Widok
ja stoję przed takim wyborem.mąż pracuje w Danii,nie mamy tam żadnej rodziny,mamy dwoje dieci w tym jedno pójdzie od wrzesnia do szkoły,i dylematy...nie znam języka,nie wiem jak się dogadam,nie ma tam nikogo (rodzinka w komplecie powinna wystarczyć)on pójdzie do pracy i jakoś mu dzień minia a ja?dzieci ,szkoła i właśnie ....co
do kasia, ja mieszkam w Danii, przyjechałam tu w ciąży, urodziłam w Danii, mieszkamy tu nadal. Nie miałam tu ani rodziny ani znajomych.Przyjechałam jak to mówią za mężem, jesteśmy juz 3 lata tutaj razem.Gdzie w Danii bedziesz mieszkać? Nie martw się o dzieciaki w szkole na pewno będą w klasie międzynarodowej tm uczą najpierw duńskiego, jest indywidualne podejście do takich dzieciaków (dwujęzycznych)jak bedziesz miała pytania to pisz.A co do duńskiego, ja też nie znałam ani słowa po duńsku, a po 1,5 roku nauki zdałam juz egzaminy pańswtowe więc nie martw sie na zapas :)))
a co do tego co napisałaś Aniu, wiem co czujesz ja też dostawałam kręcka, nie miałam tu przyjaciół, rodziny, mąż w pracy ja z dzieckiem i było ciężko to fakt....czasami w myślach juz pakowałam walizkę z powrotem do Polski, ile łez nie raz wylałam to moje, ale.....no właśnie ale...błąd mój polegał na tym że ja jedną nogą byłam w Polsce a drugą tu....jak byłam w Polsce to cieszyłam się, że jestem, znane mi miejsca, przyjaciele, rodzina ale po 2,3 tygodniach ja juz chciałam wracac bo tu jest moje łóżko, moje rzeczy (wiadomo o co chodzi) i jak słucham znajomych jak zapierdzielaja uczciwie, kredyt na 30 lat, leki drożeja, życie drożeje a pensje nic w górę to mi sie odechciewa i mimo że nidgy nie będę czuła sie tu u siebie to nie wróciłabym, nauczyłam sie tego pogibanego duńskiego teraz szukam powaznej roboty, synek w przedszkolu, mąż pracuje i wbiłam sobie do głowy że moje miejsce jest już tu, w Polsce "zgasiłam światło" i to mi pomogło, jedyne czego mi brakuje tutaj to prawdziwej przyjaciółki takiej co sobie można przy kawie poplotkowac i ......polskiego chleba :)
Ja mieszkałam w Norwegii 3 lata. Pracowałam, mój mąż miał stałą pracę, urodziłam tam córeczkę. Życie jest tam dużo prostsze, jeżeli chodzi o kwestię finansową ale mnie to nie przekonało. Bardzo tęskniłam za rodziną, za polskim językiem (chociaż mieliśmy bardzo dużo znajomych polaków), nie czułam się tam dobrze. Nie odpowiadał mi klimat, nie mówiąc o opiece lekarskiej. Dla mnie to było obce miejsce/państwo.
Pół roku temu wróciliśmy do Polski i próbujemy swoich sił tutaj. Nie jest łatwo. Pensje są nieporównywalnie niższe ale mamy nadzieję, że z każdym dniem będzie lepiej. Nie zarzekam się, że nigdy tam nie wrócę, bo jeśli zmusi nas życie to pewnie wyjedziemy, chociaż w głębi duszy mam nadzieję, że już nigdy nie będzie takiej potrzeby.
Pół roku temu wróciliśmy do Polski i próbujemy swoich sił tutaj. Nie jest łatwo. Pensje są nieporównywalnie niższe ale mamy nadzieję, że z każdym dniem będzie lepiej. Nie zarzekam się, że nigdy tam nie wrócę, bo jeśli zmusi nas życie to pewnie wyjedziemy, chociaż w głębi duszy mam nadzieję, że już nigdy nie będzie takiej potrzeby.
ja mam podobny chleb do polskiego,język niemiecki,a klimat jak marzenie,bo tutaj lato jest upale,zima łagodna,góry i piekne widoki ale też tęsknie za polskim przedszkolem,które jest normalne porównując tutejsze,jedzenie niby podobne ale nie to samo,dużo rzeczy nie ma jak twaróg,dobry majonez,kisiel,dobre mięso noi języka się nauczyć to nie takie hop siup,mówie sobie że tutaj zawsze bede nikim gdzie ja pójde do pracy,a jeszcze mąz ma takie zmiany na popołudnie i co wtedy z dzieckiem,ach dużo by pisać,nie wiem jak to przetrwać.
Każdy człowiek jest inny. Ja tam nie potrafiłam normalnie żyć. Nie potrafiłam cieszyć się życiem. Odliczałam tylko kolejne dni do wyjazdu do Polski. Przykro mi było, że omijają mnie jakieś wszystkie ważne wydarzenia w mojej rodzinie. Przykro mi było, że jak urodziłam córeczkę to nie mogłam się nią pochwalić rodzinie. No i nie było tam mojej przyjaciółki:)
Oliv ja mam bardzo podobne odczucia do Twoich, tzn. mieszkam w Niemczech i oczywiście, że tęsknie za Polską, ale nie chciałabym narazie wracać. Jak jestem w Polsce to po jakimś czasie zaczynam tęsknić za swoim mieszkaniem w Niemczech i codziennym życiem. Na początku było mi bardzo żle i chciałam wracać do Polski nie patrząc na nic. Teraz już mieszkam na obczyżnie 3 lata i jest ok. Jak słucham moich znajomych w Pl. ile zarabiają, jakie mają kredyty, żeby mieć mieszkanie a i tak nie starcza na normalne życie to tak sobie myśle do czego ja mam tu wracać. Ja miałam o tyle łatwiej, że mój mieszkał w Niemczech od urodzenia i wychował się w tych realiach i póki co nie wyobraża sobie mieszkać w Polsce. Wiadomo, że pieniądze to wszystko, ale jest możliwość lepszego życia to dlaczego z tego zrezygnować. Ja sobie zawsze tłumacze, że chce przede wszystkim lepszego życia dla mojego synka.
Ania będzie Ci łatwiej. Potrzeba czasu na zaaklimatyzowanie, przyzwyczajenie się do nowych warunków. Zobaczysz, że będzie coraz łatwiej. Jeżeli masz taką możliwośc to idz na kurs niemieckiego, zarejestruj się jako bezrobotna a wtedy najprawdopodobniej państwo zapłaci za Twój kurs aż się nauczysz komunikatywnie mówić.