Widok
Słyszeliście o prapremierach ???
Prapremiera to jest pilotażowy pokaz , przed oficjalnym puszczeniem dla widzów, czyli oficjalną projekcją w kinie. Uczestniczą w nim twórcy, aktorzy, producent osoby zaproszone oraz czasami krytycy filmowi. Nie każdy film ma prapremierę, ale takie rzeczy się zdarzają...
Jeżeli jesteś w gronie tych osób, to jak najbardziej recenzje możesz wystawiać.
Ja osobiście byłam na kilku prapremierach i mogę zaświadczyć, ze tak jest !
Jeżeli jesteś w gronie tych osób, to jak najbardziej recenzje możesz wystawiać.
Ja osobiście byłam na kilku prapremierach i mogę zaświadczyć, ze tak jest !
;D już odpowiadam "Bystrzaku" ;)
tak jest z KAŻDYM filmem (nie tylko religijnym). z tym jest i tak lepiej niż z człowiekiem-nietoperzem i superczłowiekiem ;) którzy wchodzą do kin tydzień później a też już są oceniani (przy czym premiery światowe były odpowiednio 15.03- ten film i 23.03(!) Bat-Sup). to chyba już wiesz dlaczego w ogóle, a dlaczego takie wysokie oceny, to też raczej proste (i nie chodzi o proste: "jest o Jezusie").
;D pozdrawiam i życzę więcej obiektywizmu.
;D pozdrawiam i życzę więcej obiektywizmu.
To nie algorytm, to przykład zachowań pseudoreligijnych.
Są takie osobniki, którym do oceny filmu wystarcza... sam opis zamieszczony w necie przez jego dystrybutora.
Osobliwie często tego rodzaju typy zdarzają się w przypadku oceny ckliwych, infantylnych gniotów - zahaczających jednak silnie o tematy religijne. Czyli w przypadku takich "dzieł", jak "Cuda z nieba"...
Mechanizm działa tak - osobnik wyławia w opisie filmu słowa o "spotkaniu małej dziewczynki i Jezusa" - i od ręki daje ocenę"10"!
Obejrzenie i samodzielna ocena filmu są już zbędne - przecież film jest "o Jezusie", więc trzeba odrobić "dobry uczynek" i dać w internecie "10". Jeszce lepiej dać "10" dziesięć razy pod rząd (laptop, telefon, tablet, komputery w pracy, you name it).
I tak to, również w przypadku "Cudów z nieba", działa...serio, serio. ;)
Osobliwie często tego rodzaju typy zdarzają się w przypadku oceny ckliwych, infantylnych gniotów - zahaczających jednak silnie o tematy religijne. Czyli w przypadku takich "dzieł", jak "Cuda z nieba"...
Mechanizm działa tak - osobnik wyławia w opisie filmu słowa o "spotkaniu małej dziewczynki i Jezusa" - i od ręki daje ocenę"10"!
Obejrzenie i samodzielna ocena filmu są już zbędne - przecież film jest "o Jezusie", więc trzeba odrobić "dobry uczynek" i dać w internecie "10". Jeszce lepiej dać "10" dziesięć razy pod rząd (laptop, telefon, tablet, komputery w pracy, you name it).
I tak to, również w przypadku "Cudów z nieba", działa...serio, serio. ;)