Widok
no, i znow minelo troche czasu...
wszystkim romantyk kojarzy sie z miloscia, ale to jest bardzo mala czastka jego myslenia...
a co z poczuciem wolnosci? walki o lepsze?
checi sprawienia, zeby bylo lepiej? nie tylko w milosci?
uszczesliwiania innych? wiary w niematerialne rzeczy, metafizyke? powrot do natury, wierzenia... ?
to, ze ktos da kwiaty i powie kocham nie znaczy ze jest romantykiem.
pozatym... prawdziwy romantyk nie mowi, ze nim jest. dlaczego? bo widac to po nim, po jego sposobie myslenia, czynach, marzeniach, a nawet hobby i zainteresowaniach. i nie stara sie, aby kazdy to zobaczyl wiedzac, ze 'takich malo teraz'.
owszem, malo kto mysli w sposob znany z XIXw... a to bylo piekne.
wszystkim romantyzm kojarzy sie z miloscia do kobiety/mezczyzny, a to jest cos wiekszego, przede wszystkim - przeciwienstwo intelektualistow, klasycyzmu... jak chocby czarny romantyzm, ktory dla mnie jest wysmienity, ale jest raczej zwiazany tylko ze sztuka :P
ale dobrze, ze niektorzy wypowiadajacy sie na forum zobaczyli roznice miedzy psedoromantykiem a prawdziwym romantykiem .
wszystkim romantyk kojarzy sie z miloscia, ale to jest bardzo mala czastka jego myslenia...
a co z poczuciem wolnosci? walki o lepsze?
checi sprawienia, zeby bylo lepiej? nie tylko w milosci?
uszczesliwiania innych? wiary w niematerialne rzeczy, metafizyke? powrot do natury, wierzenia... ?
to, ze ktos da kwiaty i powie kocham nie znaczy ze jest romantykiem.
pozatym... prawdziwy romantyk nie mowi, ze nim jest. dlaczego? bo widac to po nim, po jego sposobie myslenia, czynach, marzeniach, a nawet hobby i zainteresowaniach. i nie stara sie, aby kazdy to zobaczyl wiedzac, ze 'takich malo teraz'.
owszem, malo kto mysli w sposob znany z XIXw... a to bylo piekne.
wszystkim romantyzm kojarzy sie z miloscia do kobiety/mezczyzny, a to jest cos wiekszego, przede wszystkim - przeciwienstwo intelektualistow, klasycyzmu... jak chocby czarny romantyzm, ktory dla mnie jest wysmienity, ale jest raczej zwiazany tylko ze sztuka :P
ale dobrze, ze niektorzy wypowiadajacy sie na forum zobaczyli roznice miedzy psedoromantykiem a prawdziwym romantykiem .
Kurde widac ze nie umiem wyrazic slownie tego co chce powiedziec :P A chcialem przez moje krotkie rozwazania podkreslic ze romantykiem byc to nie znaczy dawac kwiaty to jest kwestia osobowosci ktora sie wyraza na codzien wrecz odruchowo.. puki co kazda osoba ktora mnei spotkala uznala mnie za romantyka i wcale nie musialem jej dac kwiatka czy cos.
Napisałem posta i zamiast entera kliknęło mi się w backspaca:D
Kasieńko z Twoim podejściem do kwiatów ciętych i doniczkowych jesteś kobietą idealną dla przeciętnego faceta.
Samiec jako istota praktyczna dostaje spazmów gdy ma wydać pieniądze na coś co za kilka dni wyląduje w śmietniku. Kwiaty doniczkowe są jednak bardzo praktyczne, urozmaicają wnętrze, ich obecność i konieczność opieki sprawia że ów samiec jest w ciągłej pamięci kobiety. Same plusy. Niestety kobiety zazwyczaj tego nie rozumieją;)
Jeśli chodzi o cięte czerwone róże to według mnie nie tylko nie mają one nic wspólnego z romantyzmem ale są chyba najbardziej banalnym podarunkiem dla kobiety. Świadczą o tym że facet idzie całkowicie na łatwiznę, że nawet przez chwilę nie jest w stanie zastanowić się co mogłoby sprawić przyjemność partnerce.
Kupienie czerwonych róż w ramach przeprosin moim zdaniem to pewna forma zniewagi.
Rozumiem bukiecik jakiś małych kwiatów jako dodatek, albo jako spontaniczny wyraz uczucia. To miłe, w tym drugim przypadku może być nawet romantyczne, ale to zależy od okoliczności.
I tutaj jest pies pogrzebany. W romantyzmie nie chodzi o gesty wyuczone, ani przemyślane, o przejaw rozsądnego działania, ale o spontaniczność, o coś co wypływa z serca pod wpływem uczucia. To bycie na powrót dzieckiem.
Tego jednak nie da się pokazać, ani określić, to kwestia konkretnych sytuacji. To samo zdarzenie zaistniałe w innych okolicznościach wcale nie musi być romantyczne.
Nie ma czegoś takiego jak bycie romantykiem. Jeśli ktoś twierdzi że jest romantykiem to po prostu dobrze gra swoją rolę. Odgrywa teatrzyk w oparciu o to co lubi duża ilość kobiet.
Romantykiem nie można być bo to nie sposób bycia ani myślenia.
To raczej zdarzenie romantyczne niż bycie romantykiem. I zdarzenie to określane jest jako romantyczne wtedy gdy obierze je tak druga strona.
Kasieńko z Twoim podejściem do kwiatów ciętych i doniczkowych jesteś kobietą idealną dla przeciętnego faceta.
Samiec jako istota praktyczna dostaje spazmów gdy ma wydać pieniądze na coś co za kilka dni wyląduje w śmietniku. Kwiaty doniczkowe są jednak bardzo praktyczne, urozmaicają wnętrze, ich obecność i konieczność opieki sprawia że ów samiec jest w ciągłej pamięci kobiety. Same plusy. Niestety kobiety zazwyczaj tego nie rozumieją;)
Jeśli chodzi o cięte czerwone róże to według mnie nie tylko nie mają one nic wspólnego z romantyzmem ale są chyba najbardziej banalnym podarunkiem dla kobiety. Świadczą o tym że facet idzie całkowicie na łatwiznę, że nawet przez chwilę nie jest w stanie zastanowić się co mogłoby sprawić przyjemność partnerce.
Kupienie czerwonych róż w ramach przeprosin moim zdaniem to pewna forma zniewagi.
Rozumiem bukiecik jakiś małych kwiatów jako dodatek, albo jako spontaniczny wyraz uczucia. To miłe, w tym drugim przypadku może być nawet romantyczne, ale to zależy od okoliczności.
I tutaj jest pies pogrzebany. W romantyzmie nie chodzi o gesty wyuczone, ani przemyślane, o przejaw rozsądnego działania, ale o spontaniczność, o coś co wypływa z serca pod wpływem uczucia. To bycie na powrót dzieckiem.
Tego jednak nie da się pokazać, ani określić, to kwestia konkretnych sytuacji. To samo zdarzenie zaistniałe w innych okolicznościach wcale nie musi być romantyczne.
Nie ma czegoś takiego jak bycie romantykiem. Jeśli ktoś twierdzi że jest romantykiem to po prostu dobrze gra swoją rolę. Odgrywa teatrzyk w oparciu o to co lubi duża ilość kobiet.
Romantykiem nie można być bo to nie sposób bycia ani myślenia.
To raczej zdarzenie romantyczne niż bycie romantykiem. I zdarzenie to określane jest jako romantyczne wtedy gdy obierze je tak druga strona.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Z tego co doczytałam, gardenia raz, że lubi być dużo podlewana, musi mieć cały czas ciepło a powietrze musi być bardzo wilgotne. musisz mieć niemalże oranżerię w domu. Podejrzewam, że roślinka mogłaby ładnie rosnąć w kuchni jeśli masz jasną i sporo gotujesz a nie masz wyciągu. Nie hodowałam, więc mogę się tylko domyślać. Hodowanie kwiatów po prostu trzeba lubić, mieć czas i ochotę doczytywać i zajmować się rośliną jak lubi.. Niektórych kwiatów nie podlewa się wcale ale kilka razy dziennie spryskuje, inne wymagają odpowiedniego pH gleby, jeszcze inne nieznoszą wody z kranu...