Widok
Jak to MCCarthy - ZNAKOMITY
Od pierwszej do ostatniej minuty widać i słychać, że w powstawaniu tego filmu uczestniczył Cormac McCarthy. Nawet to, że znaczna część dialogów hiszpańskich nie jest tłumaczona, to też rozwiązanie z McCarthy'ego. Jeśli do kina wybierze się ktoś, kto nie zna/nie lubi prozy tego pisarza, film prawie na pewno mu się nie spodoba. Jeśli zaś lubisz McCarthy'ego pisanie, polubisz i ten film. Jest to dzieło mało filmowe, a bardzo literackie. Dla mnie to był prawie audiobook, mogłem oglądać z zamkniętymi oczyma. Choć i tak wolałbym przeczytać książkę. Tak czy owak, film polecam absolutnie. Niektórym.
AmercicanBay
Kolejna fraszka o amerykańskim Ego Centrulalis , pomieszani szkła i cyny przy rynku w KOCIE ŁBY , Dobre dla skorumpowanych polskich urzędoli , prawonośnych , dziwek i mafioso made in late 90 - te Amber.
Chętnie by wsiedli do bentleya cabrio , mając w kieszeni 150 zł na benzynę !!!
Szmira , hała i kicz
Hollywod się sypie !
Chętnie by wsiedli do bentleya cabrio , mając w kieszeni 150 zł na benzynę !!!
Szmira , hała i kicz
Hollywod się sypie !
nominacja do Złotej Maliny w kilku kategoriach
Kto mi odda moje dwie zmarnowane godziny życia???? wyszłam z tego filmu zawiedziona Fassbenderem (bardzo go lubię i wiem, że potrafi grać: Fish Tak, Bękarty wojny, Wstyd itd), Ridleyem Scotttem (od czasu gniota pt Prometeusz coś facetowi nie idzie), Javier Bardem i P.Cruz poniżej swojego poziomu, w ogóle kto to obsadzał???? Nie widziałam dawno tak aseksualnych scen jak między dwójką głównych bohaterów, zero chemii. Fabuła nie klejąca się, pseudo-filozoficzne sentencje wygłaszane z powagę przez postacie, scena uprawiania seksu z samochodem - po prostu żenada....
Nie idźcie na to
Nie idźcie na to
Adwokacka masakra
Do tej pory na filmy Ridleya Scotta, twórcy m.In Thelmy i Luizy, Helikoptera w ogniu, Gladiatora czy Robin Hooda chodziłem w ciemno.
Od wczoraj będę znacznie ostrożniejszy.
Ten film to jakaś przegadana masakra.
Filozoficzne wywody ciągną się całymi kwadransami, wszyscy sypią bon moty,a nawet meksykański barman z brudnej knajpy ma głębokie przemyślenia.
Akcji nie ma lub trzeba się jej domyślać i tak naprawdę wszystko jest nieczytelne i zagmatwane,
Nie wiadomo też czemu mają służyc dwa Bogu ducha winne gepardy, wzięte z jakiegoś filmu z Nationale Geografic , a już szczytem udziwnienia jest scena z kopulującą z szybą samochodową Cameron Diaz. sic!!!!
Reżyser, który jest również producentem, ma prawo robić ze swoimi pieniędzmi co mu przyjdzie do głowy, ale szanujący się polski dystrybutor powinien przynajmniej rozprowadzany film obejrzeć. Mam wrażenie, że tego nie zrobił.
Dno..
Od wczoraj będę znacznie ostrożniejszy.
Ten film to jakaś przegadana masakra.
Filozoficzne wywody ciągną się całymi kwadransami, wszyscy sypią bon moty,a nawet meksykański barman z brudnej knajpy ma głębokie przemyślenia.
Akcji nie ma lub trzeba się jej domyślać i tak naprawdę wszystko jest nieczytelne i zagmatwane,
Nie wiadomo też czemu mają służyc dwa Bogu ducha winne gepardy, wzięte z jakiegoś filmu z Nationale Geografic , a już szczytem udziwnienia jest scena z kopulującą z szybą samochodową Cameron Diaz. sic!!!!
Reżyser, który jest również producentem, ma prawo robić ze swoimi pieniędzmi co mu przyjdzie do głowy, ale szanujący się polski dystrybutor powinien przynajmniej rozprowadzany film obejrzeć. Mam wrażenie, że tego nie zrobił.
Dno..
Odpadłem po godzinie +15 minutach na reklamy
Szmira jakich wiele, akcja nie toczy się a kula, Cameron Diaz ma tylko nazwisko w tytule, Ta druga, smagłej urody o kwadratowej szczęce co się niekoniecznie ładnie zestarzała też, Pitt onieśmiela nudą, itd.
Wraca stary problem: brak scenariusza. Może niech ktoś dopisze tak dla żartu, nie zdradzając "fabuły", po "akcji" ucięcia głowy motocykliście? Właśnie wtedy wyszedłem?
Wraca stary problem: brak scenariusza. Może niech ktoś dopisze tak dla żartu, nie zdradzając "fabuły", po "akcji" ucięcia głowy motocykliście? Właśnie wtedy wyszedłem?
Adwokat, ale sam się nie obroni ...
Pomimo obecności najlepszych nazwisk na liście twórców filmu, po obejrzeniu wychodzi się z kina rozczarowanym. Nawet dobór aktorów z hollywodzkiej czołówki nie zagwarantował żadnej wyrazistej postaci w filmie. O ile Fassbender, czyli tytułowy Adwokat, jeszcze momentami daje radę, to postać grana przez Diaz mieści się w granicach kiczowatej panienki z tanich reality show. ( Może to ten czarny humor, o jakim pisze dystrybutor?) Akcja zupełnie nie wciąga, wiele wątków się gubi, wiele scen przewidywalnych, a dialogi jak z powieści Paulo Coelho zupełnie nie pasują. Debiut scenarzysty McCarth'emu niestety nie wyszedł i Ridley Scott pomimo starań nie dał rady zrobić z tego nawet przeciętnego filmu akcji. Szkoda.