Widok
BIuro Geodezji i Terenow Rolnych w Gdansku
Dostalam powiadomienie od BGiTRwG o zmianie nr konta dotyczący naleznosci z tytułu wylaczenia z produkcji gruntow rolnych.
Zadzwonilam do nich do biura ;przez 10 lat jest odplatna droga oraz udzialy do działki nr ..... ( osiedle wybudowane przez 7 niebo w Baninie).
Albo mnie pamięć już zawodzi ,bo nie przypominam sobie zadnego pisma o tej decyzji albo cos mnie ominelo.
Czy ktoś wie cos na ten temat?
Zadzwonilam do nich do biura ;przez 10 lat jest odplatna droga oraz udzialy do działki nr ..... ( osiedle wybudowane przez 7 niebo w Baninie).
Albo mnie pamięć już zawodzi ,bo nie przypominam sobie zadnego pisma o tej decyzji albo cos mnie ominelo.
Czy ktoś wie cos na ten temat?
Cieszę się, ze przynajmniej Ty, anonimie doskonale wiesz i pamiętasz co podpisujesz. Jestem przekonany, że nigdy Ciebie nie zaskoczył żaden wpis w jakimkolwiek regulaminie (np. w umowie z telefonem od operatora GSM). Tak więc moje gratulacje! :)
Nawet kilkukrotne czytanie umów nie daje gwarancji zrozumienia jej w pełni. Nie dziwię się obywatelom nieobytym w prawie, że nie do końca rozumieją zapisów w aktach notarialnych. Duża część ufa temu, że skoro akt jest podpisywany u notariusza, to zapisy w nim są zgodne z przepisami.
Nawet kilkukrotne czytanie umów nie daje gwarancji zrozumienia jej w pełni. Nie dziwię się obywatelom nieobytym w prawie, że nie do końca rozumieją zapisów w aktach notarialnych. Duża część ufa temu, że skoro akt jest podpisywany u notariusza, to zapisy w nim są zgodne z przepisami.
Z telefonem to nie przesadzam, ewentualnie wpadnie jakaś głupia kara za 2-3 tysiące zło.
Przy kredycie na 20 lat umowę czytałem parę razy, budując i oddając dom do użytku głownie po to,aby nie było że jakiegoś punktu z warunków umowy nie wypełniłem i żeby nie okazało się że jednak dom nie jest mój...
księgę wieczystą działki też przeglądałem przed zakupem, a akt notarialny generalnie rozumiałem punkt p[o punkcie.
tak właśnie jest że ludzie po zakupu mieszkania/domu za 500-600 tys. podchodzą tak samo lekceważąco jak do telefonu, a potem zdziwienie że kupili dom który jest samowolą budowlana, muszą płacić to czy tamto....
to i traktowanie 'developerów' jakby to oki rozdawali karty powoduje że jest jak jest - Ty kupujesz to możesz wymagać... kupujący może prędzej wpłynąć na developera niż ktokolwiek inny (przed zakupem znaczy sie)....
co z resztą widać bo jakies osiedle juz sie reklamuje ze odwodnienie, drogi wewnętrzne etc - znaczy starają się tym wyrobić przewage...
Przy kredycie na 20 lat umowę czytałem parę razy, budując i oddając dom do użytku głownie po to,aby nie było że jakiegoś punktu z warunków umowy nie wypełniłem i żeby nie okazało się że jednak dom nie jest mój...
księgę wieczystą działki też przeglądałem przed zakupem, a akt notarialny generalnie rozumiałem punkt p[o punkcie.
tak właśnie jest że ludzie po zakupu mieszkania/domu za 500-600 tys. podchodzą tak samo lekceważąco jak do telefonu, a potem zdziwienie że kupili dom który jest samowolą budowlana, muszą płacić to czy tamto....
to i traktowanie 'developerów' jakby to oki rozdawali karty powoduje że jest jak jest - Ty kupujesz to możesz wymagać... kupujący może prędzej wpłynąć na developera niż ktokolwiek inny (przed zakupem znaczy sie)....
co z resztą widać bo jakies osiedle juz sie reklamuje ze odwodnienie, drogi wewnętrzne etc - znaczy starają się tym wyrobić przewage...
jest oczywiście, chodzi mi o to, że 80% ludzi kupujących domy i mieszkania NIE WIE w cosie pakuje. CO innego pozostaje jak uświadamiać ludzi o sprawach formalnych, możliwych problemach i opłatach później.
Na prawdę ludzi więcej rozwagi przejawiają podpisując umowę na g*wniany telefon, a developerowi wierzą na słowo "Bo powiedział że gmina zrobi"... tą jedną umowę, akt notarialny trzeba czytać, zrozumieć i mieć świadomość w co się człowiek pakuje...
potem są przypadki, że po nie dotrzymaniu zapisów w umowie kredytowej bank jakieś kary wlepia, czy okazuje się że jednak mieszkanie nie jest twoje,a wystarczyło np na czas zgłosić zakończenie budowy.
ew jak wspomniałem ludzie kupują domy i po roku okazuje się że to w sumie samowola budowlana...
jestem tylko rzecznikiem świadomego pchania się w kłopoty...
Na prawdę ludzi więcej rozwagi przejawiają podpisując umowę na g*wniany telefon, a developerowi wierzą na słowo "Bo powiedział że gmina zrobi"... tą jedną umowę, akt notarialny trzeba czytać, zrozumieć i mieć świadomość w co się człowiek pakuje...
potem są przypadki, że po nie dotrzymaniu zapisów w umowie kredytowej bank jakieś kary wlepia, czy okazuje się że jednak mieszkanie nie jest twoje,a wystarczyło np na czas zgłosić zakończenie budowy.
ew jak wspomniałem ludzie kupują domy i po roku okazuje się że to w sumie samowola budowlana...
jestem tylko rzecznikiem świadomego pchania się w kłopoty...