Odpowiadasz na:

Re: Apocalypse now.

Właśnie muszę zasiąść i skondensować jakieś 80 litrów wina śliwkowego. Ale jak bym się nie starał, to i tak w dwóch pięciolitrowych gąsiorkach z efektem finalnym się nie zmieszczę.
Stoi... rozwiń

Właśnie muszę zasiąść i skondensować jakieś 80 litrów wina śliwkowego. Ale jak bym się nie starał, to i tak w dwóch pięciolitrowych gąsiorkach z efektem finalnym się nie zmieszczę.
Stoi jeszcze 25 wina jabłkowo-gruszkowego (do konsumpcji) oraz 25 wina z czarnego bzu (do kupażu).
A w kolejce czeka kolejne 50 litrów soku różnej maści do przerobu.
A, zapomniałem, jeszcze mały gąsiorek wina z róży do kupażu, sześć słoi po 3 litry każdy nalewki wiśniowej do zestawienia, jeden słój 3 l likieru truskawkowego do zlania, jeden słój 3 litrowy nalewu na pędy sosny do zestawienia sosnówki, jeden słój trzylitrowy nalewu pestkowego do wzbogacenia wiśniówki.
A w sionce czeka jeszcze 4 kg pigwy do przerobu.
A w piwniczce musiałem pozdejmować produkty z półek na ziemię, bo teoretycznie miały mieć nośność 200 kg a w praktyce wyprofilowały się w łódki. Poruszanie się po piwnicy nastręcza poniekąd trochę trudności, nie powiem, szczególnie jak ktoś ma duży rozmiar obuwia. I jak sobie patrzę na te pozdejmowane produkty to się zastanawiam, po jaką cholerę ja to w ogóle wciąż robię.
Musi pasja jakaś, bo co innego?
A, zapomniałem, jeszcze jakieś 15 litrów morsu jabłkowego.
I a propos piwa, chyba wreszcie siądę i sobie sam nawarzę :-)))

zobacz wątek
17 lat temu
~Manson

Cytat:

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry