Widok
Wojtek ma rację, odkąd istnieje własność wspólna, ogół takich właścicieli to wspólnota.
To że jest niewłaściwie zarządzana i niesformalizowana to wina nieświadomych współwłaścicieli. Jeśli wobec tej wspólnoty będą czynione kroki prawne, będzie się ich z tego rozliczać. Niestety świadomość prawna w takim temacie nie istnieje i dopiero jak pojawiają się jakieś konsekwencje jest wielka afera.
To tak samo jak z czytaniem umów przed ich podpisaniem, a późniejszym 'ale jak to się na to zgodziłem?'.
Świetnym pomysłem byłoby, jeśli chociaż notariusze uświadamialiby ludzi na co się zgadzają i jakie mają z tego obowiązki. Tylko że ten urząd (mam takie wrażenie) nie działa zbyt sensownie, z drugiej strony też nie leży to w jego kompetencji.
To że jest niewłaściwie zarządzana i niesformalizowana to wina nieświadomych współwłaścicieli. Jeśli wobec tej wspólnoty będą czynione kroki prawne, będzie się ich z tego rozliczać. Niestety świadomość prawna w takim temacie nie istnieje i dopiero jak pojawiają się jakieś konsekwencje jest wielka afera.
To tak samo jak z czytaniem umów przed ich podpisaniem, a późniejszym 'ale jak to się na to zgodziłem?'.
Świetnym pomysłem byłoby, jeśli chociaż notariusze uświadamialiby ludzi na co się zgadzają i jakie mają z tego obowiązki. Tylko że ten urząd (mam takie wrażenie) nie działa zbyt sensownie, z drugiej strony też nie leży to w jego kompetencji.
Ale współwłaściciel ma obowiazek łożyć na bieżące utrzymanie swojej własności- udziału w drodze, jest odpowiedzialny za szkody powstałe jeśli nie dopełnił swojego obowiązku. Pierwsze co droga powinna być ubezpieczona bo jak traficie na cwaniaka,to wydoi z was kasę, utrzymanie drogi to nie tylko odśnieżanie.
Wystarczyłoby w nocy zamalować farbą w aerozolu niektóre znaki tak, żeby można było wjechać na osiedle nie wjeżdżając w do strefy zamieszkania. Wątpię, żeby ktoś zdecydował się zainwestować własną kasę w nie swoje znaki :P Na Rodzinnym nie mają strefy zamieszkania i pan dzielnicowy może się co najwyżej po jajkach podrapać...
Przegłosować można wszystko, ale jak wyegzekwować od wszystkich co zostanie przegłosowane. Biorąc pod uwagę wielkość osiedla zawsze
ktoś stanie okoniem ze mną włącznie. Po prostu nie chcę mieć nic wspólnego z szeryfem osiedla , bandą donosicieli i moralizatorów. Wprowadzając się na osiedle byłem otwarty wobec sąsiadów, ale teraz zostaje tylko dzień dobry i koniec.
ktoś stanie okoniem ze mną włącznie. Po prostu nie chcę mieć nic wspólnego z szeryfem osiedla , bandą donosicieli i moralizatorów. Wprowadzając się na osiedle byłem otwarty wobec sąsiadów, ale teraz zostaje tylko dzień dobry i koniec.