Widok
A ja dziś odkryłem
dlaczego obywatel pan Manson czcił św. Patryka!!!
Otóż najwyraźniej gdzieś w zaroślach tudzież w leśnych kniejach musiał odkryć wiosnę z tydzień wcześniej aniżeli ja. I pewno jeszcze ją zawstydził tak się zaczaić musiał na nią :)
Skubaniec no :) a przez chwilę tak się ucieszyłem, że mam dobrą nowinę i jestem pionier :D
Dopiero jak odpaliłem hyde to się zreflektowałem.
Egoista i samolub newsami się nie podzielił.
Ale poważnie, pierwszy raz w życiu słyszałem srokę trajkoczącą inaczej niż pepesza albo ckm. Dała mi się podejść, ale chciałem za blisko to se poleciała do nieba.
Udanej niedzieli :D
Otóż najwyraźniej gdzieś w zaroślach tudzież w leśnych kniejach musiał odkryć wiosnę z tydzień wcześniej aniżeli ja. I pewno jeszcze ją zawstydził tak się zaczaić musiał na nią :)
Skubaniec no :) a przez chwilę tak się ucieszyłem, że mam dobrą nowinę i jestem pionier :D
Dopiero jak odpaliłem hyde to się zreflektowałem.
Egoista i samolub newsami się nie podzielił.
Ale poważnie, pierwszy raz w życiu słyszałem srokę trajkoczącą inaczej niż pepesza albo ckm. Dała mi się podejść, ale chciałem za blisko to se poleciała do nieba.
Udanej niedzieli :D
Wszystko jest jak trzeba.
W środę pojawiły się pierwsze żurawie, tak z sześćdziesiąt. Zakołowały nad Borami i złamały cisze swoim klangorem.
Wczoraj słyszałem gołębia grzywacza, nie widziałem go co prawda.
Śnieg topnieje na potęgę, w głębi lasu mgła z pary wodnej jak mleko. I czuć, że lodowata.
Zielone się rwie do góry i przebija przez śnieżne ostatki.
We wsi to już śniegu nie ma od piątku.
Sikory w zasadzie przestały odwiedzać karmniki, tylko dzwońce i czyże wyjadają jeszcze ziarno.
Dzisiaj po raz pierwszy w tym roku rozpalę grilla.
Będzie bakłażan, pieczarki, cukinia, oscypek i tzatziki.
I zimny budweis.
W środę pojawiły się pierwsze żurawie, tak z sześćdziesiąt. Zakołowały nad Borami i złamały cisze swoim klangorem.
Wczoraj słyszałem gołębia grzywacza, nie widziałem go co prawda.
Śnieg topnieje na potęgę, w głębi lasu mgła z pary wodnej jak mleko. I czuć, że lodowata.
Zielone się rwie do góry i przebija przez śnieżne ostatki.
We wsi to już śniegu nie ma od piątku.
Sikory w zasadzie przestały odwiedzać karmniki, tylko dzwońce i czyże wyjadają jeszcze ziarno.
Dzisiaj po raz pierwszy w tym roku rozpalę grilla.
Będzie bakłażan, pieczarki, cukinia, oscypek i tzatziki.
I zimny budweis.
Grilla nie było, bo od południa zaczęło padać.
Były za to placki z cukinii i sałatka z pomidorów.
Jednak te warzywka z ogródka Europy są do bani, nie ma to jak smak i zapach tych świeżo urwanych z krzaka.
Śnieg zszedł już prawie całkiem, tylko w lesie gdzieniegdzie jakieś płachty pozostały.
Ptaki świergolą od rana. Żurawie też krzyczą.
Pani kosowa dzisiaj odwiedziła karmnik dla dużych.
Czuje się już ciepły dech wiosny.
Były za to placki z cukinii i sałatka z pomidorów.
Jednak te warzywka z ogródka Europy są do bani, nie ma to jak smak i zapach tych świeżo urwanych z krzaka.
Śnieg zszedł już prawie całkiem, tylko w lesie gdzieniegdzie jakieś płachty pozostały.
Ptaki świergolą od rana. Żurawie też krzyczą.
Pani kosowa dzisiaj odwiedziła karmnik dla dużych.
Czuje się już ciepły dech wiosny.
Widzę, że na świecie tez po mały wiosna.
