Widok

Co zrobić by nie płakać na ślubie

Wesele Temat dostępny też na forum:
??? Co zrobić... by się nie popłakać ze wzruszenia... podczas mszy św... podczas pierwszego tańca.... to takie trudne powstrzymać się....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mam ten sam problem i mysle ze wiekszosc tak ma.ja sie próbuje jakos juz nastawiać psychicznie do tego.ale i tak sie boje.moze ze dwie setki przed ??;)

Nie przeprasam za bledy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no właśnie ... ja też jestem beksa... ale nie będę nic piła, ani nie będę brała żadnych tabletek......... nie wiem... chyba i tak będę płakać...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wypic sobie 100 przed
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
słyszłam ze dziewczyny to praktykuja na uspokojenie nerwow i rozluźnienie,ja nie cierpie wodki ale...nie ważama tego pomysłu za zły:)przecież nie chodzi zeby sie spic tylko rozluźnic i lepiej czuć:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a potem jakaś miętówka, żeby ksiądz nie wyczuł ... hehe
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
A ja wam powiem, ze zdarzalo mi sie plakac nawet na Milionerach jak komus udalo sie wygrac, ale tak ze wzruszenia, nie ze zlosci hihi. Slubu balam sie bardzo, najbardziej kosciola i bylam pewna na 100%, ze bede ryczec jak czort, teraz wystarczy ze slysze Mendellsona i lezki mi sie kreca :). W dzien slubu niesamowita przemiana, wszystkie nerwy z przygotowan przedslubnych gdzies znikly, jak sie tylko obudzilam to wiedzialam, ze juz nic nie da sie zrobic i bedzie jak bedzie, a ma byc to najpiekniejszy dzien w moim zyciu i chocby sie palilo i walilo to mam sie nie przejmowac. Mimo wszystko kosciol byl najwiekszym stresem, bo ksiac wieczor przed slubem nam kazal przed nim trenowac przysiege, narzeczony przetrwal, a ja dostalam ataku smiechu, lez i wszystkiego razem i nie moglam z siebie nic wydusic, balam sie ze przed oltarzem tez mi sie to przydazy dlatego stres byl okropny. Nie wypilam kropli alkocholu, zadnych srodkow nic i bylam usmiechnieta, nie uronilam ani lezki, do podziekowan rodzicom, gdzie lezka poplynela, a juz bylam przygotowana w milion chusteczek :). Narzeczony znow ktory nigdy sie nie przejmuje, luzak itp, byl najbardziej zdenerwowany ze wszystkich, wlasni rodzice go nie poznawali :). Takze nie martwcie sie, same bedziecie zdziwione ile kobitki maja sily w sobie :). No i nie pozwolcie, zeby nerwy popsuly Wam dzien, bedzie super na pewno. Pozdrowionka :). Beata
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja pewnie to i po tej 100 też bym plakała,ja nawet placzę jak widzę kogoś ślub,no trudno będę rozmazana i czerwona:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Beti .... dzięki za dobre słowo :):)

----
hehe ja też płaczę na każdym ślubie... a wogóle w kosciele...
z moim narzeczony ćwiczyliśmy parę razy przysięgę w kościele , nakładanie obrączek.... i nic nie dało się zrobić... łzy same płyną...
będziemy ćwiczyć dalej... bo kościoła "boję się" najbardziej...
często też słucham naszej piosenki na Pierwszy Taniec.... żeby się ..hmm... przyzwyczaić ..uodpornić ... nie wiem jak to będzie :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja tak samo jak Beti ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie ma za co :), przed slubem tez szukalam metody na nie plakanie na slubie, ale nic nie znalazlam :). A na slubie to becze kazdym i zawsze, tylko na moim sie udalo nie plakac, no ale moze to przez to szczescie :). Teraz moge sobie poplakac jak ogladam filmik roboczy :). Pozdrawiam. Beata
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry