciagle czepianie sie i krytyka... Oto na co jestem narazona organizujac male i skromne przyjecie...

Najbardziej to zazdroszcze osobom ktore sa juz po ;)))

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Prawie każda z nas boryka się " problemem" GOSCI. My również nie planowaliśmy wesela, pomysły ewoluowały od ślubu w małym kościółku w Bieszczadach, później była sama ceremonia ślubna w pewnym momencie był tylko sam cywilny, jednak będąc długo ze sobą dojrzeliśmy do decyzji o tym że nie chcemy ukrywać naszego szczęścia przed rodzina ale chcielibyśmy się nim dzielić, do tego doszła myśl ze przecież po 45 minutach cała moja rodzina nie będzie wracała 200 km z powrotem do domu.
Jakież było moje zdziwienie kiedy część mojej rodziny zaczęła kręcić nosem, no jak to tak, jak mogłam zorganizować ślub w mieście mojego narzeczonego, dlaczego nie w swojej parafii jak to obyczaj karze, i usłyszałam od mojej chrzestnej że ona nie przyjedzie bo 200 km to bardzo dużo i nie mam co liczyć na jej juz dorosłe dzieci bo ona je juz tak "ustawi" że oni również nie przyjadą, ona tak postanowiła i kropka. Było mi na prawdę bardzo przykro, do tego zapowiedziała to mojej mamie jeszcze nim dostała zaproszenie .Zastanawiam się czy w ogóle jej je dać. Na szczęście jest jeszcze rodzina mojego narzeczonego która bardzo fajnie zareagowała na wieść o naszym ślubie zresztą czujemy ich wsparcie, no i są jeszcze nasi przyjaciele na których obecność możemy liczyć
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sabra!
Wyobraź sobie,że mam ten sam problem.Nikt nie może się zadeklarować czy napewno będzie nie wspominając czy przyjedzie sam czy z osobą towarzyszącą...To jest normalnie nienormalne...czy Ci ludzie nie zdają sobie sprawy,że jedna osoba kosztuje nas prawie dwie stówy?????no może przesadziłam,ale jak tak się doda to wychodzi 130 zł od odoby-nie ma w tym ciast alkoholu itp.jak tak się zsumuje kilka osób to wyjdzie z tego całkie spora suma.....
też jestem w kropce...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry