Widok
a żeby wychować trzeba KASYyyyyyyyyyyyy takie czasy ...
zastanów się co chcesz dla nich w przyszłości ... żeby zyły od 1go do 1go bo trzeba było iść do pracy zamiast na studia
czy żeby zyły godnie ... a do tego trzebe pomocy rodziców i ich kasy
mam znajomą - łebska baba, obrotna, wie czego chce od zycia
gdyby tak nie musiała pracować i poszła na porządne studia DZIŚ osiągnęłaby wiele więcej ...
zastanów się co chcesz dla nich w przyszłości ... żeby zyły od 1go do 1go bo trzeba było iść do pracy zamiast na studia
czy żeby zyły godnie ... a do tego trzebe pomocy rodziców i ich kasy
mam znajomą - łebska baba, obrotna, wie czego chce od zycia
gdyby tak nie musiała pracować i poszła na porządne studia DZIŚ osiągnęłaby wiele więcej ...
takie życie że nie zawsze dostaje sie wszystko od rodziców, czasami trzeba na wszystko zapracować samemu. A od rodziców też nie można wymagać żeby stale dawali. Dzieci nie musza mieć wszystkiego i chyba lepiej dla nich żeby wszystkiego nie miały. Chyba lepiej mieć rodzeństwo niż stos gadżetów. A studia można skończyć zaocznie i pracować, lepiej po skończonych studiach mieć już jakieś doświadczenie niż świecić gołym CV.
Tak jak ktos napisal - co innego jak Wam zostanie malo na zycie a co innego jak nie starczy na rate - to musicie sami przekalkulowac.
Ale nie rozumiem podejscia że jaks ie teraz zdecydujesz na drugie to Twoje dzieci nie pojda na angielski albo jeszcze lepiej beda musialy isc do pracy zamiast na studia?! Przeiez to ze dziewczyna sie teraz zdecyduje zostac w domu z dziecmi nie znaczy ze w tym domu bedzie siedziala cale zycie i ze do pelnoletniosci dzieci nic nie zarobi:/
Ale nie rozumiem podejscia że jaks ie teraz zdecydujesz na drugie to Twoje dzieci nie pojda na angielski albo jeszcze lepiej beda musialy isc do pracy zamiast na studia?! Przeiez to ze dziewczyna sie teraz zdecyduje zostac w domu z dziecmi nie znaczy ze w tym domu bedzie siedziala cale zycie i ze do pelnoletniosci dzieci nic nie zarobi:/
Ja się zdecydowałam na 2 dziecko i dopiero jak dostarczyłam zaświadczenie lekarskie dowiedziałam się, że zamiast na stałe dostałam umowe do dnia porodu. Rozmowa wcześniej z pracodawcą była inna (a wiedział o ciąży).
Trudno... praca nie zając. Było mi strasznie przykro. Byłam szczera z pracodawcą, wiedzial, że staram się po poronieniu o dziecko. Mówił, ze rozumie, trzyma kciuki i praca na mnie tu czeka (pracuje w budżetówce) i co??? i oszukał mnie.
Teraz marzę tylko, by urodzić zdrowe dzieciątko. Musimy dac radę, a kredyt tez mamy, bo sie budujemy. Odchowam dzieci i będę szukała pracy.
Każda sytuacja jest inna. Liczę, że podejmiesz dla Was najlepszą decyzję :)
Trudno... praca nie zając. Było mi strasznie przykro. Byłam szczera z pracodawcą, wiedzial, że staram się po poronieniu o dziecko. Mówił, ze rozumie, trzyma kciuki i praca na mnie tu czeka (pracuje w budżetówce) i co??? i oszukał mnie.
Teraz marzę tylko, by urodzić zdrowe dzieciątko. Musimy dac radę, a kredyt tez mamy, bo sie budujemy. Odchowam dzieci i będę szukała pracy.
Każda sytuacja jest inna. Liczę, że podejmiesz dla Was najlepszą decyzję :)
Studia...Moi teściowie mają 5 dzieci i żadnemu na studia ani grosza nie dali. A są wspaniałymi rodzicami. Wiedziały dzieciaki, że jeśli będa pilnie się uczyć, dostaną się na dobrą uczelnię i jeszcze stypendium dostaną. I tak było i jest, bo jeszcze ostatnia studiuje. Wychowanie to coś wiecej niż "dawanie". No chyba, że chodzi o przykład...
Rozumiem, że cięzko Ci samej podjąć decyzję, ale niestety nikt tego za Ciebie/ za Was nie zrobi. Chyba, ze ślepy los. Tylko Ty znasz swoją sytuację.
Mimo wszystko niech się ułoży po Twojej myśli!
Rozumiem, że cięzko Ci samej podjąć decyzję, ale niestety nikt tego za Ciebie/ za Was nie zrobi. Chyba, ze ślepy los. Tylko Ty znasz swoją sytuację.
Mimo wszystko niech się ułoży po Twojej myśli!
U nas w domu się nie przelewało, ale uważam że nie zaszkodziło mi to, a raczej odwrotnie - nauczyło wielu rzeczy. Byłyśmy z siostrą bardziej wrażliwe i bardziej ceniłyśmy rodzinę i to co miałyśmy, nauczyłyśmy się szanować czyjąś pracę i swoje rzeczy. Koleżanki obrywały głowy swoim lalkom Barbie, a mi się to w głowie nie mieściło, bo miałam tylko podróbkę tejże Barbie. Ale wiecie co? Ja ją naprawdę "kochałam", a dla innych dzieci życie było nudne i nigdy nie było im dość zabawek, ciuchów, wycieczek itp.
Może to brzmi głupio, ale jak teraz sobie obserwuję życie, i widzę wycieczki (czasem na kredyt) do ciepłych krajów, które teraz są już "musem" - bo przecież wszyscy jeżdżą, tak trzeba, nie pojedziesz to obciach... a potem widzę że mimo tego wszystkiego rodzina nie może się z sobą dogadać, to mi przykro. Może gdyby ludzie mieli mniej pieniędzy, skupiliby się na ważniejszych rzeczach. Nie mówię o sytuacji gdy nie ma się w ogóle pieniędzy na przeżycie, ale naprawdę dziecku niepotrzebne jest karate i balet, a nawet basen czy urodziny w knajpie. Dziecku potrzebny jest czas poświęcony przez rodzica. A jak będą potrzebne korepetycje z matmy czy angola to już tyle pieniędzy się znajdzie.
Może to brzmi głupio, ale jak teraz sobie obserwuję życie, i widzę wycieczki (czasem na kredyt) do ciepłych krajów, które teraz są już "musem" - bo przecież wszyscy jeżdżą, tak trzeba, nie pojedziesz to obciach... a potem widzę że mimo tego wszystkiego rodzina nie może się z sobą dogadać, to mi przykro. Może gdyby ludzie mieli mniej pieniędzy, skupiliby się na ważniejszych rzeczach. Nie mówię o sytuacji gdy nie ma się w ogóle pieniędzy na przeżycie, ale naprawdę dziecku niepotrzebne jest karate i balet, a nawet basen czy urodziny w knajpie. Dziecku potrzebny jest czas poświęcony przez rodzica. A jak będą potrzebne korepetycje z matmy czy angola to już tyle pieniędzy się znajdzie.
dla mnie marzenie o drugim dziecku to nie wszystko...
Oczywiscie, ze jak pojawi sie na swiecie drugi maluszek to jakos to bedzie bo zawsze sie musi JAKOŚ ulozyc...
ale gdyby wisiała nade mna grozba utraty pracy i wizja zaciagnietego kredytu na 30-lat to obawy miałabym ogromne...
A czy nie mozecie odczekac chwile, moze uda sie znalezc Tobie lepsza pracę, z ktorej nikt Cie nie wykopie w ciazy... albo maz znajdzie cos lepszego i wtedy postarac sie o drugie dzieco z w miare spoojną głową
Oczywiscie, ze jak pojawi sie na swiecie drugi maluszek to jakos to bedzie bo zawsze sie musi JAKOŚ ulozyc...
ale gdyby wisiała nade mna grozba utraty pracy i wizja zaciagnietego kredytu na 30-lat to obawy miałabym ogromne...
A czy nie mozecie odczekac chwile, moze uda sie znalezc Tobie lepsza pracę, z ktorej nikt Cie nie wykopie w ciazy... albo maz znajdzie cos lepszego i wtedy postarac sie o drugie dzieco z w miare spoojną głową
mammamia - zgadzam się w zupełności. Uważam że to nawet lepiej, gdy dziecko na pewne rzeczy samo sobie zapracuje, a nie "wszystko podane na tacy", a potem dwie lewe ręce do roboty i "tatuś kupi" - samochód, mieszkanie, zapłaci za ślub i wesele, a jak nie styknie do pierwszego to da kieszonkowe. Znam takie osoby i większość z nich miała w dzieciństwie "dobrą sytuację materialną".
ja nie mówie o podawaniu wsiego na tacy bo sama wiem ze to zle
co Wy laski czytać nie umiecie ?
dobre WYKSZTAŁCENIE kosztuje, ja nie chce by moja córa potem zakładała wątki typu: "jakie studia łatwe by zrobić papier"
ja zrobiłam papier i dopiero praca i matka moja zczyszczala sie na maksa by mi to dać - możliwość uczenia się po szkolenie a nie zapierd*nie prosto ze szkoły do pracy ...
KTO SIE NIE NAJDAL TEN SIE NIE NALIZe
co Wy laski czytać nie umiecie ?
dobre WYKSZTAŁCENIE kosztuje, ja nie chce by moja córa potem zakładała wątki typu: "jakie studia łatwe by zrobić papier"
ja zrobiłam papier i dopiero praca i matka moja zczyszczala sie na maksa by mi to dać - możliwość uczenia się po szkolenie a nie zapierd*nie prosto ze szkoły do pracy ...
KTO SIE NIE NAJDAL TEN SIE NIE NALIZe
Dobre wykształcenie kosztuje?
Jak już napisałam wyżej można mieć bardzo dobre wykształcenie kosztem co najwyżej cieżkiej pracy. W zaradnym domu na dojazdy pieniądze zawsze się znajdą.
Na dobrym kierunku już w trakcie studiów można dostać ciekawą pracę.
Ważne jest budowanie w dziecku odpowiedzialności za siebie od podstaw ("uczę się TYLKO dla siebie") - bardzo bym chciała by nam się to udało i ogromnie się cieszę, że mój mąż pochodzi z rodziny, na której mogę się wzorować.
Jak już napisałam wyżej można mieć bardzo dobre wykształcenie kosztem co najwyżej cieżkiej pracy. W zaradnym domu na dojazdy pieniądze zawsze się znajdą.
Na dobrym kierunku już w trakcie studiów można dostać ciekawą pracę.
Ważne jest budowanie w dziecku odpowiedzialności za siebie od podstaw ("uczę się TYLKO dla siebie") - bardzo bym chciała by nam się to udało i ogromnie się cieszę, że mój mąż pochodzi z rodziny, na której mogę się wzorować.
od 1 gimnazjum pracowałam w wakacje . Poczatkowo tylko 2 tygodnie a potem juz 1,5 miesiaca. Umowe miałam z mama , ze połowe pieniazków przekazuje na swoje podręczniki , a druga połowe na własne przyjemności. Nauczyło mnie to szacunku do pieniadza , odpowiedzialności , ale przede wszytskim radosci z wydawania własnych pieniędzy.
Studia.. pierwszy rok na studiach dziennych oplacali mi rodzice . Do tego miałam styp.socjalne. Po 1 roku przyznano mi stypendium naukowe i zaczełam prace.
do dzis wspominam kolegów z tzw.bogatych domów , którzy za nic mieli pieniądze rodziców a do pracy bynajmniej im się nie paliło
Studia.. pierwszy rok na studiach dziennych oplacali mi rodzice . Do tego miałam styp.socjalne. Po 1 roku przyznano mi stypendium naukowe i zaczełam prace.
do dzis wspominam kolegów z tzw.bogatych domów , którzy za nic mieli pieniądze rodziców a do pracy bynajmniej im się nie paliło