Odpowiadasz na:

Dobry, tylko i aż tyle

My Polacy uwielbiamy skrajności: albo "rewelacja", "boski", i w ogóle "super", albo "kiepski", "koszmar" i w ogóle "dno". Nic pośrodku. A według mnie ten film właśnie taki jest. Doceniam pracę... rozwiń

My Polacy uwielbiamy skrajności: albo "rewelacja", "boski", i w ogóle "super", albo "kiepski", "koszmar" i w ogóle "dno". Nic pośrodku. A według mnie ten film właśnie taki jest. Doceniam pracę wykonaną przez Kota, ale to nie jest konkurs na najlepszego sobowtóra Zbigniewa Religi. Dla widzów zagranicznych profesor jest postacią anonimową, nie znają jego gestów, postury i sposobu mówienia, więc dla nich nie mamy wiele do zaoferowania; po prostu odegranie pewnej biografii. A np. taki Jeremy Irons w "Rodzinie Borgiów" w ogóle nie przypomina Aleksandra VI, ale mimo to tworzy wspaniałą kreację aktorską. Więc ostrożnie z tym Oskarem... Wracając do "Bogów": trudno oprzeć się wrażeniu, że zachwyty bardziej dotyczą osoby prof. Religi niż samego filmu. Tu się zgadzam - taka postać zasługuje na film wyjątkowy, a ten jest tylko dobry, akademicko poprawny. Za dużo tu maniery głównego aktora oraz demonów polskiego kina: efekciarstwa i łopatologii, za mało głębszej refleksji, "rozegrania" tytułowego tabu.

zobacz wątek
11 lat temu
~gut

Cytat:

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry