Widok
a ja tam nie mam uwag, choć raz szlag mnie mało nie trafił przez 3 kobitki stojące przede mną. 1 - dwoje maluchów i trudny wybór smaku 1 gałki loda, 10 min. bo dużo smaków i problem, duży. 2- pani numer dwa kupiła 1 chleb ale przyniosła woreczek złotych monet a że ekspedientce brakowało drobnych, wzięła wszystko. przeliczanie kolejne dziesięć minut.. 3 - ta pani była z tych " a czy aby ten chlebek jest świeży, a czy ziarna są w odpowiedniej ilości, dobrze ale nie za dobrze wypieczony, te chlebki sa do niczego, za to ten w trzeciej skrzynce na zapleczu będzie dobry, to proszę pokroić, ale wie pani, on jednak nie jest za ładny wieć poproszę o inny, a czy aby drożdżówki nie sa na jajkach w proszku , a to jak pani nie wie to kupie gdzie indziej. " - 15 minut.
Z niecierpliwością oczekuję jakiejkolwiek konkurencji. Zawsze wychodzę z Tiramissu oburzona, sprzedawczyni są wiecznie obrażone że muszą pracować, dwa razy zdarzyło mi się że bez ogródek obmówiły klientkę która właśnie wyszła, jedną że była "upierdliwa" a drugą że "chyba ma dużo zwierząt w domu". Katastrofa, ta lala z kolczykiem w nosie przypomina mi sklepową z lat 80tych. Nauczyłam się chleb mrozić i jeździć do nich jak najrzadziej.