Widok

Bo nie pytałeś

Zaznaczam że mnie to nie spotkało (ostatnimi czasy), ale jesteśmy z kimś blisko, wiemy o tej osobie dużo, a jednak w dalszej znajomości okazuje się że coś z tą osobą jest nie tak, że powinna nam o czymś powiedzieć ale nie powiedziała a ona się tłumaczy tym że my nie pytaliśmy, niby nie jest to kłamstwo ani żadna nieuczciwośc ale my się czujemy oszukani, przykład będzie banalny, chłopak poznaje dziewczyne, spotykają się kilka razy, zaczyna być im ze sobą dobrze, i obydwojgu się ten stan podoba, i w pewnym momencie ona mówi że ma chłopaka, on nie pytał ale ona nie dawała odczuć że jest zajęta, co wy o takich niedomówieniach sądzicie

"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Kto pyta - nie błądzi" - więc jeśli chcemy mieć 100% pewności lepiej się jednak zapytać, żyjemy teraz w epoce wolnych związków etc, więc nie każdy musi mieć taki sam stosunek do danej korelacji co my, pozdrawiam!
>
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Można powiedzieć sobie: "ważne jest przecież TU i TERAZ" i nie zważać na nic. Jednak myślę, że osoba, która nie do końca jest szczera i ukrywa istotne fakty w stosunku do partnera/ki nie jest w porządku. Nie chciałabym, by po jakimś czasie znajomości okazało się, że jestem tą "trzecią", albo że gromadka dzieci cierpi z powodu nieobecności tatusia, bo on spędza miło czas ze mną. Są jeszcze inne, bardziej pogmatwane sytuacje, które mogą mieć istotny wpływ na dalszy ciąg związku dwojga ludzi i nie bez znaczenia jest, czy jesteśmy świadomi "w co wdeptujemy". W ostatecznym rozrachunku ważna jest jednak szczerość w takich sprawach, a niedomówienia dla mnie są jak oszustwa. Oczywiście trudno tu obwiniać osobę, która w nieświadomości wchodzi w jakiś związek z historią lub z przyległościami, ale ma prawo WIEDZIEĆ, a PO INFORMACJI jest to już ŚWIADOMY WYBÓR. Zawsze winny będzie ten, kto krzywdzi bliskich swoim postępowaniem.
A czy o wszystko można dopytywać? Chyba nie, bo ilość pytań mogłaby spowodować, że rozmowa stałaby się przesłuchaniem. Zresztą, czy jesteśmy w stanie przewidzieć absolutnie wszystkie możliwe warianty? Wątpię.
Pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli będziemy się bać zadawać pytania, to rzeczywiście o wiele łatwiej będzie również nie udzielać informacji i odpowiedzi, pozostając w niewiedzy i pzrekonaniu, że wszystko jest w porządku.
>
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Fakt, iż jest się blisko z drugim człowiekiem (nawet jeśli jest to wolny związek) powinien być oparty na szczerości i zaufaniu...no chyba, że tak naprawdę nie jesteśmy blisko. Jesli dziewczyna nie mówi chłopakowi, z którym się od jakiegoś czasu spotyka, że jest już "zajęta", że już ktoś jest jej bliski, tzn. że żadnej bliskości między nimi nie ma. Poza tym sądzę, że powinna jemu powiedzieć od razu, ze ma już kogoś a nie czekać jak on ją o to zapyta......to że nie pytał to nie jest żadne wytłumaczenie....on wcale nie musiał pytać......gdyż z jego strony mogło to wyglądać w ten sposób...skoro ona zadaje się z nim i dopuszcza, żeby z tego spotykania zrodziło się "coś" więcej, tzn. że jest "wolna".
Takie jest moje zdanie:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
moim zdaniem nie chodzi tutaj tylko o "prawo do informacji" ale o zwykłą uczciwość. z drugiej strony, pomyślmy, może dziewczyna uważała, że taka "droga" jest najzupełniej normalna, a zatem pozostawała ona w całkowitym poczuciu uczciwości co do niego i do siebie. mimo to, zdaje mi się i zgadzam się z poprzednikami, że uczciwszym jest pozostawienie "prawa wyboru" także drugiej osobie, i o to najbradziej chyba mozna być złym.

ponad tym, mam jednak maluteńką wątpliwość: czy to, że dziewczyna potrafiłaby najrzetelniej w świecie, logicznie i nie kłamiąc, wytłumaczyć temu chłopakowi wszystko co mogło w tych okolicznościach 'nie zagrać', daje jej prawo do żądania aby on zrozumiał, się z tym pogodził badź starał się coś z tym zrobić / zakładając że było im naprawdę dobrze i mógł być z tego chlebek ;) /?

moim zdaniem nie, a więc może bała się powiedzieć żeby nie spieprzyć tego na samym początku? chociaż wynik ten sam - bo z przekąsu Anty`ego wnioskuję, że chłopaczysko się pozastanawiał i się obraził - a jednak drogi dwie i jakąś musiała wybrać. dla mnie to jest najgorsze i jakoś "tragiczne", jak u Greków.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szczeże mówiąc to ta sytuacja mnie nie dotyczyła, to był tylko przykład, chodziło o podanie jakiegoś niedomówienia które powinno być powiedziane, równie dobrze mogłem podać że ktoś nie powiedział że jest na coś chory (np. cukrzyca) lub osoba która jest uważana wszędzie za osobę z "klasy średniej" okazuje się bogatym synkiem/córeczką jakiegoś znanego polityka/aktora.....to tylko przykłady, mi po prostu chodziło o takie znaczące niedomówienie, takim niedomówieniem może być wiek, np chłopak zarywa do dziewczyny a potem się okazuje że ona wygląda na 18 a ma 25 lub co gorzej wygłąda na 23 a ma z 16, kiedy on ma (w 1 wypadku) ze 20 lub (2 przykład) ze 30... mam problemy z podaniem jakiegoś właściwego przykładu, takiego rzeby nie był głupi i by pokazał co miałem na myśli:)) ale wy chyba teraz już zrozumiecie o co mi chodziło

"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No właśnie - wiecie co mnie przeraża? Już nawet nie to rozpasanie moralne;) Jeżeli ludzie umawiają się na jakąś określoną konwencję związku, to mogą sobie robić co tylko bądź. Ja po prostu nie wiem jak można być takim cholernym "nieuczciwcem", manipulować człowiekiem i robić mu w dodatku jakieś złudzenia. No nie qmam, no....
Pozdrawiam, M25.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
I właśnie dlatego lepiej się czasami 2 razy zastanowić i spytać i albo od razu zrezygnować, albo ustalić inne podłoże danego związku, np "wolny związek" i wtedy nie ma sie żalu ani pretensji, a wszystkie karty leżą na stole... pozdrawiam!
>
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry