Widok
Niestety
Mimo dużych nakładów,efektownych wnętrz, kostiumów, zbroi, koni... film tandetny.Gdy brakuje dobrej literatury to i scenariusz jest cieniutki.Akcja niemrawa.Efekty wręcz żenujące przy dzisiejszych możliwościach.Nawet muzyka banalna.Bardzo się zawiodłem,ale może za wiele sobie obiecywałem, bo wiktoria wiedeńska zasługuje na znacznie więcej.Nie zniechęcam,bo może jednak komuś się spodoba.
Film ciekawy, warty zobaczenia, "niePOprawny POlitycznie", wiec celowo zgnojony przez lewacką krytykę...
Film (kilka słów, w skrócie...):
- przygodowo-historyczno-kostiumowo-wojennny z elementami fantasy (baśniowymi...),
- arcydziełem nie jest, ma swoje niedociągnięcia, ale napweno warty jest zobaczenia
- nie tyle tylko o samej bitwie, co o inwazji islamu na chrześcijańską Europe (problem aktualny także dzisiaj!), o wierze i jej sile
- prochrześcijański (i ostrzegający przed islamem pokazując jego prawdziwe oblicze) i to jest główny powód jego opuwania przez lewaków
- sceny batalistyczne dobre, choć chciałoby się aby szarża husarii była pokazana dłużej i z wiekszym rozmachem...
Adamczyk bardzo dobrze, groteskowo, zagrał cesarza Leopolda... :-)
Film pokazuje m.innymi zwycięstwo polskie i kunszt wojenny polskiego katolickiego króla Jana III Sobieskiego, żywą, gorącą wiarę zakonnika katolickiego Marka itd., więc jest "niepoprawny politycznie" i jako taki musiał zostać "zgnojony" przez lewackich "pseudo-recenzentów" z mainstreamowych mediów.
Aha... W filmie tym nie ma także nic o mądrości, bohaterstwie i cierpieniach narodu żydowskiego, nie ma nic o holokauście, nic o zwycięstwie rewolucji październikowej, Leninie i ich dobrodziejstwach dla Ludzkości itd., tak więc, z założenia, nie mógł się on podobać leawackim mediom i lewym "krytykom".... ;-)
... Film warty zobaczenia... Polecam!
- przygodowo-historyczno-kostiumowo-wojennny z elementami fantasy (baśniowymi...),
- arcydziełem nie jest, ma swoje niedociągnięcia, ale napweno warty jest zobaczenia
- nie tyle tylko o samej bitwie, co o inwazji islamu na chrześcijańską Europe (problem aktualny także dzisiaj!), o wierze i jej sile
- prochrześcijański (i ostrzegający przed islamem pokazując jego prawdziwe oblicze) i to jest główny powód jego opuwania przez lewaków
- sceny batalistyczne dobre, choć chciałoby się aby szarża husarii była pokazana dłużej i z wiekszym rozmachem...
Adamczyk bardzo dobrze, groteskowo, zagrał cesarza Leopolda... :-)
Film pokazuje m.innymi zwycięstwo polskie i kunszt wojenny polskiego katolickiego króla Jana III Sobieskiego, żywą, gorącą wiarę zakonnika katolickiego Marka itd., więc jest "niepoprawny politycznie" i jako taki musiał zostać "zgnojony" przez lewackich "pseudo-recenzentów" z mainstreamowych mediów.
Aha... W filmie tym nie ma także nic o mądrości, bohaterstwie i cierpieniach narodu żydowskiego, nie ma nic o holokauście, nic o zwycięstwie rewolucji październikowej, Leninie i ich dobrodziejstwach dla Ludzkości itd., tak więc, z założenia, nie mógł się on podobać leawackim mediom i lewym "krytykom".... ;-)
... Film warty zobaczenia... Polecam!
FAIL, FAIL, FAIL, omijać szerokim łukiem.
FAIL, FAIL, FAIL, omijać szerokim łukiem.
Na tym prostym zdaniu mógłbym zakończyć recenzję, ale wypada uzasadnić powyższe zdanie.
W ogólności lubię kostiumowe filmy historyczne. Od Gladiatora przez Amadeusza po rodzime adaptacje dzieł Sienkiewicza Lubię To. Z przyjemnością od czasu do czasu oglądam może nieco zbyt patetyczny film ku pokrzepieniu serc z epickimi scenami walk i bohaterami gotowymi umrzeć za Boga, honor i ojczyznę. W Bitwie pod Wiedniem zabrakło wszystkich powyższych czynników.
Zdecydowana większość bohaterów to postaci płaskie i jednowymiarowe. Dialogi między nimi mógłby równie dobrze napisać uczeń podstawówki. Bohaterowie porozumiewają się za pomocą krótkich, kilkuwyrazowych zdań, które momentami zupełnie nie nawiązują do wypowiedzi rozmówcy, wplatając w zupełnie niezrozumiałych momentach niemiecki w anglojęzyczne wypowiedzi. Zgodnie z scenariuszem tylko jedna z bohaterek jest upośledzona na umyśle, ale gdyby nie to, że wyróżnia się wykrzykując co chwila uporczywie głośne eeeee, eeeeee, eeeeeee, to ciężko byłoby się zorientować, że jako jedyna ma tą przypadłość.
Zły scenariusz i słabe role bohaterów poparte są tragiczną grą większości aktorów. Łatwiej wymienić tu nieliczne pozytywne wyjątki Piotr Adamczyk świetnie zagrał zniewieściałego Leopolda Habsburskiego, a Alicja Bachleda-Curuś pierwszorzędnie odegrała slut-duchess. Trzecim aktorem, który przypadł mi do gustu, był Jerzy Skolimowski w roli Jana III Sobieskiego. Przedstawił mi naszego władcę w nieznanym mi wcześniej świetle króla-trolla. Co prawda na początku filmu słyszymy, że jest to opowieść o mnichu Marco DAviano i królu Poslki Janie III Sobieskim to tego drugiego widzimy niestety jedynie w kilku scenach na krzyż. A szkoda bo na dobrego trolla zawsze miło popatrzeć. Niestety efektowne trolowanie Skolimowskiego jest mocno zepsute przez twarzyczki Borysa Szyca i Daniela Olbrychskiego w tle.
Warto tu dodać, że oprócz Sobieskiego w filmie pokazany został drugi troll, którym jest Pan Bóg. W jednej ze scen do kościoła w którym kazania wygłasza Marco zbiega się zwabiony informacją o cudownych uzdrowieniach tłum niepełnosprawnych. Rzucają się na biednego mnicha, każdy chce go dotknąć czy uciąć kawałek jego szaty. Główny bohater z trudem uspakaja ciszę i rozpoczyna kazanie. Mówi (w jednej z nielicznych składnych wypowiedzi w tym filmie), że jest jedynie prostym mnichem i nie do niego, lecz do Boga ludzie powinni kierować swoje modły. Gdy już zdawało się, że może odetchnąć z ulgą tłum się uspokoił i zaczął modlić jeden z obecnych w cudowny sposób odzyskuje wzrok i wszyscy ponownie rzucają się na mnicha.
Oprócz słabych dialogów i jednowymiarowych bohaterów film oferuje nam również brak chociażby minimalnej wiarygodności wydarzeń. Król Jan III Sobieski dostaje się do obleganego Wiednia, ustala że obejmuje dowództwo, opuszcza nadal szczelnie oblegany Wiedeń i pozycjonuje wojska na tyłach armii Tureckiej. To wszystko oczywiście pozostaje niezauważone przez oddziały Kary Mustafy i obecność Polaków zostaje odkryta dopiero w momencie rozpoczęcia ostrzału artyleryjskiego i szarży husarii. Oczywiście można to zwalić na wspomniane przeze mnie zidiocenie bohaterów filmu. Widoczne z resztą z obu stron konfliktu wojska Polskie wspinają się na szczyt wzgórza z którego mają zaatakować Turków, wciągają ze sobą artylerię, widać że trzon oddziału porusza się w żółwim tempie, ale zamiast wysłać kilku zwiadowców, by wybrali optymalną trasę, muszą pytać mnicha o dalszą drogę
Pod względem efektów specjalnych i ogólnego czysto wizualnego odbioru filmu jest jeszcze gorzej, niż ze scenariuszem. Rozumiem, że jest to produkcja niskobudżetowa (i uważam za oszustwo reklamowanie jej jako superprodukcji, na którą bilety kosztują tyle samo co na najnowsze filmy akcji), ale widziałem już lepiej wyglądające filmy amatorskie, niż Bitwa pod Wiedniem. Efekty specjalne są zrobione gorzej niż w Wiedźminie, tryskająca sporadycznie krew jest chyba narysowana w Paincie, a sceny batalistyczne wyglądają jak potyczki 10 vs 10. Nie wiem czemu byle ekipa TVNu jest w stanie 100 statystów przedstawić jako wielotysięczny tłum, a reżyser filmu pokazuje nam króla polski prowadzącego szarżę trzech huzarów na tle pustej polany. Pod względem scen batalistycznych Bitwa pod Wiedniem wygląda tragicznie nie tylko w porównaniu do chociażby Ogniem i Mieczem, ale nawet do nakręconych w 1960 roku Krzyżaków. W całym filmie jedynie sceny w Wiedniu trzymają poziom. Zdecydowanie najlepsze kostiumy, bogata sceneria, dobra gra polskich aktorów i ogólnie dobrze oddany klimat XVIII wiecznego dworu. Cała reszta odbiega od standardów kinematografii w większym stopniu niż najsłabsze Polskie produkcje z ostatnich lat.
