Widok
Czy prawda leży pośrodku ?
Są dwa gatunki zamazywaczy prawdy. Jedni to bezpośredni beneficjenci kłamstwa, drudzy to zwolennicy świętego spokoju, którzy w sporze między oszustem a oszukanym zajmują stanowisko pośrednie, twierdząc, że prawda leży pośrodku. Prawda jest więc niewygodna dla jednych jak i dla drugich, bo pozbawiłaby jednych wygodnego konsumowania owoców oszustwa, a tych drugich świętego spokoju, bo w konfrontacji z prawdą trzeba by zająć stanowisko, a to rujnowałoby poczucie świętego spokoju i prowadziło do oczywistego konfliktu.
W ten sposób konflikt zostaje na jakiś czas zakumuflowany i skutkuje narastaniem i kumulacją negatywnych zjawisk. Zaszyj dziurkę póki mała, uczy tradycja. Niestety dziura rośnie i w efekcie wszyscy w nią wpadają, niezależnie od miejsca pobytu, bo negatywne efekty dotykają wszystkich bez wyjątku. I szkody są znacznie większe niż korzysci z kłamstwa. A potem wielkie zdziwienie.
W ten sposób konflikt zostaje na jakiś czas zakumuflowany i skutkuje narastaniem i kumulacją negatywnych zjawisk. Zaszyj dziurkę póki mała, uczy tradycja. Niestety dziura rośnie i w efekcie wszyscy w nią wpadają, niezależnie od miejsca pobytu, bo negatywne efekty dotykają wszystkich bez wyjątku. I szkody są znacznie większe niż korzysci z kłamstwa. A potem wielkie zdziwienie.
Aha, coś zapomniałem dodać.
Nikt nie lubi bólu, chyba ze u innych, gdy im ból zadają. Ale to psychopaci.
Ból jest niezbędny, nie jest związany bezpośrednio z chorobą, jest konstruktem emocjonalnym mózgu, którego zadaniem jest ostrzec człowieka, że tli się w jego organizmie stan chorobowy.
Niektórych boli, wręcz kole w oczy prawda, czy poglądy niepoprawne politycznie i uruchamiają cenzurę. Ale lekceważenie prawdy jest jak lekceważenia bólu, ignorowanie jednego i drugiego prowadzi do śmierci. Memento mori.
Nikt nie lubi bólu, chyba ze u innych, gdy im ból zadają. Ale to psychopaci.
Ból jest niezbędny, nie jest związany bezpośrednio z chorobą, jest konstruktem emocjonalnym mózgu, którego zadaniem jest ostrzec człowieka, że tli się w jego organizmie stan chorobowy.
Niektórych boli, wręcz kole w oczy prawda, czy poglądy niepoprawne politycznie i uruchamiają cenzurę. Ale lekceważenie prawdy jest jak lekceważenia bólu, ignorowanie jednego i drugiego prowadzi do śmierci. Memento mori.
to jest uproszczenie Lowco
sa tez kompletnie nieswiadomi prawdy
odrzucajacy czesc prawdy
z wybrakowana baza danych
w pewnych obszarach nie widzacy prawdy
i tak naprawde wiekszosc z nas miesci sie w tej ostatniej
poza tym do prawd dochodzi sie etapami
nie na kazda jestesmy gotowi
w byle jakiej chwili
ktos poda ci prawde a ty nie jestes ze swoja ograniczona percepcja swiadomoscia jej przyjac
po prostu nie zmiesci sie
nie dopasuje do twoich kanonow
ty tak mas jesli idzie o religie kaplanow
wiare
to jak przebieranie w korcu..stare ale wciaz aktualne
prawda jest w nas
polprawda nie jest prawda
bo polprawda takze mozna manipulowac
prawda bywa szokujaca bolesna
ale z nia zawsze jest szansa na postep
w oczy kole
zeby pokazac prawde trzeba zyc prawda
trzeba byc autentycznym
na koncu -niewiele jest prawd wiecznych
prawda ewoluluje wraz z czlowiekiem
aby niektore prawdy okazaly sie iluzja
sa tez kompletnie nieswiadomi prawdy
odrzucajacy czesc prawdy
z wybrakowana baza danych
w pewnych obszarach nie widzacy prawdy
i tak naprawde wiekszosc z nas miesci sie w tej ostatniej
poza tym do prawd dochodzi sie etapami
nie na kazda jestesmy gotowi
w byle jakiej chwili
ktos poda ci prawde a ty nie jestes ze swoja ograniczona percepcja swiadomoscia jej przyjac
po prostu nie zmiesci sie
nie dopasuje do twoich kanonow
ty tak mas jesli idzie o religie kaplanow
wiare
to jak przebieranie w korcu..stare ale wciaz aktualne
prawda jest w nas
polprawda nie jest prawda
bo polprawda takze mozna manipulowac
prawda bywa szokujaca bolesna
ale z nia zawsze jest szansa na postep
w oczy kole
zeby pokazac prawde trzeba zyc prawda
trzeba byc autentycznym
na koncu -niewiele jest prawd wiecznych
prawda ewoluluje wraz z czlowiekiem
aby niektore prawdy okazaly sie iluzja
Łowca otrzymał na tacy temat, z którym będzie się mógł eksponować do końca życia. Coś mu tam podszepnie jeden czy drugi wyznawca teorii spiskowych i gotowych scenariuszy, powieje nutą zapachu gaju pomarańczowego z Hajfy, muśnie półsłówkami i tajnym językiem znanym jedynie krukowatym i innym wtajemniczonym.
Nawet mogę wskazać, kto mi podszepnął. Zetjot mi podszepnął, o tu:
https://www.salon24.pl/u/zetjot/925531,kto-sieje-wiatr-ten-zbiera-burze
a także i tu:
https://www.salon24.pl/u/zetjot/926374,jak-platformiane-panstwo-z-dykty-zawalilo-sie-na-targu-weglowym
Straszne rzeczy szeptał, takie niepolitpoprawne, że strach nawet pomyśleć.
https://www.salon24.pl/u/zetjot/925531,kto-sieje-wiatr-ten-zbiera-burze
a także i tu:
https://www.salon24.pl/u/zetjot/926374,jak-platformiane-panstwo-z-dykty-zawalilo-sie-na-targu-weglowym
Straszne rzeczy szeptał, takie niepolitpoprawne, że strach nawet pomyśleć.
wybacz Lowco
nie przepadam za toba
ale jeszcze bardziej za pomieszaniem
klamstwa krzywdy i obludy
i za niszczeniem Polakow
ich wlasnymi przeplaconymi "to co w garze zebrac musisz jak rosól gotujesz"
dosc mam poprawnosci
i ukrywania prawdziwych ofiar za plecami
pseudobohaterow
tylko dla tych co prawdy pragna
https://youtu.be/JArmi_KLHqs
nie przepadam za toba
ale jeszcze bardziej za pomieszaniem
klamstwa krzywdy i obludy
i za niszczeniem Polakow
ich wlasnymi przeplaconymi "to co w garze zebrac musisz jak rosól gotujesz"
dosc mam poprawnosci
i ukrywania prawdziwych ofiar za plecami
pseudobohaterow
tylko dla tych co prawdy pragna
https://youtu.be/JArmi_KLHqs
nie bede walic smialo Jag
bo ludzie pieknie sie zjednali
a to jest szansa..i contra do tego co
ci.w ktorych ty nie wierzysz.chcieli wywolac
i to jest nadrzedne-jednanie sie
ale nie mozna nie widziec ofiar.dogorywajacych..czy po tamtej stronie
innych ofiar
i calej tej zaslony dymnej
przeciez tu nie mozna mowic normalnie
bo reakcja wasza bedzie jaka bedzie
wszyscy sa wazni
nie tylko ci na piedestale
i dziecko
i ciezarna
i robotnik i
gornik
kazdy inny
kto mial albo nie mial rodziny
ale przede wszystkim
nadzieje na zycie
na mieszkanie
na godziwosc
slrawiedliwosc
a dostal ..fige z makiem
bez fanfarow i tlumu
to mnie boli
oni wszyscy
mnie znani
i nieznani
i k...
swieczke zapale za tych maluczkich
teraz
bo ludzie pieknie sie zjednali
a to jest szansa..i contra do tego co
ci.w ktorych ty nie wierzysz.chcieli wywolac
i to jest nadrzedne-jednanie sie
ale nie mozna nie widziec ofiar.dogorywajacych..czy po tamtej stronie
innych ofiar
i calej tej zaslony dymnej
przeciez tu nie mozna mowic normalnie
bo reakcja wasza bedzie jaka bedzie
wszyscy sa wazni
nie tylko ci na piedestale
i dziecko
i ciezarna
i robotnik i
gornik
kazdy inny
kto mial albo nie mial rodziny
ale przede wszystkim
nadzieje na zycie
na mieszkanie
na godziwosc
slrawiedliwosc
a dostal ..fige z makiem
bez fanfarow i tlumu
to mnie boli
oni wszyscy
mnie znani
i nieznani
i k...
swieczke zapale za tych maluczkich
teraz
Kasia Tusk opowiedziała o rozstępach w ciąży! Pokazała też, jakich kosmetyków używa. "Ten problem mnie nie dotknął"
https://www.youtube.com/watch?v=58T0NlhNweA
https://www.youtube.com/watch?v=58T0NlhNweA
Dobszsz, już dobszsz. Forum jest za mało reprezentatywne na eksperymenty społeczne. Dwa plusy dla Waldka Pawlaka i dwa minusy na Kasię Tusk. Zdecydowanie zbyt mała próbka, bym wnioski wyciągał. Chociaż ja głosowałbym odwrotnie. Bo Kasia po prostu robi swoje, czyli zarabia na chleb dla rodziny. A Waldek dziarsko płynie w tej fali hipokryzji, co się przewala przez Polskę obecnie. Nie wiem, czy fala ta słona jest, bo z krokodylich łez utworzona została. Pochłonęła nawet hierarchów kościelnych. Jeden niepokorny od zawsze ksiądz Jacek Bałemba zacytował co prawda kodeks kanoniczny:
Can. 1242 – In ecclesiis cadavera ne sepeliantur, nisi agatur de Romano Pontifice aut Cardinalibus vel Episcopis dioecesanis etiam emeritis in propria ecclesia sepeliendis.
Kan. 1242 – W kościołach nie należy grzebać zmarłych, chyba że chodzi o Biskupa Rzymskiego, kardynałów lub biskupów diecezjalnych, również emerytowanych, którzy powinni być chowani we własnym kościele.
...ale ja, z całym szacunkiem dla ks. Bałemby, bardzo się cieszę z tego wyjątku. Zwłaszcza, że pan Płażyński senior też leży w Bazylice. Cieszę się głównie dlatego, ze jak już doczekamy się miesięcznic adamowiczowskich, to wszyscy ci państwo, którym nie podoba się opłatek na wigilii w urzędzie, pani Nowacka, pan Biedroń, pan Trzaskowski, Schetyna w coraz większym rozkroku i inni... No wszyscy oni będą musieli regularnie przestępować progi katolickiej świątyni. Pięknej, klasycznej, z Najświętszym Sakramentem w Tabernakulum. Nastój sacrum będzie musiał się im udzielać. Może ktoś przyklęknie, może skorzysta ze spowiedzi. A poza tym awantura o pochówek Lecha Kaczyńskiego na Wawelu była, jak dla mnie, wyjątkowo gorsząca. Nie wierzę też w przypadkowość baneru z zimnym Lechem. Jakby ktoś teraz naprzeciw bazyliki zaprosił na zimny budyń, to osobiście splunąłbym mu pod nogi.
Tyle. Ja już wiem, co się będzie działo po pogrzebie. Ale to już bez znaczenia dla mnie. Prawdziwe znaczenie ma narada wojenna, którą na naszym terytorium organizują Amerykanie z tymi tam, sojusznikami swoimi. Kurde, co nam Persowie zrobili? Andresa przyjęli u siebie.... I to jest prawdziwa hańba dla Morawieckiego, Czaputowicza, Błaszczaka i Kaczyńskiego. A nie ich stosunek do zabitego prezydenta. Była walka polityczna, bo była. Zresztą, chyba nikt nie był na pana Pawła tak wściekły jak Schetyna i młody Wałęsa. Ich cytować nie będę. Każdy sobie może wygooglać. Najlepiej w kluczu pastylek na odchudzanie: before/after. Trochę to podnosząca ciśnienie lektura. Ale w dniu pogrzebu niestosowna zdeko.
https://www.youtube.com/watch?v=b_Sv6xBIUUk
Can. 1242 – In ecclesiis cadavera ne sepeliantur, nisi agatur de Romano Pontifice aut Cardinalibus vel Episcopis dioecesanis etiam emeritis in propria ecclesia sepeliendis.
