Widok

A ja dziś odkryłem

dlaczego obywatel pan Manson czcił św. Patryka!!!
Otóż najwyraźniej gdzieś w zaroślach tudzież w leśnych kniejach musiał odkryć wiosnę z tydzień wcześniej aniżeli ja. I pewno jeszcze ją zawstydził tak się zaczaić musiał na nią :)
Skubaniec no :) a przez chwilę tak się ucieszyłem, że mam dobrą nowinę i jestem pionier :D
Dopiero jak odpaliłem hyde to się zreflektowałem.
Egoista i samolub newsami się nie podzielił.

Ale poważnie, pierwszy raz w życiu słyszałem srokę trajkoczącą inaczej niż pepesza albo ckm. Dała mi się podejść, ale chciałem za blisko to se poleciała do nieba.

Udanej niedzieli :D

popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Z należną atencją i zachowaniem ceremoniału wciągnęliśmy dziś z Szuroczką śniadaniowe zapiekanki z pierwszym tegorocznym koźlarzem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja dziś znalazłam nad kamiennym jeziorem zielone gąski
ale nie zasługiwały na atencję :/ rozdeptane były

za to okolica powaliła mnie na kolana swą przyrodą i niezwykłym mikroklimatem nad brzegiem jeziora.
mam na myśli takie specyficzne, wyraźnie odczuwalne ciepło i nieruchome wilgotne, pachnące dzikim rozmarynem powietrze w zalesionej części brzegu.
gujana kaszubska ;)
a jak kiedyś będzie kto w tej okolicy i lubi perełki architektury, to niech zwróci uwagę na stary, okazały dwór w miłoszewie.

i wcale nie wrzuciłam kryształa pod język. wszystko wydarzyło się naprawdę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
robię zapiekanki :)
wersja oszczędna
pieczary, kiszeniaki, cukinia i ser.
Nie ma co za dużo szaleć nad ranem.
W sumo kariery nie zamierzam robić.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dobranoc dzieciom nocy.
Ptaki już na dobre rozbudzone. Jakieś poruszenie. Dziwnie coś gadają.
Jeśli można za cokolwiek lubić niedziele to tylko za te ciche, leniwe poranki, bez tego odzierającego ciszę natłoku ulicznego ruchu aut.
Kolejny dzień wydziera zza okna.
Dość posępny.
Dziś już na pewno odpalę grilla - chociaż niebo smutne i siwe.
Na werandzie wypiję zasłużonego browca.

Po piątej już. Pewno Manson wstaje do lasu. :)))
I niech dni płyną.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dzień dobry bobry.
Jadę zobaczyć co piszczy w trawie.
Ubierzcie się dziś ciepło :)) - jesień idzie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
piii? piii?
tudup
chlast
gryz
ciam, ciam ciam, ciam.


piiii?
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chwilę się cieszyłem wczoraj, gdy zastałem pustą budkę lęgową.
Myślałem, że "moje" sikory wypuściły lęg w świat i wrócą na drugi jeszcze w tym roku.
Niepokoiło mnie ino, że budka cała w piórach była.
Nic to, że w piórach ona była utytłana łapkami od błota - se mówię to niemożliwe aby jaki kociamber tam wlazł bo to niemożliwe, za wysoko i fi otworu za małe.
Po godz. 22 usłyszałem takie "cyk, cyk", specjale sobie wtedy piłem, schowany za ocynkowanymi drzwiami na mojej werandzie.
I wiecie co? Kuna nieśpiesznie i w podskokach przebiegła wzdłuż werandy obok mnie 2m-nie więcej- sama zaskoczona moją obecnością.
Szybko kojarzę fakty, tak już mam.
Poszedłem na zaplecze i zobaczyłem taczkę na sztorc opartą a na ścianie dwie równolegle powieszone drabiny. Tamtędy dostała się na dach. Po taczce i po drabinach. A z dachu dostała moje sikorki.
Piekielnie mi smutno.
Nawet ptaki nie mogą mi ufać.
Życie jest do dupy.

