Widok
Apocalypse
"„Tamta wizja została zniszczona przez przymus uczestniczenia w kompromisie wywołanym przez: jeżeli coś będzie inaczej niż ja widzę to odchodzę” Dziś mówisz” Jeśli mam coś robić to musi znaleźć się odpowiednia motywacja której nie zrujnują kompromisy na rzecz wizji (lub przerośniętych potrzeb) innych. Jeśli będzie inaczej zrezygnuję.”" Oba stwierdzenia dotyczą innych spraw co nie zmienia faktu uczestnictwa tych samych osób i tych samych problemów. Zaglądam w głąb siebie i wiem że muszę oprzeć się na swoich potrzebach by móc coś zrobić. Jeżeli działania mają spełniać potrzeby innych a nie moich (nawet akceptacji społecznej) to nie będę podejmował takich działań. Godzę się z tym że jestem człowiekiem w przeciwieństwie do ciebie. Pozbyłem się neurotycznych uwarunkowań co usuneło dązenie do pewnych "wyższych" celów (bo jakże dobrze czuć się lepszym poprzez inność). Teraz dla mnie celem doskonalenia jest skuteczność w dążeniu do szczęścia. Do chaosu się nie zwrócę, nie zapadnę w jego ramiona, nie mógłbym stanąć w miejscu i zasnąć.
Pozostaje tylko problem celu. Wciąż jestem roninem. Nieznośny ból wolności. Wróg jest taką piękną motywcją. Może chaos. Muszę się zastanowić.
Pisze do Ciebie a nie do idei którą przedstawiasz. Przewaga w dyskusji pozy jaką przyjmujesz jest przygniatająca jakąkolwiek formę odpowiedzi, piękny sofizm.
Pozostaje tylko problem celu. Wciąż jestem roninem. Nieznośny ból wolności. Wróg jest taką piękną motywcją. Może chaos. Muszę się zastanowić.
Pisze do Ciebie a nie do idei którą przedstawiasz. Przewaga w dyskusji pozy jaką przyjmujesz jest przygniatająca jakąkolwiek formę odpowiedzi, piękny sofizm.
L U S T R O K W I Z A C A
Co dzień tak samo
Wstaje co rano
Herbaty kromka przed gazety ścianą
Po co się cieszyć po co się śpieszyć
Wszak do szczęścia mamy jeszcze czas
Aby być sobą
Aby być sobą wreszcie
Aby być sobą
Aby być sobą jeszcze?
Gdzie żeś ty byłeś
Co odwiedziłeś
Co dziś zrobiłeś, skąd dziś przybyłeś
Skąd wiesz że w lustrze swoją widzisz twarz?
Aby być mną
Aby być mną wreszcie?
Aby być mną
Aby być mną jeszcze?
Nietykalni żyją pośród nas
Nietykalni oszukują czas
Nietykalni ciągle jeszcze są
Nietykalni skamieniałe zło
Odpowie ci wiatr wiejący przez świat. Odpowiedź da ci wiatr – ukochany uczniu. Tak chaos opanował cię korupcyjną mocą. Wielkie ideały – upadły. Wielkie potrzeby – upadły. Pozostał pył i mit. Mity są idealne. Pielęgnuj je. Nie sięgaj w głąb siebie szkoda na to czasu. Nie bądź wytrwały. To zbędne. Ale nie przyznawaj się do klęski. Nie staraj siebie eksponować jako przegranego. Odpocznij w moich ramionach. One przynoszą ci przecież tyle ukojenia. Odrzuć motywacje. Odrzuć pragnienia. Pozostał ci już tylko szum. To ja sączę ci w uszy szum. Szum który zniekształca wszystko. Moje słowa tną jak nóż tnie gorące masło. Moje słowa odbijają się jak woda od skały. Jestem nicością i jestem wszystkim.
Jestem częścią każdego twojego przyjaciela i wroga. Jeżeli istnieje coś takiego jak wróg bądź przyjaciel. Ja jestem zmęczeniem. Znużeniem które cię ogarnia. Ja powoduję twój rychły koniec. Ale nie lękaj się. Jeszcze długa droga przed nami. Entropia jest ostateczna. I choć doświadczasz jej na sobie to jest to dopiero początek. Wszak mnie znasz. Wiesz kim jestem. Wiesz że nie ma przede mną ucieczki. Za każdym rogiem jest dłoń. W każdej dłoni czyha nóż. Nie potrzebujesz poklasku. Dużego. Takiego jak otrzymują szefowie dużych organizacji. Amwaya? Może tylko trochę, trochę mniejszego? Tak jak na przykład przywódcy ludzi którzy zamiast rozwijania swoich umiejętności wolą bawić się w picie piwa przy ognisku we własnym kilku osobowym sosie i jest im dobrze. Tak być powinno. Ambicje bywają złudne. Bolesne. Nie warto je pielęgnować. Sięgnij do słów wypowiedzianych przez ciebie kilka tygodni wcześniej. „Tamta wizja została zniszczona przez przymus uczestniczenia w kompromisie wywołanym przez: jeżeli coś będzie inaczej niż ja widzę to odchodzę” Dziś mówisz” Jeśli mam coś robić to musi znaleźć się odpowiednia motywacja której nie zrujnują kompromisy na rzecz wizji (lub przerośniętych potrzeb) innych. Jeśli będzie inaczej zrezygnuję.” Jesteś nie logiczny i nie konsekwentny. Nauczyłem cię zmieniać zdanie jak rękawiczkę. Pozwalam ci obracać się jak wiatr zawieje. A wichrem tym ja jestem. Nauczyłem cię iż cierpliwość jest cnotą. Następnie rozdmuchałem te cnoty. Dziś nie potrafisz jednak powiedzieć kim jestem. A może umiesz mnie odnaleźć, w tłumie twarzy kotłujących się w twej duszy? Może znam cię tak dobrze że jestem jedną z tych dwu osób o których powiedziała ci ta nie licząca się trzecia? Może jestem czwartą osobą? Może wcale tu nie piszę? A może spotykamy się codziennie na twoim uniwersytecie? Może chciałbyś żebym zacytował coś co pozwoli ci mnie jednoznacznie zidentyfikować? Może jestem tym o kim myślisz a może jest wprost inaczej?
Chaos jakim jestem wpływa na twoje postrzeganie świata? Czy przyjrzałeś się dokładnie swoim dłoniom? Jak bardzo spostrzegawczy jesteś? Czy pod płaszczykiem stwierdzenia iż nie dopuszczałeś do swoich myśli pseudo tożsamości Chaosu oznaczyłeś swoją niezdolność do personifikacji osoby z którą korespondujesz? Moja influencja powoduje iż nie jesteś wstanie już dłużej wysuwać własnych, choć błędnych, teorii. Musisz jak przystało na prawdziwego naukowca posługiwać się myślami innych. Wywarłem na tobie duże wrażenia. To naturalne. W końcu nie przywykłeś jeszcze do wyraźnego postrzegania Potęg rządzących tą rzeczywistością. I nie masz na to szans. Skonstruowałem cię zbyt ograniczonym Ale umieściłem w tobie błędny algorytm poszukiwania pseudo prawd. Przenicowałem pierwotne widzenie i teraz przejrzysz wszystko co wcześniej napisałeś żeby wykluczyć możliwość iż ktokolwiek mógł odczytać twe tajemnice z pomiędzy wierszy twoich wypowiedzi. Ale to jest zadanie wymagające zapału i entuzjazmu. Ale ty jesteś emocjonalnie zmęczony i już podjąłeś decyzje kim jestem. Chwała ci za to mój uczniu. Porzuć obiektywizm. To przywara słabych. Kieruj się uczuciami. Nie trać czasu na zaprzeczanie instynktom. Ja jestem tuż obok. Podaj mi ręka a staniemy razem. Albo nie. Odrzuć uczucia. Wyostrz swój umysł i chłodem logiki raź maź chaosu. To jest bez znaczenia. Ale nie dla ciebie. Tu nie ma wytchnienia. Gromy spływają z mych niebios. I musisz uciekać. Tak jak inni z tego grona. Prawda była dla nich zbyt bolesna i odeszli. Na długo. Lecz kiedyś przecież powrócą.
Tylko jedna osoba zna Mą tożsamość. Ty sam. Albowiem Jam jest tobą a ty Mną.
Jam jest nieustający
Wstaje co rano
Herbaty kromka przed gazety ścianą
Po co się cieszyć po co się śpieszyć
Wszak do szczęścia mamy jeszcze czas
Aby być sobą
Aby być sobą wreszcie
Aby być sobą
Aby być sobą jeszcze?
Gdzie żeś ty byłeś
Co odwiedziłeś
Co dziś zrobiłeś, skąd dziś przybyłeś
Skąd wiesz że w lustrze swoją widzisz twarz?
Aby być mną
Aby być mną wreszcie?
Aby być mną
Aby być mną jeszcze?
Nietykalni żyją pośród nas
Nietykalni oszukują czas
Nietykalni ciągle jeszcze są
Nietykalni skamieniałe zło
Odpowie ci wiatr wiejący przez świat. Odpowiedź da ci wiatr – ukochany uczniu. Tak chaos opanował cię korupcyjną mocą. Wielkie ideały – upadły. Wielkie potrzeby – upadły. Pozostał pył i mit. Mity są idealne. Pielęgnuj je. Nie sięgaj w głąb siebie szkoda na to czasu. Nie bądź wytrwały. To zbędne. Ale nie przyznawaj się do klęski. Nie staraj siebie eksponować jako przegranego. Odpocznij w moich ramionach. One przynoszą ci przecież tyle ukojenia. Odrzuć motywacje. Odrzuć pragnienia. Pozostał ci już tylko szum. To ja sączę ci w uszy szum. Szum który zniekształca wszystko. Moje słowa tną jak nóż tnie gorące masło. Moje słowa odbijają się jak woda od skały. Jestem nicością i jestem wszystkim.
Jestem częścią każdego twojego przyjaciela i wroga. Jeżeli istnieje coś takiego jak wróg bądź przyjaciel. Ja jestem zmęczeniem. Znużeniem które cię ogarnia. Ja powoduję twój rychły koniec. Ale nie lękaj się. Jeszcze długa droga przed nami. Entropia jest ostateczna. I choć doświadczasz jej na sobie to jest to dopiero początek. Wszak mnie znasz. Wiesz kim jestem. Wiesz że nie ma przede mną ucieczki. Za każdym rogiem jest dłoń. W każdej dłoni czyha nóż. Nie potrzebujesz poklasku. Dużego. Takiego jak otrzymują szefowie dużych organizacji. Amwaya? Może tylko trochę, trochę mniejszego? Tak jak na przykład przywódcy ludzi którzy zamiast rozwijania swoich umiejętności wolą bawić się w picie piwa przy ognisku we własnym kilku osobowym sosie i jest im dobrze. Tak być powinno. Ambicje bywają złudne. Bolesne. Nie warto je pielęgnować. Sięgnij do słów wypowiedzianych przez ciebie kilka tygodni wcześniej. „Tamta wizja została zniszczona przez przymus uczestniczenia w kompromisie wywołanym przez: jeżeli coś będzie inaczej niż ja widzę to odchodzę” Dziś mówisz” Jeśli mam coś robić to musi znaleźć się odpowiednia motywacja której nie zrujnują kompromisy na rzecz wizji (lub przerośniętych potrzeb) innych. Jeśli będzie inaczej zrezygnuję.” Jesteś nie logiczny i nie konsekwentny. Nauczyłem cię zmieniać zdanie jak rękawiczkę. Pozwalam ci obracać się jak wiatr zawieje. A wichrem tym ja jestem. Nauczyłem cię iż cierpliwość jest cnotą. Następnie rozdmuchałem te cnoty. Dziś nie potrafisz jednak powiedzieć kim jestem. A może umiesz mnie odnaleźć, w tłumie twarzy kotłujących się w twej duszy? Może znam cię tak dobrze że jestem jedną z tych dwu osób o których powiedziała ci ta nie licząca się trzecia? Może jestem czwartą osobą? Może wcale tu nie piszę? A może spotykamy się codziennie na twoim uniwersytecie? Może chciałbyś żebym zacytował coś co pozwoli ci mnie jednoznacznie zidentyfikować? Może jestem tym o kim myślisz a może jest wprost inaczej?
Chaos jakim jestem wpływa na twoje postrzeganie świata? Czy przyjrzałeś się dokładnie swoim dłoniom? Jak bardzo spostrzegawczy jesteś? Czy pod płaszczykiem stwierdzenia iż nie dopuszczałeś do swoich myśli pseudo tożsamości Chaosu oznaczyłeś swoją niezdolność do personifikacji osoby z którą korespondujesz? Moja influencja powoduje iż nie jesteś wstanie już dłużej wysuwać własnych, choć błędnych, teorii. Musisz jak przystało na prawdziwego naukowca posługiwać się myślami innych. Wywarłem na tobie duże wrażenia. To naturalne. W końcu nie przywykłeś jeszcze do wyraźnego postrzegania Potęg rządzących tą rzeczywistością. I nie masz na to szans. Skonstruowałem cię zbyt ograniczonym Ale umieściłem w tobie błędny algorytm poszukiwania pseudo prawd. Przenicowałem pierwotne widzenie i teraz przejrzysz wszystko co wcześniej napisałeś żeby wykluczyć możliwość iż ktokolwiek mógł odczytać twe tajemnice z pomiędzy wierszy twoich wypowiedzi. Ale to jest zadanie wymagające zapału i entuzjazmu. Ale ty jesteś emocjonalnie zmęczony i już podjąłeś decyzje kim jestem. Chwała ci za to mój uczniu. Porzuć obiektywizm. To przywara słabych. Kieruj się uczuciami. Nie trać czasu na zaprzeczanie instynktom. Ja jestem tuż obok. Podaj mi ręka a staniemy razem. Albo nie. Odrzuć uczucia. Wyostrz swój umysł i chłodem logiki raź maź chaosu. To jest bez znaczenia. Ale nie dla ciebie. Tu nie ma wytchnienia. Gromy spływają z mych niebios. I musisz uciekać. Tak jak inni z tego grona. Prawda była dla nich zbyt bolesna i odeszli. Na długo. Lecz kiedyś przecież powrócą.
Tylko jedna osoba zna Mą tożsamość. Ty sam. Albowiem Jam jest tobą a ty Mną.
Jam jest nieustający
Apocalypse
Nie moge dłużej ukrywać przed sobą kim jesteś. Ktoś mi musiał wskazać tekst z samego początku który mogła napisać tylko jedna osoba. Ten o bracie. Jedynie dwie osoby mogłyby to wiedzieć z grona piszącyhc a jedna z nich raczej nie wysunęła by takiego wniosku.
Jestem emocjoanlnie zmęczony. Od czasu gdy już nie ma potrzeby bycia naprawdę najlepszym, gdy już nie potrzebuję tej chwały by przejść na karty histori, gdy już to ode mnie odeszło wiele motywacji upadło. Teraz jedną z podstawowych motywacji dla mnie do działań na szerszą skalę jest akceptacja społeczna. To znaczy obietnice które im złożyłem oraz nadzieje które związali z tym co robię. Motyw panowania ograniczył się do walki o rzetelność pracy naukowej (będę potrzebował literatury na temat metody naukowej) czy samodoskonalenia (nie takie silne). Od ciebie (i od tej drugiej osoby co mogła by wiedzieć) OTRZYMUJĘ od lat (około 2-3) przede wszystkim emocjonalne wyrzuty, niekonstruktywną krytykę (poza ustrukturalizowanymi przypadkami) i prośby czy nawet wymaganie pomocy. Ludzie mają problemy, pomagam. Teraz ja mam problem, motywację do dalszej aktywności. Dużo tracę a niewiele zyskuję. Każde działanie ma na celu dążenie do szczęścia. Te działania dużo mnie kosztują a niewiele dają. Nie potrzebuje takiego poklasku jaki uzyskują szefowie wielkich organizacji, nie mam takiej potrzeby, starczy mi dobrze bawiąca się kilkunastoosobowa grupa, nie potrzebuję tysięcy wyznawców jak co poniektórzy. Jeśli mam coś robić to musi znaleźć się odpowiednia motywacja której nie zrujnują kompromisy na rzecz wizji (lub przerośniętych potrzeb) innych. Jeśli będzie inaczej zrezygnuję. Jeśli nie wyjdzie w tym miejscu, to nie wiem czy mi starczy sił na następne. Wątpie. Od lat cierpliwy
Jestem emocjoanlnie zmęczony. Od czasu gdy już nie ma potrzeby bycia naprawdę najlepszym, gdy już nie potrzebuję tej chwały by przejść na karty histori, gdy już to ode mnie odeszło wiele motywacji upadło. Teraz jedną z podstawowych motywacji dla mnie do działań na szerszą skalę jest akceptacja społeczna. To znaczy obietnice które im złożyłem oraz nadzieje które związali z tym co robię. Motyw panowania ograniczył się do walki o rzetelność pracy naukowej (będę potrzebował literatury na temat metody naukowej) czy samodoskonalenia (nie takie silne). Od ciebie (i od tej drugiej osoby co mogła by wiedzieć) OTRZYMUJĘ od lat (około 2-3) przede wszystkim emocjonalne wyrzuty, niekonstruktywną krytykę (poza ustrukturalizowanymi przypadkami) i prośby czy nawet wymaganie pomocy. Ludzie mają problemy, pomagam. Teraz ja mam problem, motywację do dalszej aktywności. Dużo tracę a niewiele zyskuję. Każde działanie ma na celu dążenie do szczęścia. Te działania dużo mnie kosztują a niewiele dają. Nie potrzebuje takiego poklasku jaki uzyskują szefowie wielkich organizacji, nie mam takiej potrzeby, starczy mi dobrze bawiąca się kilkunastoosobowa grupa, nie potrzebuję tysięcy wyznawców jak co poniektórzy. Jeśli mam coś robić to musi znaleźć się odpowiednia motywacja której nie zrujnują kompromisy na rzecz wizji (lub przerośniętych potrzeb) innych. Jeśli będzie inaczej zrezygnuję. Jeśli nie wyjdzie w tym miejscu, to nie wiem czy mi starczy sił na następne. Wątpie. Od lat cierpliwy
Ludzie!!!
A myslalam ze da sie pokonac czas i pominac lata uciekajac , zapomniec odwrocic sie i patrzec przed siebie. Jstem w tym samym miejscu jak wszyscy - zyje moze dluzj jak co niektorzy, ale czy to takie istotne, a specjalni gdy nie cialo jest tym "przekaznikiem" Kto jest tego zdania?? Czy starosc ma naprawde tak gozki smak?