Kan. 1242 – W kościołach nie należy grzebać zmarłych, chyba że chodzi o Biskupa Rzymskiego, kardynałów lub biskupów diecezjalnych, również emerytowanych, którzy powinni być chowani we własnym kościele.
...ale ja, z całym szacunkiem dla ks. Bałemby, bardzo się cieszę z tego wyjątku. Zwłaszcza, że pan Płażyński senior też leży w Bazylice. Cieszę się głównie dlatego, ze jak już doczekamy się miesięcznic adamowiczowskich, to wszyscy ci państwo, którym nie podoba się opłatek na wigilii w urzędzie, pani Nowacka, pan Biedroń, pan Trzaskowski, Schetyna w coraz większym rozkroku i inni... No wszyscy oni będą musieli regularnie przestępować progi katolickiej świątyni. Pięknej, klasycznej, z Najświętszym Sakramentem w Tabernakulum. Nastój sacrum będzie musiał się im udzielać. Może ktoś przyklęknie, może skorzysta ze spowiedzi. A poza tym awantura o pochówek Lecha Kaczyńskiego na Wawelu była, jak dla mnie, wyjątkowo gorsząca. Nie wierzę też w przypadkowość baneru z zimnym Lechem. Jakby ktoś teraz naprzeciw bazyliki zaprosił na zimny budyń, to osobiście splunąłbym mu pod nogi.
Tyle. Ja już wiem, co się będzie działo po pogrzebie. Ale to już bez znaczenia dla mnie. Prawdziwe znaczenie ma narada wojenna, którą na naszym terytorium organizują Amerykanie z tymi tam, sojusznikami swoimi. Kurde, co nam Persowie zrobili? Andresa przyjęli u siebie.... I to jest prawdziwa hańba dla Morawieckiego, Czaputowicza, Błaszczaka i Kaczyńskiego. A nie ich stosunek do zabitego prezydenta. Była walka polityczna, bo była. Zresztą, chyba nikt nie był na pana Pawła tak wściekły jak Schetyna i młody Wałęsa. Ich cytować nie będę. Każdy sobie może wygooglać. Najlepiej w kluczu pastylek na odchudzanie: before/after. Trochę to podnosząca ciśnienie lektura. Ale w dniu pogrzebu niestosowna zdeko.
https://www.youtube.com/watch?v=b_Sv6xBIUUk
Ze środy na czwartek było już ze mną źle. Czułam i wiedziałam, że nadchodzi atak i że będzie ciężki. Poddałam się całkowicie, żeby ograniczyć szkody na własnym kontenerze. Jaskrawe barwy dualizmu, odmawiały zachowania balansu światła. Kontrola nad nimi była poza moim zasięgiem. Burzliwe sny były jedynym ratunkiem. Wydałam im jaźń na pożarcie by kupić czas i zapobiec katastrofie. Dryfowanie miedzy skrajnymi świadomościami było wyczerpującym doświadczeniem. Nie tyle psychicznie co fizycznie. Prawdziwa, rzeczowa ocena sytuacji w oparciu o wiedzę i doświadczenie zamiast przynosić mi pociechę i stabilizację, wprowadzała w jeszcze gorszy stan buntu i histerycznego niedowierzania.
Przez cały czwartek chodziłam jak z nerwami na wierzchu. Pozbawiona maski i ochrony. Katowałam się pełnym otwarciem na przepływ energii i chłonęłam absolutnie wszystko byleby tylko zagłuszyć nieuchronność następstw nadchodzącej fali skutków.
Z czwartku na piątek już nie było mowy o spaniu. Krótkie drzemki pomiędzy katuszami i maltretowaniem fizycznego kontenera przez walczącą o przywrócenie równowagi centralę, wypełnione były skokami miedzy pojedynczymi punktami na osi czasu sprzed i po. Nie walczyłam zupełnie. W najgorszych i najbardziej dramatycznych momentach, zbliżających się do granic wytrzymałości kontenera, dopadały mnie napady wewnętrznego śmiechu i prawda, że każdy z bolesnych sygnałów, które odczuwam jest przejawem walki o życie, o kolejny, jeszcze jeden oddech. Bóle były nie do zniesienia. Czułam się jakbym była jedną, otwartą raną a każdy powiew świeżego powietrza, który odczuwałam na skórze był jak ocet lany na tę ranę. Bezwiednie zapadałam w sen. Obrazy pomimo koszmarnego charakteru przynosiły ulgę. Tortury przychodziły wraz z przebudzeniem na odgłos własnego oddechu.
