Widok
Czy emigrować?
Coraz bardziej zastanawiam się nad wyjazdem z Polski, ponieważ nic tak naprawdę mnie tu nie trzyma. Mam pracę, której obowiązki są niewspółmierne do wynagrodzenia. Co prawda szukam innej pracy, ale ludzie patrzą na mnie jak na idiotę gdy mówię, że chciałbym zarabiać minimum 2000 zł na rękę. Podobno za dużo wymagam... Nikt mi nie wmówi, że jest dobrze. Jedynym miejscem w Polsce, gdzie można przebierać w ofertach jest Warszawa, tylko, że cała Polska nie może sprowadzić do Warszawy za pracą. Choć przyznam, że i tam nie jest już tak kolorowo. :) Dziki, scentralizowany kraj. Zastanawiam się jakie kierunki emigracji są nadal popularne? Gdzie wy byście wyjechali mając taką możliwość? Czy warto jechać do UK?
Jakie jezyki znasz czy chcesz wyjechac z nadzieja pracy przy Polakach i po polsku? Skoro 2000 zlotych to juz wygorowane oczekiwania, uwazam ze nie masz studiow wyzszych, wiec tez wygodnia praca przy biurku w gre nie wchodzi..... Ale jesli Ci tu zle, wyjedz, sprobuj, jesli nie sprobujesz nigdy sie nie dowiesz. A podobno lepiej zalowac czegos co sie zrobilo, niz do konca zycia zastanawiac sie co by bylo gdyby... Tylko uwazaj na siebie, podobno za granica nikt tak dobrze nie wbije Ci noza w plecy niz rodacy. Zycze powodzenia! :)
Znam angielski na poziomie komunikatywnym. Mam znajomych obcokrajowców i bez problemu możemy się dogadać. Napisałem, że 2000 zł netto to moje miniamlne oczekiwanie, natomiast dla rekruterów to zawsze za dużo... Tak niestety ma wielu moich znajomych, którzy również próbują zmienić pracę. Mam studia wyższe i mam wygodną pracę przy biurku (na umowę o pracę), która niestety przestała mnie zadowalać finansowo. Zdaję sobie sprawę jak to jest obracać się i pracować wśród Polonii, ponieważ mam znajomych mieszkających w Londynie i Nowym Jorku, więc posiadam informacje z pierwszej ręki. :) Smutne jest to, że ludzie mieszkają po kilkanaście lat np. w USA i znają tylko pięć angielskich słów na krzyż. Obracają się wśród Polaków i oglądają wyłącznie polską TV. Myślę, że rozdarcie pomiędzy ojczyzną a USA będzie towarzyszyć im już zawsze. Chciałbym oczywiście pracować z różnymi ludźmi i jak najwięcej obcować z językiem angielskim.
Jeśli znasz jakiś język obcy, angielski szukaj w UK, Irlandji, niemiecki w niemczech, austrii. Ale poza znalezieniem pracy musisz być przygotowany że to już nie to eldorado, co było kiedyś. Też nie chodzi o "rodaków" za granicą też zaczynają chronić swój rynek pracy i krzywo patrzą na obcokrajowców. Ale jeśli jeszcze nigdy nie wyjechałeś za pracą proponuje UK. Szukaj przez agencje, i przygotuj pieniądze na przejazd tam i z powrotem i pieniądze na tak zwane życie. Prawde mówiąc 4000 zł będzie mało. Ale możesz ryzykować i jechać na partyzanta:) Ale bez znajomości języka obcego nawet nie myśl o wyjeździe za granice, bo sie sparzysz i będziesz wracał z płaczem.
Osobiście dzielę zawody na 2 kategorie:
1. Praca
2. G---w-n-o-praca
Ta pierwsza pozwala ci chociaż jako tako żyć, trzeba się o nią mocno postarać.
Ta druga to wszelkiej maści ochrona, produkcja, sprzedaż. Czyli wszystkie te zawody gdzie wymagania są niskie, podobnie jak pensja. Ogłoszeń I kategorii jest bardzo mało. Więc trzeba celować w te kategorii II.
1. Praca
2. G---w-n-o-praca
Ta pierwsza pozwala ci chociaż jako tako żyć, trzeba się o nią mocno postarać.
Ta druga to wszelkiej maści ochrona, produkcja, sprzedaż. Czyli wszystkie te zawody gdzie wymagania są niskie, podobnie jak pensja. Ogłoszeń I kategorii jest bardzo mało. Więc trzeba celować w te kategorii II.
Tylko, że błędem jest myślenie - pojadę na wakacje na dwa miesiące i przywiozę kokosy.
To co przytaczacie to wynagrodzenie dla fachowców i/lub doświadczonych pracowników, którzy na swoje pracowali od dawna. Nie dla studenta, który chce sobie dorobić.
U mnie też, pełno ludzi z wykształceniem, znajomością języka, a mimo wszystko pracują przez agencję za 6.31 funta za godzinę.
Tak, żyje się lepiej, na lepszym standardzie, ale już nie gloryfikujmy zagranicy, że się takie kokosy zarabia.
To co przytaczacie to wynagrodzenie dla fachowców i/lub doświadczonych pracowników, którzy na swoje pracowali od dawna. Nie dla studenta, który chce sobie dorobić.
U mnie też, pełno ludzi z wykształceniem, znajomością języka, a mimo wszystko pracują przez agencję za 6.31 funta za godzinę.
Tak, żyje się lepiej, na lepszym standardzie, ale już nie gloryfikujmy zagranicy, że się takie kokosy zarabia.
Jak się nastawisz, tylko na odkładanie kasy to spokojnie przywiezie nawet wiecej, bierzesz ile się da z Polski, tam kupujesz to co najtańsze, nie idziesz do kina, tylko odkladasz każdy pieniądz, mieszkasz z kimś w pokoju, zamiast wynajmować cały dom i jesteś zarobiony. Długo zyc się tak nie da, jednak dwa miesciace dasz radę. Możesz mieć jeszcze jakieś dodatkowe zajęcie poza etatem, lub robić nadgodziny, tam tydzień pracy ma mniej godzin niż w polsce o jakieś 6godzin.
w rok to lekka przesada, tez trzeba wiedziec czym sie tu zajac...Jesli praca na stoczni jest dla Ciebie degradacją społeczną i strasznym obozem pracy to się nie dziwię... Dla osób myślących inaczej i rozwijających się w swoich zawodach tam wykonywanych (soawacz, monter) pensja ok 5000 i czasem wyżej nie jest niczym dziwnym...
Stanowisk tam przybywa razem z napływem emigrantów, to nie Polska, gdzie tylko wybrani otwierają własne firmy i zatrudniają pracowników. Są chętni do pracy to są i tam chętni do otworzenia firmy, którzy potrafią zarobić jeszcze na tym, Brytyjczycy nie wezmą ci pracy za minimalne stawki, lub w warunkach podobnych do Polskich
Na zmywak w UK nikt CV, zgłaszasz się na miejscu w UK do biura pracy chęć pracy i oni bez problemu znajdą ci mało wymagającą pracę ciągu jednego dnia w magazynie, taśmie, lub zmywaku, gdyż tej pracy nie chcą Brytyjczycy, w międzyczasie sobie znajdziesz coś lepszego, może nawet w jakiejś dużej korporacji
Mała uwaga do wypowiedzi ~gig. Aby zgłosić się do jobcentre, albo do agencji pracy trzeba spełnić kilka wymogów:
1. Trzeba znać angielski w mowie i piśmie (chyba że idziesz do polskiej agencji):
2. Trzeba mieć potwierdzenie zameldowania, więc najłatwiej mieć konto w banku;
3. posiadać numer NIN (National Insurance Number);
Albo po prostu iść na żywioł, tak jak kiedyś ( kilka lat temu sie robiło ), ale przesiedziałem 9 lat w UK i z tego co wiem to już nie takie proste. Ludzie, którzy byli 3 - 4 lata temu "na wakacje" i bez problemu znaleźli cokolwiek, teraz przyjeżdżają i wracają bez niczego. Jak chcesz, to próbuj, a nóż Tobie się uda
1. Trzeba znać angielski w mowie i piśmie (chyba że idziesz do polskiej agencji):
2. Trzeba mieć potwierdzenie zameldowania, więc najłatwiej mieć konto w banku;
3. posiadać numer NIN (National Insurance Number);
Albo po prostu iść na żywioł, tak jak kiedyś ( kilka lat temu sie robiło ), ale przesiedziałem 9 lat w UK i z tego co wiem to już nie takie proste. Ludzie, którzy byli 3 - 4 lata temu "na wakacje" i bez problemu znaleźli cokolwiek, teraz przyjeżdżają i wracają bez niczego. Jak chcesz, to próbuj, a nóż Tobie się uda
Co ty za głupoty opowiadasz, żadnego potwierdzenia zameldowania nie trzeba mieć, tak samo NIN, angielski trzeba znać w takim stopniu, aby powiedzieć, że szukasz pracy, ewentualnie gdzie i jakiej, pieniądze z biura pracy dostajesz do ręki co tydzień w piątek za pośrednictwem biura pracy, więc konto nie potrzebne i pracodawca nie może cię wyrolować, biuro pracy bierze mały procent z twojej wypłaty za to, że znalazło ci pracę i pracujesz, jak coś jest nie tak to wynajmują za swoje prawników i walczą o twoje wynagrodzenie.
~gig, sorry, ale nie wiem z jakiej jesteś planety. Nie mam zamiaru się kłócić, bo nie o to chodzi, ale przez 9 lat pracy w UK, nigdy nie zobaczyłem pieniędzy do ręki, chyba że z jakiejś fuchy. Czek to tak. Ale czek musisz zanieść do banku, albo "oddać" do np. MoneyGramm, jeśli ci sie spieszy. I żadna agencja nigdy nie da ci kasy do "ręki"
A zresztą chodzi tu o to żeby komuś doradzić jak nie wpakować się w kłopoty, a nie udowadniać sobie swoje racje. Ja pisze jak jest.
A zresztą chodzi tu o to żeby komuś doradzić jak nie wpakować się w kłopoty, a nie udowadniać sobie swoje racje. Ja pisze jak jest.
Widocznie przez 9lat, nie korzystałeś z ofert pracy z pośrednictwem biura pracy, tylko sam sobie znalazłeś, wielokrotnie dostawałem kasę do ręki, tylko raz musiałem skorzystać z konta w banku i też nie musiało być moje. Ubezpieczenie nie jest konieczne jak masz inne obywatelstwo, wybierasz inny rodzaj podatku ( B lub A) i dzięki temu masz więcej do ręki, na co ci emerytura z UK, jeśli tam nie zamierzasz zostać na stałe i starać się o status rezydenta?
W zeszłym tygodniu byłam na rozmowie o pracę, przez agencję. Było razem ze mną 10 osób. Część nie mówiła po ang a wiem, że jakieś oferty dostali.
Część była w trakcie wyrabiania NIN. Ja z kolei nie mam konta, bo zawsze wszędzie podawałam konto męża. Powiedziano mi, że dopóki nie będę mieć swojego konta, to wypłata jest na specjalnej karcie i wybierasz pieniądze z bankomatu.
Część była w trakcie wyrabiania NIN. Ja z kolei nie mam konta, bo zawsze wszędzie podawałam konto męża. Powiedziano mi, że dopóki nie będę mieć swojego konta, to wypłata jest na specjalnej karcie i wybierasz pieniądze z bankomatu.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Składki na ubezpieczenie zdrowotne i fundusz emerytalny dla ludzi posiadających inne obywatelstwo przebywających w UK w tym Polskie nie jest wymagany, zamiast na to wywalać kasę, wybierz inny podatek złóż zaświadczenie, że nie chcesz tej "usługi" i więcej dostaniesz do ręki. Ubezpieczenie i emeryturę możesz brać z Polski, a tam pieniądze za pracę, po co masz dać się okradać na łożenie na fundusz emerytalny w UK, jeśli tam nie zamierzasz zostać na stałe?.
Nikt ci nie powie czy warto emigrować :). Jeden chce spokoju, stabilności pracy, inny szuka cały czas nowych wyzwań i ciągle chce czegoś nowego. Spróbuj, ty decydujesz o swoim losie, ja decyzję o wyjeździe podejmowałem dwa lata, teraz z perspektywy czasu było wyjechać 10l temu jak otworzyli tylko granicę ha ha.
Konto w banku zakłada się w 10 min, karta jest po 3 dniach, w większości banków jest ktoś mówiący po polsku. NIN dzwonisz umawiasz się na spotkanie i po jakiś 4 tyg masz numer, wcześniej możesz pracować np. przez agencję i oni to uwzględniają, że czekasz na NIN,
Najlepiej mieć kogoś znajomego kto ma jakieś wtyki w agencjach, samemu na żywioł niestety trzeba trochę kasy zainwestować, myślę że około 150f na tydzień musisz liczyć (pokój, jedzenie, dojazdy).
Konto w banku zakłada się w 10 min, karta jest po 3 dniach, w większości banków jest ktoś mówiący po polsku. NIN dzwonisz umawiasz się na spotkanie i po jakiś 4 tyg masz numer, wcześniej możesz pracować np. przez agencję i oni to uwzględniają, że czekasz na NIN,
Najlepiej mieć kogoś znajomego kto ma jakieś wtyki w agencjach, samemu na żywioł niestety trzeba trochę kasy zainwestować, myślę że około 150f na tydzień musisz liczyć (pokój, jedzenie, dojazdy).