80% filmu jest nagrane w studiu w Blue Box i sklejona w sposób tak prymitywny, że dawno nie widziałem go w kinie. Jakby tego było mało, na niektórych tłach widać wyraźne piksele. Najgorsza jest jednak wspomniana przeze mnie na początku krew, która przywodzi na myśl gry komputerowe z lat 90tych. Może nasi forowi graficy mogliby się zainteresować pracą w kinematografii, gdyż najwyraźniej brak tam specjalistów i efekty komputerowe do Bitwy pod Wiedniem robiła Pani Kazia po godzinach.
Bitwa pod wiedniem poległa nawet na polu montażu, gdyż na początku dano najgorszą scenę w filmie. Pojedynek w lesie łączy w sobie większość złych cech tego filmu słabą grę aktorską, debilne zachowanie postaci, beznadziejnie narysowane efekty komputerowe i nieinspirowane sceny walki.
W filmie była chyba jakaś ścieżka dźwiękowa, ale nie kojarzę jej w żadnej ze scen filmu (poza granymi na skrzypcach fragmentami Ofelii, ale to nie część soundtracka), co trochę też świadczy o jej poziomie.
Myślę, że szkoda więcej słów, na tą zupełnie nieudaną produkcję. Nie idźcie do kina na Bitwę pod Wiedniem, odradzajcie znajomym, nie dajcie im puścić dzieci na wycieczki szkolne do kina i nawet nie ściągajcie tego filmu za darmo.
Na tym prostym zdaniu mógłbym zakończyć recenzję, ale wypada uzasadnić powyższe zdanie.
W ogólności lubię kostiumowe filmy historyczne. Od Gladiatora przez Amadeusza po rodzime adaptacje dzieł Sienkiewicza Lubię To. Z przyjemnością od czasu do czasu oglądam może nieco zbyt patetyczny film ku pokrzepieniu serc z epickimi scenami walk i bohaterami gotowymi umrzeć za Boga, honor i ojczyznę. W Bitwie pod Wiedniem zabrakło wszystkich powyższych czynników.
Zdecydowana większość bohaterów to postaci płaskie i jednowymiarowe. Dialogi między nimi mógłby równie dobrze napisać uczeń podstawówki. Bohaterowie porozumiewają się za pomocą krótkich, kilkuwyrazowych zdań, które momentami zupełnie nie nawiązują do wypowiedzi rozmówcy, wplatając w zupełnie niezrozumiałych momentach niemiecki w anglojęzyczne wypowiedzi. Zgodnie z scenariuszem tylko jedna z bohaterek jest upośledzona na umyśle, ale gdyby nie to, że wyróżnia się wykrzykując co chwila uporczywie głośne eeeee, eeeeee, eeeeeee, to ciężko byłoby się zorientować, że jako jedyna ma tą przypadłość.
Zły scenariusz i słabe role bohaterów poparte są tragiczną grą większości aktorów. Łatwiej wymienić tu nieliczne pozytywne wyjątki Piotr Adamczyk świetnie zagrał zniewieściałego Leopolda Habsburskiego, a Alicja Bachleda-Curuś pierwszorzędnie odegrała slut-duchess. Trzecim aktorem, który przypadł mi do gustu, był Jerzy Skolimowski w roli Jana III Sobieskiego. Przedstawił mi naszego władcę w nieznanym mi wcześniej świetle króla-trolla. Co prawda na początku filmu słyszymy, że jest to opowieść o mnichu Marco DAviano i królu Poslki Janie III Sobieskim to tego drugiego widzimy niestety jedynie w kilku scenach na krzyż. A szkoda bo na dobrego trolla zawsze miło popatrzeć. Niestety efektowne trolowanie Skolimowskiego jest mocno zepsute przez twarzyczki Borysa Szyca i Daniela Olbrychskiego w tle.
