Widok
szukacie bezproblemowych stacji diagnostycznych.
a zastanowiliscie sie mocniej czy to ma sens ?
byle szrot potem sie wlecze po drogach i stwarza dosc istotne zagrozenie.
szkoda, ze wlasciciel takiego go....na mysli tylko o swojej wygodzie a nie o bezpieczenstwie.
jak dojdzie do tragedii to bedzie potem "nie chcialem".
a zastanowiliscie sie mocniej czy to ma sens ?
byle szrot potem sie wlecze po drogach i stwarza dosc istotne zagrozenie.
szkoda, ze wlasciciel takiego go....na mysli tylko o swojej wygodzie a nie o bezpieczenstwie.
jak dojdzie do tragedii to bedzie potem "nie chcialem".
Po części masz rację.
Ale tylko po części.
Osoba z głową, jeżdząca na co dzień, raczej dba o ISTOTNE elementy swojego auta (hamulce, układ kierowniczy, ogumienie itp.)
Rozumiem natomiast doskonale Ami.
Sam miałem kilka razy przeboje na stacji diagnostycznej o pierdóły (typu: "za mało pomarańczowy" kierunkowskaz czy nie gasnąca lampka od poduszki).
I wolę zrobić przegląd na stacji, gdzie nie robią z tego problemów.
Oszczędzam czas i kasę za ponowny przegląd.
Nawet, jeśli przegląd jest "droższy" to i tak się opłaca.
Ale tylko po części.
Osoba z głową, jeżdząca na co dzień, raczej dba o ISTOTNE elementy swojego auta (hamulce, układ kierowniczy, ogumienie itp.)
Rozumiem natomiast doskonale Ami.
Sam miałem kilka razy przeboje na stacji diagnostycznej o pierdóły (typu: "za mało pomarańczowy" kierunkowskaz czy nie gasnąca lampka od poduszki).
I wolę zrobić przegląd na stacji, gdzie nie robią z tego problemów.
Oszczędzam czas i kasę za ponowny przegląd.
Nawet, jeśli przegląd jest "droższy" to i tak się opłaca.
Haha to mój wpis tam wyżej. Dzisiaj szukam znowu bezproblemowego przeglądu :P ale z innym autem. Tamto przeszło normalny a papiery dorobiłam do gazu a potem auto sprzedałam po 4 dniach od wystawienia.
Dzisiaj mam też stare auto, ale nowsze niż tamto- w sumie nie mam czego się obawiać, bo mam je zrobione łącznie z zawieszeniem (nówka cała), ale to taki syndrom polaki jest, że nie chcę czepiania. Zgadzam się, że każdy normalny dba o to, aby auto nie sprawiało nikomu niebezpieczeństwa i po prostu jeździło. Mój znajomy raz trafił na takiego czepialskiego, który po prostu czekał aż mu w łapę się da.
Dzisiaj mam też stare auto, ale nowsze niż tamto- w sumie nie mam czego się obawiać, bo mam je zrobione łącznie z zawieszeniem (nówka cała), ale to taki syndrom polaki jest, że nie chcę czepiania. Zgadzam się, że każdy normalny dba o to, aby auto nie sprawiało nikomu niebezpieczeństwa i po prostu jeździło. Mój znajomy raz trafił na takiego czepialskiego, który po prostu czekał aż mu w łapę się da.