Re: Alimenty i po alimentach.... Panowie wasze spostrzeżenia....
Sytuacja przytoczona powyżej świadczy jedynie o braku zaradności i w pewnym sensie o bezczelności dziecka. Skoro uzyskało od rodziców alimenty, to musiało się o nie starać, a to już szczyt...
rozwiń
Sytuacja przytoczona powyżej świadczy jedynie o braku zaradności i w pewnym sensie o bezczelności dziecka. Skoro uzyskało od rodziców alimenty, to musiało się o nie starać, a to już szczyt bezczelności wobec rodziców, jeśli jest się już za przeproszeniem "starym koniem". Wstyd, że ciągnie pieniądze od rodziców zamiast wziąć się porządnie za dorosłe życie, w którym wypada samemu na siebie zarabiać, a nie od rodziców większość życia wyciągać pieniądze... Rodzice mają mieć pieniądze, mają na nie ciężko pracować i dawać, ale dorosły dzieciak po studiach nie ma na siebie zarabiać i ma dostawać od rodziców? Paranoja. Ja rozumiem rodzicielską pomoc, obiad, jakieś czasem wsparcie itp. (w przypadku przeciętnej sytuacji, nie wielkiego bogactwa), ale nie że dzieciak dorosły o alimenty rodziców podaje. Brak słów.
zobacz wątek