Widok

Bieda

7,7 mln Polaków głoduje. Ponad 5 mln Polaków ma na miesiąc mniej niż 357 zł. Ponad 7,7 mln Polaków, w tym połowa to dzieci, żyje poniżej granicy ubóstwa (mniej niż 10 zł na dzień). Od roku 1991 ilość ta sukcesywnie rośnie. - to dane skądś tam z internetu

Chciałam zapytać, czy Wy tę biedę i głód widzicie na co dzień. Czy zdajecie sobie z niej sprawę, czy bije w Wasze oczy? Gdzie trzeba pójść, czy pojechać, żeby ją zobaczyć?
lubię cyfry i litery
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja miałam takie dzieciństwo. Kiedy byłam mała, nawet jajka były luksusem. Mieszkam w Nowym Porcie więc na codzień zdarza mi sie widziec domy z powybijanymi oknami, zastawionymi dyktą i drzwiami, które cudem się trzymają, w których mimo wszystko mieszkają ludzie.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jestem z małego miasta i widzę tę biedę i głód, wierzę w te dane i zdaje sobie z nich sprawę. W Trójmieście nieporównanie łatwiej jest znaleść pracę. Żeby znaleść taka pracę jak u nas w MC Donaldzie trzeba mieć znajomości.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
to sa nasze realia :(

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Np. pod moim kościołem dziś widziałam pana z kubeczkiem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
na biede mozna sie napotkac na kazdym kroku, i to jest wlasei przykre, niesety spotyka sie coraz wiecej takich ludzi, ludzi potrzebujacych pomocy, ludzi biednych:( duzo osob moze powiedziec ze tego nei widac w duzym miescie, hmmm....wystarczy umiec spojrzec.....:(

ola
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Duże miasto jest bardziej anonimowe i łatwiej wyjść z kubeczkiem. W małym mieście bieda to większy wstyd i z kubeczkiem nie tak łatwo postać bo w ciągu 15 minut spotka się więcej swoich kolegów niż przez rok , w dużym mieście.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
gwisia napisał(a):

> Duże miasto jest bardziej anonimowe i łatwiej wyjść z
> kubeczkiem. W małym mieście bieda to większy wstyd i z
> kubeczkiem nie tak łatwo postać bo w ciągu 15 minut spotka się
> więcej swoich kolegów niż przez rok , w dużym mieście.

Napewno,ale widok biedy to nie tylko soba z kubeczkiem...,ale w kwestii miasto - miasteczko masz rację.

ola
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rut napisał(a):
> Chciałam zapytać, czy Wy tę biedę i głód widzicie na co dzień.
> Czy zdajecie sobie z niej sprawę, czy bije w Wasze oczy? Gdzie
> trzeba pójść, czy pojechać, żeby ją zobaczyć?

Smutno to mówić ,ale jest to nasza rzeczywistość a najbardziej bije w oczy jeżeli dotyczy dzieci.Co do pytania gdzie można ją zobaczyć - wystarczy wyjść na ulicę jest wszędzie.Najbardzej irytuje mnie to jak widzę starszą osobę która waha się w aptece jakie lekarstwo wykupić ,albo stoi przed dylematem czy kupić 15 deko pasztetowej czy mleko bo na więcej ją niestać za wypracowaną emeryturę za komuny.
W zeszłym tygodniu słyszałem jak Belka się wypowiadał na konferencji prasowej że mamy wzrost gospodarczy tylko zapomniał dodać dla kogo.

---- ASSASIN----
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No tak widać że po wejściu Polski do Unii politycy są bardzo zadowoleni, ale nie pokazują tych osób, którym wprowadzono ograniczenia, którym jest teraz o wiele ciężej. Chociażby głupich studentów. W zeszłym roku płaciłam po róznych ulgach za akademik 75 zł, a teraz 260zł.
Wygląda to taka jakby ten wzrost odbył sie kosztem najbiedniejszych. Nie wiem czy tak jest, za mało sie znam na polityce, wogóle nie lubie sę na ten temat wypowiadać bo strasznie sie w tym wszystkim gubię.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
7,7 mln w biedzie + 5 mln na granicy ubóstwa daje 12,7 mln czyli że 2 na 5 Polaków nie stać na nic lub tylko na najpotrzebniejsze rzeczy, sorry .... ale trudno mi w to uwierzyć, wg mnie to tylko statystyka niewiele mająca wspólnego z rzeczywistością
Wszyscy pracujący w szarej strefie wykazują dochody równe zero, podobnie jest z całą rzeszą Polaków pracujących poza granicami kraju, nie mówiąc juz o powszechnej tendencji do zaniżania dochodu spowodowanej pazernością naszego fiskusa.
Oczywiście są strefy biedy takie jak obszary po dawnych PGR-ach, małe miasteczka w których trudno dostać jakąkolwiek pracę czy emeryci i rencisci o niskich dochodach ale to często osoby o dochodach wyższych niż owe magiczne 357 zł i nie znajdujące swego miejsca jako na progu ubóstwa w tej statystyce, bo czy (podam tu przykład mojej sąsiadki) nie jest się na granicy ubóstwa jeżeli ma się emeryturę 960 zł, mieszka się samemu a opłaty za mieszkanie z pradem i gazem wynoszą prawie 450 zł, leki (jest chora na osteoporozę i cukrzycę) kosztują comiesięcznie 270 zł i zostaje 240 zł na jedzenie, ubrania , środki czystości itd
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To jest mało ale uwierz mi znam ludzi, którzy powiedzeliby że to dużo. Czasami cała rodzina potrafi sie utrzymywać za 500 zł miesięcznie.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no ale może mają jakis ogródek, pole, działkę albo przynajmniej rodzinę na wsi a bieda osób samotnych to jest prawdziwa bieda bo bez nadziei na pomoc skądkolwiek
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szczerze mówiąc ja nie wiem jak sobie radzą. Ale tu dotykasz także innego problemu. Wysokośc emerytur i ceny leków. to jest po prostu smieszne. Jak widzę młodych ludzi z kubeczkami to przechodze koło nich obojetnie, ale jak widze babcie na dworcu. Nie potrafię nic nie dać. Kiedys jedna babcia zagadała mnie na przystanku, że nie ma co zjeść dziś na obiad. Uwierzyłam jej. I dlatego też staram się kupować kwaity u tych babć na dworcu, mimo że ceny czasem zawyżone.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Te kwoty 5 i 7,7 mln chyba się nie sumują tylko zazębiają. Ale nie przykładałbym tak dużej wagi do precyzji tych liczb, bo zawierają wiele nieprawdy, między innymi szarą strefę i ludzi samotnych.
Trzeba by się zastanowić, co znaczy bieda. Dla jednego to brak komputera, który ma większość kolegów w klasie (bo też bardzo utrudnia start edukacyjny i wcale bym tego nie bagatelizowała) brak pralki czy telewizora dla starszej pani, a dla drugiego brak jedzenia albo pieniędzy na lekarstwa. Jest coś takiego jak koszyk dóbr niezbędnych i nie samym chlebem człowiek żyje. A jeszcze inna sprawa, że czasem byłoby na ten chleb, tylko kasa jest wydawana na używki.
Dużo jest takich miesięcy, w których dysponuję kwotą niższą od 357 na osobę w rodzinie, i urządzałaby mnie kwota 240 na łebka po odliczeniu opłat i leków, którą dysponuje starsza samotna pani z przykładu Gajki (która nie musi kupować książek do szkoły, czy nowych butów i spodni co kwartał).
Ale uważam, że to nie o mnie w wątku chodzi, bo dopóki mam co jeść, nie czuję się biedną. Jedynie muszę częściej kombinować, wybierać i rezygnować.
Wracając do tematu, kubeczek żebraka też nie jest dla mnie symbolem biedy, bo nie wiadomo, co się za nim kryje.
Zaczynając ten wątek chciałam dowiedzieć się, gdzie tę biedę można zobaczyć, bo na ulicy, w sklepie i tramwaju w mojej dzielnicy jej nie widać. Musiałaby jedna osoba na pięć wyraźnie odstawać w dół. Może nie mieszkam w takich rejonach. Z drugiej strony boję jej szukać...
lubię cyfry i litery
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
gwisia napisał(a):

> To jest mało ale uwierz mi znam ludzi, którzy powiedzeliby że
> to dużo. Czasami cała rodzina potrafi sie utrzymywać za 500 zł
> miesięcznie.
>
> Gwisiu, uwierz mi, że i to jest sporo. Kiedy jeszcze dwa lata temu mieszkałam z rodzicami mieliśmy 400zł na miesiąc, na cztery osoby, z czego trzeba jeszcze było kupić bilety i ew. leki. Tak się składa, że ja prowadziłam przez jakieś trzy lata dom i wiem jak to jest. Nie mieliśmy ogródka, ale mieszkaliśmy blisko rynku. Zawsze można było dostać uszkodzone owoce czy warzywa, nie raz za 50gr. Stać nas było tylko na to co najpotrzebniejsze. Jedliśmy głównie zupy - to można ugotować na szkielecie z kurczaka - 1zł sztuka. Wierz mi, nie było tak źle. Nikt nie chodził głodny. Ubrania kupowało się niestety używane, z wyjątkiem bielizny, oczywiście. Ratował nas rynek. Najgorsze były święta, bo robiąc zakupy nieraz szłam do 6,7 sklepów, po to by dostać tańszą musztardę... Ech. Ale naprawdę nie ma się co skarżyć.
Żle było tak naprawdę wtedy, gdy ja miałam 10 lat, a rodzice na pewien okres się rozstali. Tato dawał mamie 100 zł na miesiąc. W tamtych czasach ta suma starczała na więcej, ale pamiętam, ze nie było nas stać na nawet na jajka. Z tamtego okresu pamiętam tylko najtańszą mielonkę z puszki i krupnik w proszku. I tak codzień.
Ma to swoje dobre strony. Teraz w zasadzie mogłabym sobie pozwolić na dużo więcej, ale myślę, że nigdy psychicznie by nie było mnie stać na kupno lakieru do paznokci za 50 zł czy butów pow. 100 zł. Pewne rzeczy wynosi się z domu. Niesamowicie cieszy mnie fakt, że mogę pozwolić sobie na to, na co mam ochotę - herbatę z herbaciarni, czy grejpfruty... Takie drobiazgi, ale naprawdę cieszą.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A właśnie - osoby, które najgłośniej protestują przeciwko hipermarketom nigdy nie znały takiego życia. Dla nas promocje to była wspaniała rzecz...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak Kasieńko ale hipermarkety maja też drugą stronę za "zawsze niskie ceny" płaci któs inny i nie jest to hipermarket a wyzyskiwani i eksploatowani pracownicy, oszukani dostawcy i zrobione w konia państwo bo hipermarkety maja swoje sposoby by wyprowadzić zyski iw ykazywać straty aby nie płacic podatków
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Prawda, prawda. Jednak widzisz... Subiektywnie rzecz biorąc zdaję sobie sprawę, że i rynek był i jest żle widziany przez "mądrych" ludzi. Podejrzewam, że dla sporej liczby osób, które mają takie problemy finansowe jak my mieliśmy hipermarkety są tym, czym dla nas był rynek... I co tacy ludzie mają robić?