http://www.youtube.com/watch?v=WMJM7em_duk
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Życie jest jakie jest.
Kiedyś sikory uwiły u mnie gniazdo w rynnie. I tak się złożyło, że nie padało przez dwa miesiące, a deszcz zalał im gniazdo 3 dni po wyprowadzeniu młodych.
A innym razem wiatr zrzucił gniazdo Zenkowi, a miał w nim 4 młode, parę dni przed wylotem.
A innym razem kawki zbudowały gniazdo w kominie i łasica je nakryła w tym gnieździe.
Się tak dzieje.
Nie masz na to wpływu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiem.
Tyle, że wiesz, ja się do nich przyzwyczaiłem, śmigały po drzewach aż miło i wesoło było.
Na początku się mnie bały, gdym za blisko podchodził i paliły głupa, że one tam nie mieszkają kiedy wracały z żarełkiem. Robiły kółko wokół domku i sfruwały z dachu a nie od frontu.

Jest jeszcze inna możliwość drogi do budki. Bo ja werandę postawiłem tak, że prawie wrośnięta jest w nią papierówka, której wycinać nie chciałem, więc werandę dopasowałem do drzewa :) i tak se myślę, że ta kuna czy łasica po drzewie też mogła na dach werandy i z niego na dach domku.

No tak już jest.
Mój kot też ma mocno pierzaste sumienie.
Ze setkę ptaków na bank odprawił w tamten świat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
U mnie jak drób to się zachowuje pani kosowa.
Ale gniazda zawsze buduje dobrze ukryte, chociaż nie dalej niż 10 m od mojej chaty. W tym roku tez pierwszy lęg straciła. Nawet nie wiem, co się stało.
Jednego dnia siedziała na gnieździe, a drugiego budowała nowe na brzozie parę metrów nad ziemią. A stare na świerku zostało puste.

Postawiłem dwie wielkie podstawki od donic nalane wodą. Pół lasu mi się do tych wodopojów zlatuje. Właśnie przed chwilą zięba się napiła, a teraz gil się kręci i sprawdza, czy można.

Dziś jest dobry dzień na placek z truskawkami, grill i buda.
Na śniadanko były pierwsze własne ogórki, prosto z krzaczora.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Haha to widzę, że już nawet ptaki wiedzą, że jak do wodopoju to do Mansona trzeba lecieć ;)

A ja dziś ze skrzynki skosiłem szczypioru i podsmażyłem resztę kurek z jajówą i super jest. Idę właśnie do lasu zajrzeć czy coś urosło, ale chyba niewiele za sucho ostatnio.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A niech mnie kule biją w krtań.
Ależ piękny dzień, słoneczko konkretnie grzeje, wilgotność spadła i wiaterek rześki tak jak nigdy. Od samego wiatru można się opalić.
Wskoczyłbym teraz do jeziorka i przepłynął z 3 kilosy.
Ale nie dziś. Dziś fryce z angolami. I na Messiego trza looknąć.

Kurek znalazłem najwięcej w tym roku. Całą miseczkę.
Pora na zasłużoną lampkę wina :)

http://www.youtube.com/watch?v=y5c4H4oNZ0s
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kot leży plackiem chwytając resztki promieni słonecznych.

Futerkowy masochista.

On jest większy p****us niż ja.

Całą noc się szwendał (od miesiąca już znika na całe noce, ale ja go rozumiem, sny ma za ciasne, zaś ptaki budzą się wcześniej niż on), a o 2:30 dzisiaj, nad ranem, znalazłem go w metrowych krzaczorach, jak niechcąco tropił jeża. Porąbaniec. :)))

Ja też mam nierówno. Z tym że ja się odświeżyłem i wypsikałem allure homme sport i zamiast podsmażyć ruskie pierogi odhaczyłęm specjala. On jest mądrzejszy, przytargał małą mysz, odgryzł jej łeb i kima zbierając siły na noc.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Właśnie wróciłem ze wsi ze skrzynką piwa. Spoczywa teraz w piwniczce i się uspokaja. Jakieś nowe piwo z Namysłowa było. Jak się ochłodzi powiem co i jak.

Wstawiłem na małosolne pierwszy słój własnych ogóreczków. A resztę chrupiemy na śniadanie i jako owoce.

Gorąco dziś. Chleb rośnie aż miło, a ja popijam zimne piwo.
Dziś oprócz chleba będę piekł kisza.
Najpierw robię półkruche ciasto na słono: dwie szklanki mąki, jajko, masło sól. Zagniatam i do lodówki.
Po paru godzinach rozwałkowuję i podpiekam jak na tartę.
Układam nadzienie - dziś będzie to pokrojony por, uduszony czerwony koźlarz i odsączona puszka tuńczyka.
Całość zalewam sosem: śmietana, jajka, mozzarella, pieprz.
No i z powrotem do piekarnika.
Oryginalnie farsz nakłada się na surowe ciasto, ale jak ktoś nie ma dobrego piekarnika lepiej je uprzednio podpiec bez nadzienia.
A, jeszcze chciałem powiedzieć, że z farszem to sobie można fantazjować. Na przykład Tato lubi kisza z łososiem. Wciąga porcję na trzech za jednym posiedzeniem.

Doskonałe na zimno. Zamiast robić kanapki biorę kawał kisza i w las. Dobre, proste, chłopskie żarcie. Tak jak Brachol lubi :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja chromolę po całości wszystko i wszystkich od pierwszej do ostatniej litery alfabetu.

I z****iście mi z tym.

Nawet bym tego nie stukał, ale właśnie się obudziłem i pierwsze trzy zimne strzały białej z colą z zamrażarki nie zaczęły jeszcze odpowiednio działać.

Niczego, ani nikogo nie potrzebuję do szczęścia.

Zacząłem wreszcie żyć w zgodzie z najgłębszymi odmętami mej duszy.

Na fali i z prądem.



Zdrówko Brat.

Utylizuję się z tego chorego kraju.

http://www.youtube.com/watch?v=Zz-DJr1Qs54&feature=related
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A to jest najpiękniejszy utwór żurawinek.

Nie czai się Manson. Wyciągnij tę skrzynkę. Ileż ona może się chłodzić.
Ja i tak do lasu zaraz spierda.. m.
http://www.youtube.com/watch?v=Yam5uK6e-bQ&feature=related
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jaskółki szaleją fikając w powietrzu.
A wiecie, że o przed czwartą raną w lesie jest cieplej niż w mieście?
Las jak woda kumuluje i oddaje ciepło.

Kokaina podrożeje znowu.
Ktoś dał cynę i psiarskie nosy wywąchały banany.
Trójmiasto nawet o tym pisze.

"Uporczywie wpatruję się za okno na świat na zewnątrz,
zastanawiając się, czy Matka Ziemia przetrwa -
Mając nadzieję, że ludzkość przestanie ją wreszcie zniesławiać.

Ostatecznie zostało już tylko dwoje z nas
i trwamy tu wciąż walcząc o swoje życie.
Patrzymy, jak cała historia znów powtarza się co jakiś czas...

Jestem tylko marzycielem -
Przez całe życie śnię...
Jestem tylko marzycielem,
który śni o lepszych dniach.

Obserwuję Słońce zachodzące, jak każdy z nas.
Mam nadzieję, że świt przyniesie znak
lepszego miejsca dla tych, którzy przyjdą po nas...
Teraz..

..jestem tylko marzycielem -
Przez całe życie śnię...
Jestem tylko marzycielem,
który śni o lepszych dniach.

Twoją najwyższą siłą może być Bóg, albo Jezus Chrystus;
dla mnie to naprawdę nie ma większego znaczenia.
Bez jakiejkolwiek pomocy nie ma dla nas nadziei...
Żyję w fantastycznym śnie.

Jeśli tylko potrafimy wspólnie znaleźć spokój,
to może być wspaniałe - jeśli będziemy żyć jako jedność.
Kiedy więc ten cały gniew i nienawiść odejdą ?

Jestem tylko marzycielem -
przez całe życie śnię...
Dziś jestem tylko marzycielem,
który śni o lepszych dniach.
Dobrze -
jestem TYLKO marzycielem,
który szuka drogi.
Dziś jestem tylko marzycielem -
przez całe życie śnię..."



http://www.youtube.com/watch?v=YbJqswLi3uE
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."

Charles Bukowski.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O boziu zapomniałem.
Rozmawiałem dziś z działkowym Krzychem.
Na temat ptaków.
Mówił mi jak to sroka ( ta co ma u niego na świerku gniazdo) wydobywa jakieś młode pisklaki z sąsiedniej budki lęgowej.
Otóż mówił, że ona siada na daszku tejże budki i dziobem sobie weń stuka. Stuka do momentu aż młode się nie wynurzą.
Młode kombinują, że to rodzice i się wychylają,a wtedy jest to ich ostatnie spojrzenie na świat. Sroki to złodziejki.

I jeszcze coś co zafascynowało Krzycha ostatnio około 5 rano.
Jakiś ptak podobny do szpaka (teraz w dobie soczystych czereśni mamy naloty dywanowe i czarne szpacze chmury - stada tak po setce sztuk) dłubał i drapał na ziemi sobie coś uporczywie przy krzyśkowej furtce. A, że Krzych ciekawski jegomość jest, to poszedł oblookać co na rzeczy ma miejsce.
Się okazało, że ten ptak dobierał się do winniczka. Wyczaił moment kiedy winniczek był w podróży i go dopadł. Pazurkami trzymał ślimaczy domek, a dziobem wyciągał jego mieszkańca.
Przyroda jest piękna.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A to ja bym obstawiał, że to był kos. One tak polują. A że winniczek troche przyduży na jeden raz to trza się z nim troche poszarpać.
Ja to często widuję, jak moje kosy złapią za jeden koniec dżdżownicę i ją ciągną, podczas gdy dżdżownica drugim końcem próbuje zwiać pod ziemię. Pocieszne. Tak z punktu widzenia podglądacza, nie dżdżownicy.
(Kurczę, uzyłem trzy razy słowa dżdżownica. O, nawet cztery).

Dziś polazłem do lasu skoro świt. Wczoraj padało i wszystko mokre. Oj, będzie rosło.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
U mnie tylko poranna rosa. Poza nią to Sahara taka, aż w lesie trzeszczy suche pod butami. Ściółka przesuszona, kurki wypadają i zasuszają się. Słońce grzeje tak, że "siwy dym i indianie na rowerach" - trzeba się chłodzić :).
Za to pomidorki i ogórki się wzięły, ale i tak u mnie przez tą zimę wszystko opóźnione jest. Blauhilde'a pnie się do góry po sznureczkach w kierunku rowerowego koła. Groch już ładny. Bób przekwita. Poziomki zjadłem, truskawki jeszcze nie - jak zjem dosadzę kolejny rządek z młodych, bo się już ukorzeniają.
Cukinie i kabaczki rosną - wszystko na swym miejscu. A no i krzak czerwonej porzeczki żem wczoraj posadził i podlał należycie. Trzmiele na bieżąco penetrują maksymalnie rozwinięte kwiaty piwonii.
Co tam jeszcze... a no i winogrona po zeszłorocznych krótkich cięciach będą lepszej jakości co przełoży się w linii prostej na jakość wina mam nadzieję :)

Dzisiaj o 16 gra pomarańcza z bazylią.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Własna firma? (57 odpowiedzi)

Czy ktoś z Was prowadzi własna firmę i pracuje jako Wirtualna asystentka? Z tego co słyszałam to...

studia podyplomowe (11 odpowiedzi)

Gdzie można w miarę szybko i dobrze zrobić podyplomówkę z pedagogiki/przygotowania...

gdzie warto studiowac (9 odpowiedzi)

Osoby szukające uczelni z przyjaznym podejściem powinny zainteresować się Uczelnią...

do góry