Widok

Do matek samotnie wychowujących dzieci.

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Bez krytyki , prosze...

Czy są tu takie mamy, jak sobie radzicie? Jestem na etapie poszukiwania mieszkania, mam 9 miesieczne dzieco i nie wiem jak dam rade, czy podołam. Może ma ktoś podobną sytuację??
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oczywiście, że sobie poradzisz. Nie opisałaś jednak swojej sytuacji...Masz oparcie w rodzinie? Pracujesz? Finansowy problem jest trudny do przeskoczenia, jednak psychicznie napewno sobie poradzisz, gdy tylko bedziesz miala przyjazne dusze przy sobie...ja coś o tym wiem :) W razie czego pisz do mnie, służę pomocą/ radą. missya83@gmail.com
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Opisze...ale nie krytykujcie bo ostatnio tu tylko krtytyke na tym forum sie spotyka...

Jestesmy para, mamy 9m-czne dziecko choc tak na prawde moj partner ojcem sie nie czuje. Pracuje za granica, czasem przyjezdza. W swieta wyszedl na 3 dni , wrocil i pil w domu..potem wyjechal. Teraz wrocil...mam dosc tego. Mieszkam w meiszkaniu jego matki- on stad nie wyjdzie, wiec ja musze. Chce go pozbawic ojcostwa jak sie rozstaniemy. Odkad mamy syna nie sprostal roli ojca, pil jak sie urodzil nie pomagal mi a bylam po cc. W trojmiescie nie mam nikogo, NIKOGO!!! Nawet poza trojmiastem..moja matka nie zyje,a ojciec ma swoja rodzine. Zle wybralam po raz drugi...on nie wyprowadzi sie, wiec ja musze wynajac mieszkanie. Finansowo...hmmm mam jedynie 500zl co miesiac z mieszkania ktore wynajmuje w innej czesci Polski poza tym nie pracuje. Ale jesli wynajme meiszkanie bede musiala pojsc do pracy-poki co mam oszczednosci na 2-3 miesiace. Mam dosc i takj jestem sama i tak .On jest niereformowalny...ma problem alkoholowy i temu zaprzecza..jak mozna wyjsc z domu w BN i pic..i wrocic pijany i pic kolejne dni kiedy w domu male dziecko, jego pierwsze swieta. Tyle razy dawalam mu szanse, juz nie mam sily... Czas podjac decyzje...
Nie wiem czy starczy mi na wynajem meiszkania... boje sie jak cholera ale spokoj i moj i mojego dziecka jest najwazniejszy. Raz odeszlam od meza-jestem po rozwodzie, bo tez mial problem alkoholowy ale teraz mam syna i boje sie czy dam rade. Tesciowa niby jest po mojej stronie ale jakby nie bylo ja jestem dla niej obca osoba...jej syn zawsze bedzie jej synem, jaki by nie byl...Wiem,ze on nie jest wart NAS...
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dodam z enei wroce do mojej miejscowosci nawet neich nie bedzie takich porad. Musze tu podolac, bo w malym miescie nie da sie normalnie zyc. A w duzym jest sie troszke anonimowym..Z czasem bede chciala sprzedac tamto mieszkanie i wziac kredyt-jesli znajde prace.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
w sumie dobrze,ze nie macie takiej sytuacji...ale moze jakas mama sie znajdzie?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Je powiem, że wiem jak to jest, ani że Cię rozumiem, ale rozumiem Twoje decyzje i uważam, że dobrze robisz. Ja "w razie co" tez bym się za wszelką cenę trzymała większego miasta, bo wiem jak to wygląda w małej miejscowości, więc ten argument do mnie akurat przemawia :)
Zyczę Ci dużo wytrwałości i powodzenia.

ps. Skorzystaj z pomocy/wsparcia dla kobiet (psycholog, prawnik) w Gdańsku jest kilka takich miejsc, gdzie można otrzymać taką pomoc nawet za darmo. Tam ktos na pewno może doradzic coś sensownego :)
dasz radę.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dasz sobie radę kobieto , zostaw tego człowieka , dla swojego dobra i maluszka , mimo że to ojciec twojego maluszka , nie zasługuje na to by nim być , dasz sobie radę , wynajmij najtańsze mieszkanko , postaraj się o pomoc od mopsu , na pewno sobie poradzisz trzeba byc silnym , głowa do góry , :) pozdrawiam
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Uciekaj pd niego jak najszybciej, bo lepiej nie bedzie a tylko gorzej , i nigdy przenigdy nie wiaz sie z kims kto zbyt duzo pije, bądz bardzo czujna. alkoholizm partnera to ogromny problem , i na dlug a dyskusje. Dasz sobie jakos radę musisz dac. Wszystko dokladnie przemysl zrób jakis plan. Zastanow sie czy jest ktos na kogo w razie kryzysu mozesz liczyc. Partnera podaj do sadu o alimenty i ograniczenie praw rodzicielskich, przynajmniej narazie ogranczenie. I moze warto by bylo sprzedac mieskzanie ktore masz i szukac czegos tutaj , bo wynajmowanie w trojmiescie to ogromne koszty, minimum 1500zl za nieduze mieszkanie. TYrzymam kciuki za Ciebie. Ale to tego faceta wiej jak szybko sie da.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Podaj go o alimenty,dasz rade wiele z nas jak musiało to dawało rade,a z czasem wyjdziesz na prostą,dziecko rośnie i będzie ci łatwiej trzymam kciuki :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jestem samotną matką od zawsze, czyli odkąd matką zostałam i jeszcze wcześniej, bo przez całą ciążę. Jak jest? Jest zaje...e ciężko. Mój syn ma 11 miesięcy, ja wróciłam do pracy, gdzie robią mi pod górę jak mogą, łącznie z obcięciem pensji. Do tego mam kredyt na mieszkanie, we frankach, więc tzw c***nia po całości. Finansowo jestem mniej niż zero. Gdy jestem w pracy młodym zajmuje się moja mama - gdyby nie ona, to nie wiem co by było, bo na złobek szanse znikome, a poza tym żłobek to koszty. Dodam, że Młody ma wadę układu moczowego i nerki, więc lekarze, szpital i badania są na porządku dziennym. Nie mam prawa jazdy, ani tym bardziej samochodu. Znajomi się na mnie wypieli zaraz po tym, jak urodziłam i okazało się, że Młody jest chory. Są dni, że mam tak wszystkiego dość, że wracając z pracy zastanawiam się, czy nie wpaść pod skmkę - może byłoby lepiej dla wszystkich?

Ech, ale miałam Cię wesprzeć, a nie zdołować - więc tak: DASZ RADĘ, będzie ciężko, ale dasz radę. Matka to taki stwór, że pokona niejedną przeciwność losu, której nie pokonałby nikt inny. Jak byś chciała pogadć - mam maila w profilu.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Pochodzę z rozbitej rodziny, nasz ojciec zostawił mnie i siostrę jak bylismy maluszkami. Moja mama pracowała, ale bardzo mało zarabiała. Rodzina pomagała jedynie wtedy kiedy potrzebowalismy ubrań po starszym kuzynostwie. Jednak moja DZIELNA mama DAŁA RADĘ wychowac nas na (nieskromnie napiszę) dobrych, wykształconych ludzi.
Tak sobie często myslę, jak to sie stało, że pomimo wszlekich przeciwności losu (bo miała jeszcze kredyty po ojcu) dała radę i nie poddała się... Może dlatego, że nigdy nie szukała nowych związków, które nie wiadomo jak by sie skończyły? Może dlatego, że bylismy dla niej całym światem? Nie wiem, ale wiem jedno - jesteśmy i bedziemy jej za to wdzięczni do końca życia i dla nas zawsze bedzie największym autorytetem.
Kochana, Twój mały mężczyzna też kiedys może tak o Tobie powiedzieć, jeśli tylko weźmiesz się w garść. To prawda, c napisąła poprzedniczka - "matka to taki stwór, co pokona niejedna przeciwność losu, której nie pokonałby nikt inny". Dla szczęścia synka bedziesz wstanie zrobić wiele...