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A co największe współczucie wzbudza?
Żebracy z dziećmi oraz ze zwierzętami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0



>
> Chciałam zapytać, czy Wy tę biedę i głód widzicie na co dzień.
> Czy zdajecie sobie z niej sprawę, czy bije w Wasze oczy? Gdzie
> trzeba pójść, czy pojechać, żeby ją zobaczyć?
>
>
> nie zgadzam sie ztymi twierdzeniami , w wiekszosci wypadkow bieda jest na wlasne zyczenie :lenistwo , alkocholizm , "bo panstwo pomoze " , traktowanie zebractwa jako regularnej pracy , itp

------ jestem subiektywny ----------
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
XXX.
Z jednej strony masz rację, z drugiej jednak strony w zasadzie wszystko niemal co nas w życiu spotyka jest na nasze własne życzenie... Ale to nie zmienia faktu, że pewne rzeczy budzą w nas współczucie i że ludzie zawsze zasługują na pomoc... Czasem tylko na tą pomoc nas nie stać...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wszystko co nas spotyka jest na własne zyczenie.....No nie wiem...Nie sązde zeby na wałsne zyczenie ktos chorował ,zeby dzieciaki w domach dziecka były tam na własną prośbe,.......i jest mnóstwo takich przykładów,na których nie ma wytłumaczenia.To pzrzeznaczenie i tyle,...człowiek nia ma na nic tak na prawde wpływu,a jesli mu sie wydaje ze ma ,ze zmienił bieg wydarzeń,to wg mnie to i tak wszystko było juz wcześniej zapisane w górze....Rodzisz sie i juz jakos twoje zycie sie toczy..chorujesz,głodujesz,masz szczesliwy dom,masz wyrodnych rodziców,nie masz ich wcale......jaki mamy na to wpływ??Żaden.....tak samo jak na dalesze losy....
Ale to moje zdanie.Ja po prostu wierze ,że jesli cos ma byc, to będzie,a my nie mamy na to wpływu.....

Taka sobie jestem Łatwopalna Czarownica...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
xxx, czy Altzheimer, cukrzyca i inne choroby, złodzieje w NFZ i niewydolność ZUS, wypadki losowe, alkoholizm rodziców i setki podobnych przyczyn też na własne życzenie ? Powiesz głodnym dzieciom że na własne zyczenie żyją w takich warunkach, w jakich żyją ???
Nie każdy jest taki młody, piękny i bogaty i zaradny jak ty. Dzieci nie wybierają sobie miejsc. To że ktoś jest nieporadny życiowo, popełnił kiedyś błąd lub dokonał kiepskiego wyboru, nie oznacza że ma zyć jak zwierzę wraz ze swoją rodziną i należy go pozostawić samemu sobie.

Tej polskiej biedy nie zobaczymy w Madisonie czy restauracjach na Długiej, ale wystarczy odwiedzić niektóre stare dzielnice jak Orunia, Przeróbka, św Wojciech, Dolne Miasto itd.
O wiele bardziej widoczna jest na prowincji lub w ... Warszawie Wschodniej.
Myślę też że wiele mogliby na temat nędzy napisać nauczyciele z takich rejonów jak stara część Słowackiego, Matemblewo. O ile dorośli czy młodzież wstydzi się , o tyle dzieciaki z zerówki albo pierwszej klasy bez żenady opowiadają jak wygląda ich codzienne życie . Jeśli się nie korzysta na ogół ze środków komunikacji miejskiej , to przejazd cuchnącym tramwajem o 5.30 rano też może być niezłą prezentacją .
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
XXX życie nie jest bajką a los lubi płatać figle. Dzis jesteśmy u góry a jutro możemy być na dole. Dlatego lepiej nie oceniajmy tak pochopnie innych, którym się tak dobrze nie powodzi.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
kurde.....drażnimnie ten temat .znaczy nie "ten temat" tylko temat biedy, kiedyś dawałem ogłoszenie że szukam człowieka do pracy od "już" i myślicie że ktoś sie odezwał?
jedna osoba zadzwoniła.....

teraz jest podobnie..... jak potrzeba kogoś do pracy to każdy ma milion innych zajęć....... a to że ktoś oferuje kase do zarobienia i możliwość dalszej kariery zawodowej to wszycy mają chyba głęboko....

a ponoć tyle sie mówi że "oddaliby wszystko " żeby dostać prace.
Ja nie szukam kogoś suep wykształconego ani z ładną buzią czy dużymi " niebieskimi oczami" ....... szukam pomocnika do warsztatu samochodowego....

moze ktoś ma jakiegoś znajomego z gdańska kto by się nadawał?
preferuje osoby do 30 latek z jakimkolwiek doświadczeniem w odkręcaniu śrubek w samochodach lub maszynach..... bardzo pilne
i we wtorek może to być już nieaktualne .....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
gwisia napisał(a):

> XXX życie nie jest bajką a los lubi płatać figle. Dzis
> jesteśmy u góry a jutro możemy być na dole. Dlatego lepiej nie
> oceniajmy tak pochopnie innych, którym się tak dobrze nie
> powodzi.
>
wcale mi sie az tak "superowo" nie powodzi , wiekszosc zycia spedzam pracujac , pracujac i jeszce raz pracujac - az do obrzydzenia .moje oceny nie sa pochopne wynikaja z obserwacji wlasnych uczciwa praca jest nie wcenie.(markizie) nie da sie usprawiedliwic pochodzeniem , miejscem zamieszkania niecheci do uczciwej pracy . zebractwo i bezdomnosc to swiadomy wybor drogi zycia . Prosta sprawa daj ogloszenie ze szukasz kogos do prac przydomowych za 4zl/h - na reke .Nie znajdziesz ani jednej osoby ,a sa to proste czynnosci ktore nie wymagaja bogwie jakich kwalifikacji ( placa jest adekwatna do zadan ).

nie mieszjcie dzieci do swiadomych wybrow doroslych stojacych w tynelu z karteczka "niemam .............." .to jest wrcz zenujace kiedy sie wyciaga jako argument "dzieci " - kiedy taka osoba "z dziecmi " puka do drzwi i prosi o wsparcie "bo niema co jesc", ide do kuchni biore jedzenie (chleb , maslo, ser, wedline , owoce - to samo co sam jadm ) podaje przez dzwi wiesz co slysze w 99% przypadkow " a moze tak pieniadze , no pare zlotych " a kiedy nie dam gotowki (nigdy nie daje pieniedzy) "k...... , co ty k....... mi tu k......... " wiec nie mow mi ze to nie swiadomy wybor .

------ jestem subiektywny ----------
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
uwazam podobnie jak XXX że bieda i ubóstwo jest w BARDZO WIELU wypadkach ZAWINIONA !!! i to w tej większości bliższej 100 %, po prostu niektórzy ludzie nie przejmuja się własnymi dzieci, własnym życiem i nie chce im się.
Zaznaczam że nie mówie tu o chorobie, kalectwie czy róznych tragediach typu kataklizmy (typu powódź, pożar ) czy wypadki i moja opinia dotyczy oczywiście osób dorosłych.
Zarówno za komuny jak i teraz prostych prac typu sprzatanie czy sprzedaż w Mac Donaldzie jest wbród (za komuny praca była nawet obowiązkowa -to dla niewtajemniczonych i wystarczył donos aby delikwent został skierowany przymusowo do pracy zgodnej z jego kwalifikacjami)
Podobnie kwestia typu że w domu nic nie ma do jedzenie niezbyt mnie przekonuje są i zawsze były przepisy na różnorodne i bardzo dobre obiady z cebuli, mączne czy z ziemniaków np (50 kg worek ziemniaków od chłopa kosztuje 15 zł i można z niego wyczarować tysiące dań, kwestia tylko chęci)
Zawsze w takich sytuacjach mam przeczucie o głebokim lenistwie gospodyni.
Jedyne nad czym nie mogę przejść do porządku dziennego to mizeria emerytur, to wbrew temu co się sądzi naprawde uboga część społeczeństwa i taka która nie będzie chodziła żebrać mimo iz wg statystyki mieszcza się grubo powyżej granicy ubóstwa nie mówiąc już o granicy biedy.
Druga sprawa to domy dziecko, ale jest ich na szczęście z kazdym rokiem coraz mniej więc moze znikną pewnego dnia na zawsze i każde dziecko będzie miało swój dom, nie wiem czy wiecie ale w Szwecji nie ma domów dziecka wogóle, to jest ta pozytywna strona spadku przyrostu naturalnego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry