~marrko
171.25.183.*
(11 lat temu) 25 listopada 2014 o 11:09
"Szekspir" - Teatr impresaryjny?
Miałem okazję uczestniczyć w dniu wczorajszym w spektaklu "Depresja komika" zaprezentowanym na deskach Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Spodziewałem się jednak lepszego, bardziej wyrafinowanego przedstawienia. Miałem wrażenie ze obaj aktorzy, skądinąd znakomici, lekko się męczą z tym tekstem. Właściwie mieliśmy do czynienia z tekstem kabaretowym, bo sztuką teatralną bym tego nie nazwał. Owszem pośmiałem się przy niektórych skeczach, ale poziom tego humoru pozostawia wiele do życzenia. Oj tęskno mi za Kabaretem Starszych Panów, który w spektaklu jest wspominany i lekko wykpiwany. Reasumując niby udany wieczór, bo była okazja podziwiać niekłamane talenty komediowe Woronowicza i Rutkowskiego. Ale dlaczego ściągnięto akurat to przedstawienie z Warszawy do Gdańska, trudno powiedzieć. Bez wątpienia w stolicy jest kilkanaście lepszych spektakli z tego lżejszego, komediowego nurtu, pewnie teatry Polonia i Montownia mogą pochwalić się ciekawszymi realizacjami. Poza tym zachodzę w głowę, co taki spektakl robi w Gdańskim Teatrze Szekspirowskim. Tego typu komercyjne przedsięwzięcia powinny być realizowane przez prywatne impresaryjne firmy (w Trójmieście specjalizuje się w tym np. Agencja Kontakt) i przedstawiane wynajętych salach. A tych w Trójmieście jest bez liku Tego typu niskonakładowe, pozbawione scenografii spektakle można grać praktycznie rzecz biorąc wszędzie, w każdej większej sali. Co byłoby bez wątpienia i tańsze i dla widzów wygodniejsze. A Teatr Szekspirowski chyba nie po to był budowany, by prezentować lekki komediowy repertuar i kabarety. Jego impresaryjność powinna sprowadzać się ściągania najciekawszych spektakli krajowych (i nie tylko) teatrów, na wzór czterech spektakli Teatru Narodowego prezentowanych w "Szekspirze" w listopadzie. I tak bym to widział: w listopadzie gościnne występy Teatru Narodowego, w kolejnych miesiącach podobne "desanty" renomowanych teatrów np. Teatru Starego z Krakowa, Teatru Polskiego z Wrocławia, Teatru Polskiego z Bydgoszczy itd.
Kilka z zdań na temat osławionej już wygody Teatru Szekspirowskiego. Funkcjonalność tego imponującego i niewątpliwie ciekawego architektonicznie obiektu, budzi wielkie kontrowersje. Będąc na kilku spektaklach zasiadałem za każdym razem w bocznej galerii i nieźle musiałem się nagimnastykować aby w pełni odebrać (czytaj zobaczyć) przedstawienie. Na szczęście jako dziecko jarocińskiego festiwalu żadne warunki nie są mi straszne, mogę przedstawienia oglądać nawet na stojąco Ale trochę szkoda, że konstruując ten obiekt wygoda widzów (a to - o ile się nie mylę - dla nich jest zbudowane) nie została wzięta w ogóle pod uwagę. Co tam widzowie, liczy się wizja, idea
Siedziska na balkonach są bez oparcia więc po jakimś czasie krzyż zaczyna doskwierać. Barierki w pierwszym rzędzie miałem dokładnie na wysokości oczu więc albo wyciągałem szyję aby patrzeć nad nimi albo kurczyłem się aby zerkać pod nimi. Przestrzeń Teatru jest tak zdezintegrowana, że widzowie mają dodatkowa atrakcje gubiąc się w tym labiryncie. Dotarcie ma miejsce bez pomocy obsługi jest niemożliwe. A obsługa też musi posługiwać się wydrukowanym planem. Kolejka do szatni ogromna i to na schodach. Schody wąskie i ci co wychodzą przepychają się z tymi co czekają na schodach. Przy wyjściu z szatni nie wiadomo które drzwi prowadzą do wyjścia z teatru bo nie ma właściwych oznaczeń. No cóż piękny architektoniczny bubel, niestety.
6
0