Przyszłyśmy do lokalu razem ze znajomą oraz córką. Zanim usiadłyśmy przy stoliku na ogródku weszłyśmy do środka, aby się rozejrzeć. Czekałyśmy około 10 minut na menu, kiedy NIKT do nas nie podszedł, poszłam po menu sama. Minął kolejny kwadrans, znowu NIKT się nie zjawił, mimo iż jakiś pracownik płci męskiej wyglądał na zewnątrz, długo stał w drzwiach, a pracownica podeszła do stolika obok go uprzątnąć (z resztą po 20 minutach, a ruchu nie było - oprócz nas jeden zajęty stolik). My ewidentnie rozglądałyśmy się w oczekiwaniu na obsługę. Nie wiem, czy w tym lokalu jest samoobsługa (jeśli tak, to nie była nigdzie widoczna taka informacja), w przypadku, gdy tak, to pracownik widząc naszą dezorientację, powinien nas o tym poinformować (choćby gdy odbierałam kartę). Tak nie powinno traktować się klientów. W końcu wyszłyśmy, choć miałyśmy ochotę wypić kawę/herbatę, zjeść obiad. Jaki właściciel pozwala pracownikom tracić klienta? W naszym przypadku, gdyby potrawy były smaczne, z pewnością byśmy wróciły i poleciły innym, ale po doświadczeniu fatalnej obsługi, a raczej jej całkowitym braku, omijać będę lokal szerokim łukiem.