Ja weszłam wraz z mężem
na zaproszenie z pracy. Podobało mi się, choć Moya wystąpiła na boso, po czym po ok. godzinie powiedziała, że kończą koncert, bo zimno...no cóz, mi na boso na scenie w plenerze też by było zimno,...
rozwiń
na zaproszenie z pracy. Podobało mi się, choć Moya wystąpiła na boso, po czym po ok. godzinie powiedziała, że kończą koncert, bo zimno...no cóz, mi na boso na scenie w plenerze też by było zimno, mogła wrzucić na siebie jakieś obuwie i śpiewać dalej, to żadne wytłumaczenie, że lato mamy tego roku, jakie mamy. Troszkę za krótko to wszystko trwało - koncert ok. godziny i bisowali raz, bo już za drugim nie wyszli na scenę, choć i tak nie możemy narzekać, bo za bilety nic nie płaciliśmy, jednak gdybyśmy mieli zapłacić 170 zł od osoby to raczej byśmy się nie zdecydowali. Niemniej wrażenia niezapomniane i atmosfera lasu i Opery Leśnej, a także entuzjazm widzów swoje zrobiły. :)
zobacz wątek