Warto tu dodać, że oprócz Sobieskiego w filmie pokazany został drugi troll, którym jest Pan Bóg. W jednej ze scen do kościoła w którym kazania wygłasza Marco zbiega się zwabiony informacją o cudownych uzdrowieniach tłum niepełnosprawnych. Rzucają się na biednego mnicha, każdy chce go dotknąć czy uciąć kawałek jego szaty. Główny bohater z trudem uspakaja ciszę i rozpoczyna kazanie. Mówi (w jednej z nielicznych składnych wypowiedzi w tym filmie), że jest jedynie prostym mnichem i nie do niego, lecz do Boga ludzie powinni kierować swoje modły. Gdy już zdawało się, że może odetchnąć z ulgą tłum się uspokoił i zaczął modlić jeden z obecnych w cudowny sposób odzyskuje wzrok i wszyscy ponownie rzucają się na mnicha.
Oprócz słabych dialogów i jednowymiarowych bohaterów film oferuje nam również brak chociażby minimalnej wiarygodności wydarzeń. Król Jan III Sobieski dostaje się do obleganego Wiednia, ustala że obejmuje dowództwo, opuszcza nadal szczelnie oblegany Wiedeń i pozycjonuje wojska na tyłach armii Tureckiej. To wszystko oczywiście pozostaje niezauważone przez oddziały Kary Mustafy i obecność Polaków zostaje odkryta dopiero w momencie rozpoczęcia ostrzału artyleryjskiego i szarży husarii. Oczywiście można to zwalić na wspomniane przeze mnie zidiocenie bohaterów filmu. Widoczne z resztą z obu stron konfliktu wojska Polskie wspinają się na szczyt wzgórza z którego mają zaatakować Turków, wciągają ze sobą artylerię, widać że trzon oddziału porusza się w żółwim tempie, ale zamiast wysłać kilku zwiadowców, by wybrali optymalną trasę, muszą pytać mnicha o dalszą drogę
Pod względem efektów specjalnych i ogólnego czysto wizualnego odbioru filmu jest jeszcze gorzej, niż ze scenariuszem. Rozumiem, że jest to produkcja niskobudżetowa (i uważam za oszustwo reklamowanie jej jako superprodukcji, na którą bilety kosztują tyle samo co na najnowsze filmy akcji), ale widziałem już lepiej wyglądające filmy amatorskie, niż Bitwa pod Wiedniem. Efekty specjalne są zrobione gorzej niż w Wiedźminie, tryskająca sporadycznie krew jest chyba narysowana w Paincie, a sceny batalistyczne wyglądają jak potyczki 10 vs 10. Nie wiem czemu byle ekipa TVNu jest w stanie 100 statystów przedstawić jako wielotysięczny tłum, a reżyser filmu pokazuje nam króla polski prowadzącego szarżę trzech huzarów na tle pustej polany. Pod względem scen batalistycznych Bitwa pod Wiedniem wygląda tragicznie nie tylko w porównaniu do chociażby Ogniem i Mieczem, ale nawet do nakręconych w 1960 roku Krzyżaków. W całym filmie jedynie sceny w Wiedniu trzymają poziom. Zdecydowanie najlepsze kostiumy, bogata sceneria, dobra gra polskich aktorów i ogólnie dobrze oddany klimat XVIII wiecznego dworu. Cała reszta odbiega od standardów kinematografii w większym stopniu niż najsłabsze Polskie produkcje z ostatnich lat.
80% filmu jest nagrane w studiu w Blue Box i sklejona w sposób tak prymitywny, że dawno nie widziałem go w kinie. Jakby tego było mało, na niektórych tłach widać wyraźne piksele. Najgorsza jest jednak wspomniana przeze mnie na początku krew, która przywodzi na myśl gry komputerowe z lat 90tych. Może nasi forowi graficy mogliby się zainteresować pracą w kinematografii, gdyż najwyraźniej brak tam specjalistów i efekty komputerowe do Bitwy pod Wiedniem robiła Pani Kazia po godzinach.
Bitwa pod wiedniem poległa nawet na polu montażu, gdyż na początku dano najgorszą scenę w filmie. Pojedynek w lesie łączy w sobie większość złych cech tego filmu słabą grę aktorską, debilne zachowanie postaci, beznadziejnie narysowane efekty komputerowe i nieinspirowane sceny walki.
W filmie była chyba jakaś ścieżka dźwiękowa, ale nie kojarzę jej w żadnej ze scen filmu (poza granymi na skrzypcach fragmentami Ofelii, ale to nie część soundtracka), co trochę też świadczy o jej poziomie.
Myślę, że szkoda więcej słów, na tą zupełnie nieudaną produkcję. Nie idźcie do kina na Bitwę pod Wiedniem, odradzajcie znajomym, nie dajcie im puścić dzieci na wycieczki szkolne do kina i nawet nie ściągajcie tego filmu za darmo.
Drugi raz byłem na tym filmie i jeszcze bardziej mi się podobał!