Estońscy koledzy hobego znowu popracowali:
mms://tv.eenet.ee/kotkas
A i sokoły ze stolicy na miejscu:
http://webcam.peregrinus.pl/warszawa-pkin-podglad-z-warszawy
Estońscy koledzy hobego znowu popracowali:
mms://tv.eenet.ee/kotkas
A i sokoły ze stolicy na miejscu:
http://webcam.peregrinus.pl/warszawa-pkin-podglad-z-warszawy
No to wiosna przyszła.
Teraz jej już nic nie ruszy, a jakieś tam lokalne podmrożenia i tak nie zmienią nic w statusie sił.
Obudziły się ostatnie i największe śpiochy:
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/bacc018aadfd028a.html
Jak będziecie łazić w weekend po lesie to ostrożnie. Towarzystwo jeszcze nie obudzone po zimie, to słabo reaguje. Leżąc i wygrzewając się na słońcu niewiele słyszy, to i łatwo je zaskoczyć.
A jak ktoś myśli, że łatwo je wypatrzyć to proszę, spróbujcie wypatrzeć:
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3166e8760d78b1a0.html
I wszystko to pięć metrów za moim płotem.
Teraz jej już nic nie ruszy, a jakieś tam lokalne podmrożenia i tak nie zmienią nic w statusie sił.
Obudziły się ostatnie i największe śpiochy:
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/bacc018aadfd028a.html
Jak będziecie łazić w weekend po lesie to ostrożnie. Towarzystwo jeszcze nie obudzone po zimie, to słabo reaguje. Leżąc i wygrzewając się na słońcu niewiele słyszy, to i łatwo je zaskoczyć.
A jak ktoś myśli, że łatwo je wypatrzyć to proszę, spróbujcie wypatrzeć:
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/3166e8760d78b1a0.html
I wszystko to pięć metrów za moim płotem.
E tam, to dobro natury zasadza się na mnie :-))
Ja to mam w ogóle w ogrodzie rejon zarezerwowany dla Gustawa.
Gustaw to taki gość, jak ten ze zdjątka, tylko większy.
Na początku Szuroczka chciała, żebym Gustawa złapał i wywiózł w nieznane. Ale jej wytłumaczyłem, że teren łowiecki należy do jednego. I lepiej wiedzieć, do kogo, aniżeli nie wiedzieć. A jak się zaprzyjaźnisz z takim to nawet można wspólne piwko, albo fajką poczęstować :-)))
Zdarza mi się, że robię psychozę. Delikatnie podprowadzam delikwenta w okolice stanowiska Gustawa oglądając najprzeróżniejsze kwiaty, krzaki i inne -rośla. A potem spokojnym ruchem wskazuję mu Gucia wygrzewającego się na stercie drewna.
Mówcie sobie co chcecie, ale jestem przekonany, że wszyscy cierpimy na ofidiofobię, co najwyżej niektórzy potrafią ja ukrywać.
Ja to mam w ogóle w ogrodzie rejon zarezerwowany dla Gustawa.
Gustaw to taki gość, jak ten ze zdjątka, tylko większy.
Na początku Szuroczka chciała, żebym Gustawa złapał i wywiózł w nieznane. Ale jej wytłumaczyłem, że teren łowiecki należy do jednego. I lepiej wiedzieć, do kogo, aniżeli nie wiedzieć. A jak się zaprzyjaźnisz z takim to nawet można wspólne piwko, albo fajką poczęstować :-)))
Zdarza mi się, że robię psychozę. Delikatnie podprowadzam delikwenta w okolice stanowiska Gustawa oglądając najprzeróżniejsze kwiaty, krzaki i inne -rośla. A potem spokojnym ruchem wskazuję mu Gucia wygrzewającego się na stercie drewna.
Mówcie sobie co chcecie, ale jestem przekonany, że wszyscy cierpimy na ofidiofobię, co najwyżej niektórzy potrafią ja ukrywać.
"E tam, to dobro natury zasadza się na mnie :-))"
Heh mógłbyś z powodzeniem być moim duchowym przewodnikiem.
Taaa wiem, bardziej wolisz zapalić fajkę z Gustawem i browara spić z nim.
"Zdarza mi się, że robię psychozę"
a na to nie mam słów żadnych, tak mną konwulsje śmiechu przeszyły, że już nic nie napiszę.