Trzymam mocno kciuki!!!
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jestem matką samotnie wychowującą 4dzieci ,jedno jest niepełosprawne od lat pałętam się po mopsach które pomagaja facetą ,po długim poszukiwaniu znalazlam mieszkenie wynajełam ,miało być lepiej no i oczywiście ktoś podkablował że pracuje ciężko harowałam żeby dzieci miały lepiej i żeby nie latać bez sęsu po mopsach i miec status osoby pracującej ,od miesiąca oczywiście czekam na jakiekolwiek pieniądze z mopsu bo jest to w tej chwili mój jedyny dochód ,znów dostałam wezwanie z mnóstwem papierów zamiast pieniędzy ,zastanawiam się gdzie w tym państwie prorodzinnym jest miejsce dla dzieci i jak im wytłumaczyć że dostaną jeść jak panie które bez względu czy coś robią czy nie dostają wypłate a ja nie chce od nich nic więcej tyklo to co mi się należy .co zrobilibyście w mojej sytuacji
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4
Witam,jestem matką samotnie wychowującą troje dzieci,moja historia nie jest inna niż wszystkie kochałam ,wyszłam za maż,urodziłam dzieci i po 5 latach rozstałam sie z mężem.Płakałam i waliłam głową w mur,zostałam z dwiema córkami sama jedna miała wówczas około trzech i pół druga rok.Świat mi się zawalił,kolejno przeszłam sprawy alimentacyjne,komornika itd bo tatuś niestety nie poczuwał się do płacenia na dzieci,wręcz powiedział ze wraz z koncem zwiazku zapomina o nas....no cóz...życie!Kiedy już nie dawałam rady finansowo wyjechałam za granice ,najpierw sama potem juz na dłuzej z dziewczynami,tam chodziły do szkoły i było nawet fajnie.Poznałam fajnego faceta bylismy razem długo on zastępował dziewczynkom ojca jak mógł wszystko do czasu...jak to bywa w bajkach....zaszłam w ciążę nie planowaną i nie chcianą ....eh.Usłyszałam usuń to ....powiedziałam nie nie ma takiej mozliwości usunę ciebie a dziecka nie!Nie odszedł ,nie bo nie miał gdzie...zaczoł namawiac na powrót do kraju,poniewaz byłam w ciąży zagrożonej przystałam na to poniewaz o pracy w tym stanie nie było mowy,wróciłam sory wróciliśmy do kraju.....całą rodziną.Brak zatrudnienia i mozliwości zarobku w kraju zmusił mojego partnera do powrotu za granicę ja z dziećmi już zostałam w kraju....Kiedy dziecko się rodziło taty przy nas nie było na porodówkę przyszła raz moja niedoszła teściowa i moja starsza córka z goraczka 40 stopni ...po trzech miesiącach od urodzenia się dzidzi w koncu tatus przyjechał....sama radosc uznał dziecko ,wszystko super było do momentu kiedy w OPSie podpisał dokument że wraz ze mna podejmuje sie wychowania naszego dziecka ....to był rok 2007 więc wraz z tym podpisem zabrali mi zaliczke alimentacyjną na córki,tak to wtedy działało dopiero w 2008 znieśli ten głupi przepis.Kiedy mama mojego partnera dowiedziała się ze ja zostałam pozbawiona środków na dziewczyny kazała mi zabrac bachory i sie wynosić,Po kilku dniach wyniosłam się oczywiście mam swoj honor od tego czasu mieszkam sama z dzieciakami i jestem najszczęsliwszą matką samotnie wychowująca dzieci!Zarabiam marne grosze więc nie raz nie ma co jeść na książki mnie nie stać ale panie w szkole zawsze pomagają i jakoś to leci...Przeszłam chorobę nowotworowa i nie poddam się za nic na świecie bo mam dla kogo zyć!Nie żalę się na los....to ja podejmowałam w moim zyciu takie a nie inne decyzje i muszę teraz podołać odpowiedzialności którą na siebie wziełam.Pozdrawiam i zyczę wszystkim pogody ducha!!!!czasem jest trudno ale często słonko świeci!
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 0
Choć nie jestem w takiej sytuacji jak Wy chciałam tylko Wam napisać że bardzo podziwiam Was matki które mimo przeciwności wieeeelkich problemów i samotności w tym wszystkim dajecie rade BRAWOOOO JESTEŚCIE DZIELNE
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jeśli Twój partner pije to jesteś rodziną osoby z problemem alkoholowym. Możesz więc iść do Ośrodka Wczesnej Interwencji i tam poszukać pomocy - jest tam m.in. prawnik, psycholog. Skoro ojciec dziecka ma na picie to niech ma też na alimenty, a i jego rodzina ma też zobowiązania materialne wobec Twojego maluszka. Warto więc poradzić się prawnika jak postąpić zanim podejmiesz decyzję, że chcesz zerwać wszelkie kontakty z rodziną ojca dziecka. Ojciec dziecka ma ustawowy obowiązek łożyć na dziecko i nikomu łaski nie robi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny!
Bardzo sie wzruszyłam czytając Wasze historie. To niesamowite ile jesteście w stanie znosić.

Trzymam za Was kciuki. Jesteście wspaniałe.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dobrze czasem poczytać wasze opinie, te z drugiej strony. Jednak stoimy po tej samej stronie - to ja wywożę nieraz waszych pijanych mężów na tzw. dołek jak zadzwonicie że znowu jest poważniejsza awantura i was bije. Wiem, to tylko chwilowe rozwiązanie problemu.
Niestety, demokracja ma pewne wady, w tym pełną swobodę, nawet w okradaniu własnej rodziny ze wspólnych pieniędzy.

By nie biadolić, głowa do góry. Tak zapytam inaczej - a matka nie potrafi synka wywalić z domu?! Może to jest wyjście?! Kto mu daje kasę na picie?!

Przecież są granice tolerancji? Masz gdzie mieszkać, a to już dużo. Dziecko jest małe, na razie nie masz zbytnio szans na zmianę sytuacji. Może jednak zacznij "sądować" matkę, ile jeszcze zamierza tolerować pijaństwo syna?

Babcia ci pomaga w opiece? Może czas już szukać pracy, aby cokolwiek lepiej stać finansowo?

Na zmianę mieszkania przyjdzie czas. Na pozew o alimenty także.

"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.

popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

https://www.zakupyzdowozem.pl/ serdecznie polecam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Jak odzyskać kaucję za mieszkanie? (12 odpowiedzi)

Witam. Wynajmowałem mieszkanie, wpłaciłem kaucję 2500zł, po wyprowadzeniu się właściciel zaczął...

Zakup mieszkania - rozterki (63 odpowiedzi)

Stoje przed możliwością zakupu mieszkania. Mam do wyboru 2 mieszkania w b.atrakcyjnej cenie....

Dietetyk Agata Szczerkowska zdecydowanie odradzam (8 odpowiedzi)

Witam, kiedyś odchudzałam się z panią Agatą i efekty były super - w 3 miesiące schudłam bez...

do góry