Myślę, że niesprawiedliwe i krzywdzące recenzje tego filmu, są spowodowane tym, że jest on w swoim przekazie ponadczasowy (aktualny i dzisiaj, nieprzypadkowo pojawia się tam dwa razy współczesna symbolika np. krzyż Jana Pawła II, współczesny polski Biały Orzeł na chorągwi), pozytywnie przedstawia chrześcijaństwo, wiarę w Boga oraz budzi dumę z wielkiego zwycięstwa polskiego oręża . A taki obraz nie jest mile widziany przez dominujących w mediach polakofobów i chrystofobów. Drobne niedociągnięcia (jaki film ich nie ma?) nie zmieniają faktu, że jest to po prostu DOBRY I BARDZO WARTOŚCIOWY FILM! Szczerze zachęcam aby obejrzeć ten film w kinie razem z dziećmi i młodzieżą, aby organizować wyjścia szkolne na pokaz tego filmu i aby promować go wśród rodziny i znajomych. Jak zostanie wydany DVD z tym filmem, to na pewno, z satysfakcją, zakupię go do swojej domowej kolekcji!
Zgodzę się z poniższymi opiniami, że bezkompromisowe podejście do kwestii wiary można zaliczyć na plus filmu. Wychwalanie miernej produkcji tylko dla tego, że stawia w pozytywnym świetle wiarę Katolicką jest jednak tak samo nierzetelne jak krytykowanie filmu z tego powodu. Tymczasem większość wpisów chwalących Bitwę pod Wiedniem ten punkt stawia na pierwszym miejscu - "Film w dobrym świetle stawia wiarę Katolicką". Niestety - niezależnie od kwestii światopoglądowych film jest tragicznie słaby pod względem scenariusza, realizacji i całościowego jego odbioru.
Nie mogę również się zgodzić z tym, że film wzbudza dumę z Polskiego zwycięstwa. Bitwa pod Wiedniem opowiada w pierwszej kolejności o mnichu Marco, w Drugiej o Kara Mustafie, a w trzeciej o dynastii Habsburgów. Rola Polaków i właściwej Odsieczy Wiedeńskiej jest w filmie marginalna.
Film nie ma 'drobnych niedociągnięć'. Film jest poniżej jakichkolwiek standardów obowiązujących we współczesnej kinematografii i jego nieliczne pozytywne aspekty nie są w stanie tego przykryć.
Nie mogę również się zgodzić z tym, że film wzbudza dumę z Polskiego zwycięstwa. Bitwa pod Wiedniem opowiada w pierwszej kolejności o mnichu Marco, w Drugiej o Kara Mustafie, a w trzeciej o dynastii Habsburgów. Rola Polaków i właściwej Odsieczy Wiedeńskiej jest w filmie marginalna.
Film nie ma 'drobnych niedociągnięć'. Film jest poniżej jakichkolwiek standardów obowiązujących we współczesnej kinematografii i jego nieliczne pozytywne aspekty nie są w stanie tego przykryć.
Towarzysze, widac że instrukcje i polecenia od naszych czerwonych cadyków z Czerskiej i są realizowane!
Tak Towarzysze! Trzeba krytykować, zjechać i zgnoić ten reakcyjny film, bo przedstawia on pozytywnie wiarę chrześcijańską i pokazuje polskie zwycięstwa. Może on wzmacniać wiarę katolików i dumę Polaków. To jest nie dopuszczalne! To może opóźnić zwycięstwo światowej rewolucji bolszewickie i naszej oświeconej dyktatury proletariatu! Towarzysz Lenin przewraca się w grobie, a towarzysz Mychnyk może dostać czkawki i biegunki! Towarzysze,spełnijcie dobrze swoje zadania, bo walka klasowa, walka z reakcją, zabobonami religijnymi i faszyzmem, zaostrza się!
Przykro mi, niestety mylisz się. Osobiście bardzo ucieszyłam się z faktu, że powstaje fajny film, który może podreperować podupadłą dumę narodową i pokaże o co warto walczyć. Dodatkowo miałam też nadzieję, że historia ożyje i da się poznać młodym. W tym celu popędziłam do kina ciekawie. Niestety zrobiła się z filmu bajka z mitycznymi stworami. Osobiście śmiem twierdzić, że owszem bardzo szkoda
Bardzo dobry !! Co prawda Islam przedstawiony jest z tej dobrej, niestety w rzeczywistości nieistniejącej strony,
a chrześcijanie to dobroduszni IDIOCI, ale warto pójść. Co by nie powiedzieć, to jest PIERWSZY film o największej bitwie nowożytnej Europy. A co ważne, zwycięstwa dokonanego siłami polskiej armii.