Heh mógłbyś z powodzeniem być moim duchowym przewodnikiem.
Taaa wiem, bardziej wolisz zapalić fajkę z Gustawem i browara spić z nim.
"Zdarza mi się, że robię psychozę"
a na to nie mam słów żadnych, tak mną konwulsje śmiechu przeszyły, że już nic nie napiszę.
"E tam, to dobro natury zasadza się na mnie :-))"
Heh mógłbyś z powodzeniem być moim duchowym przewodnikiem.
Taaa wiem, bardziej wolisz zapalić fajkę z Gustawem i browara spić z nim."
Tylko mi nie pisz, że to Gutek Ci rozkazuje ;)
(kurdę ale bredzę, miałeś rację, świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia)
Heh mógłbyś z powodzeniem być moim duchowym przewodnikiem.
Taaa wiem, bardziej wolisz zapalić fajkę z Gustawem i browara spić z nim."
Tylko mi nie pisz, że to Gutek Ci rozkazuje ;)
(kurdę ale bredzę, miałeś rację, świat na trzeźwo jest nie do przyjęcia)
"Mówcie sobie co chcecie, ale jestem przekonany, że wszyscy cierpimy na ofidiofobię, co najwyżej niektórzy potrafią ja ukrywać".
Scenka rodzajowa z okolic Kościerzyny, osoby: ja (jakieś 13 lat), ojciec, kolega ojca.
"A to s********" - krzyknął dziarsko kolega mojego ojca i błyskawicznie, serio, z szybkością, o jaką nigdy bym go nie podejrzewała, rozwalił laską PADALCA na trzy części.
Na moją uwagę że to padalec, że niejest jadowity i chyba jest pod ochroną (nie byłam pewna), odpowiedź była zgodna i burkliwa: "a co ty tam wiesz, dzieciaku".
Scenka rodzajowa z okolic Kościerzyny, osoby: ja (jakieś 13 lat), ojciec, kolega ojca.
"A to s********" - krzyknął dziarsko kolega mojego ojca i błyskawicznie, serio, z szybkością, o jaką nigdy bym go nie podejrzewała, rozwalił laską PADALCA na trzy części.
Na moją uwagę że to padalec, że niejest jadowity i chyba jest pod ochroną (nie byłam pewna), odpowiedź była zgodna i burkliwa: "a co ty tam wiesz, dzieciaku".
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
W zeszłym roku najęła się u nas do roboty dziewczyna ze wsi, ale porzuciła ją (robotę, nie wieś) drugiego dnia odkrywszy w kompoście gniazdo żmij (znaczy padalców).
Ale mój sąsiad leśniczy to autentycznie wtrynia gotowane piestrzenice kasztanowate, nawet mnie chciał ich nazbierać przy okazji. (To tak a propos różnych fobii).
Ale mój sąsiad leśniczy to autentycznie wtrynia gotowane piestrzenice kasztanowate, nawet mnie chciał ich nazbierać przy okazji. (To tak a propos różnych fobii).
Dzisiaj przyleciał Zenek.
Zenek to pliszka siwa.
Po raz pierwszy pojawił się w ubiegłym roku. Po tygodniu przygruchał sobie jakąś panienkę. Założyli gniazdo (na łacie pod dachem domu, wśród dzikiej winorośli) i dochowali się czwórki młodych. Dwoje nawet przeżyło i wyleciało z gniazda.
No a dzisiaj Zenek pojawił się na powrót.
Wiosna idzie.
Zenek to pliszka siwa.
Po raz pierwszy pojawił się w ubiegłym roku. Po tygodniu przygruchał sobie jakąś panienkę. Założyli gniazdo (na łacie pod dachem domu, wśród dzikiej winorośli) i dochowali się czwórki młodych. Dwoje nawet przeżyło i wyleciało z gniazda.
No a dzisiaj Zenek pojawił się na powrót.
Wiosna idzie.
Idę sobie przy lesie a masy powietrza następują po sobie naprzemian: lodowate zimowe a za nim wiosenne, ciepłe od którego zapewne nie jednej kobiecie nabrzmiewają piersi. Serio. To tak jak się w lecie wypłynie wpław na środek jeziora i nachodzą na człowieka masy ciepłych prądów i zimnych wody. Coś wspaniałego.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.