Pomijając dyskusję, czy to grafitti jest sztuką, czy nie - serio myślicie, że to są koszta, które w jakikolwiek sposób poważnie drenują kolejowy budżet? Litości
niektóre z tych graffiti to istne dzieła sztuki. Ładniejsze od niejednego "dzieła" wybitnych i powszechnie szanowanych "artystów" z kolesiowego namaszczenia.