W piątek rano, w piżamach i z miską na siedzeniu dla pasażera, odwiozłam Dziecko pod szkołę i nawet nie miałam siły wysiąść.
Po powrocie nastawiłam budzik i natychmiast zapadłam w siebie by stoczyć kolejne starcie. Budziło mnie pragnienie i potrzeba powietrza. Piłam wodę małymi łykami świadoma, że to bez sensu i zaraz będę klęczała obejmując sedes. Wracałam na chłodne legowisko kanapy i ponownie zapadałam w stan wewnętrznej przepychanki. Sekundy, minuty, godziny tortur zmierzających do przywrócenia ładu i spokoju, rozumienia, że źródło jest tylko jedno. Tylko jedno! Mój kontener nie był w stanie pomieścić zachodzących w nim reakcji. Przez cały czas pocieszałam się, że proces, który przechodzę daleki jest od śmiercionośnego i że wcześniej czy później przeminie.
Przeminie do następnego razu.
Prawda jest tylko jedna i boli! Żadna maska i żadna zasłona nie zakryją jej przed widzącymi (nie patrzącymi) oczyma.
Wszystko ma swój czas
Przez cały czwartek chodziłam jak z nerwami na wierzchu. Pozbawiona maski i ochrony. Katowałam się pełnym otwarciem na przepływ energii i chłonęłam absolutnie wszystko byleby tylko zagłuszyć nieuchronność następstw nadchodzącej fali skutków.
Z czwartku na piątek już nie było mowy o spaniu. Krótkie drzemki pomiędzy katuszami i maltretowaniem fizycznego kontenera przez walczącą o przywrócenie równowagi centralę, wypełnione były skokami miedzy pojedynczymi punktami na osi czasu sprzed i po. Nie walczyłam zupełnie. W najgorszych i najbardziej dramatycznych momentach, zbliżających się do granic wytrzymałości kontenera, dopadały mnie napady wewnętrznego śmiechu i prawda, że każdy z bolesnych sygnałów, które odczuwam jest przejawem walki o życie, o kolejny, jeszcze jeden oddech. Bóle były nie do zniesienia. Czułam się jakbym była jedną, otwartą raną a każdy powiew świeżego powietrza, który odczuwałam na skórze był jak ocet lany na tę ranę. Bezwiednie zapadałam w sen. Obrazy pomimo koszmarnego charakteru przynosiły ulgę. Tortury przychodziły wraz z przebudzeniem na odgłos własnego oddechu.
W piątek rano, w piżamach i z miską na siedzeniu dla pasażera, odwiozłam Dziecko pod szkołę i nawet nie miałam siły wysiąść.
Po powrocie nastawiłam budzik i natychmiast zapadłam w siebie by stoczyć kolejne starcie. Budziło mnie pragnienie i potrzeba powietrza. Piłam wodę małymi łykami świadoma, że to bez sensu i zaraz będę klęczała obejmując sedes. Wracałam na chłodne legowisko kanapy i ponownie zapadałam w stan wewnętrznej przepychanki. Sekundy, minuty, godziny tortur zmierzających do przywrócenia ładu i spokoju, rozumienia, że źródło jest tylko jedno. Tylko jedno! Mój kontener nie był w stanie pomieścić zachodzących w nim reakcji. Przez cały czas pocieszałam się, że proces, który przechodzę daleki jest od śmiercionośnego i że wcześniej czy później przeminie.
Przeminie do następnego razu.
Prawda jest tylko jedna i boli! Żadna maska i żadna zasłona nie zakryją jej przed widzącymi (nie patrzącymi) oczyma.
Wszystko ma swój czas
misia Grzesia ogladalas?
jest tyle slodkich rzeczy
dla ktorych widoku warto przezyc..ni nie?
https://youtu.be/T6h7Z7EAglc
jest tyle slodkich rzeczy
dla ktorych widoku warto przezyc..ni nie?
https://youtu.be/T6h7Z7EAglc