Widok

Do niestałych bywalców ;)

Założonych zostało ostatnio kilka wątków do stałych bywalców forum. Tym, którzy zaglądają tu sporadycznie, przeszkadzają wpisy tych, którzy się znają - tylko z forum lub także poza forum. Doprowadziło to do tego, że zapadła cisza i na forum niewiele się dzieje.

Nie-stali bywalcy, pokażcie zatem, że potraficie udzielić się w wątku na temat, z merytoryczną poprawnością, bez zbędnych komentarzy i głupich tekstów...

Mam problem i liczę na to, że pomożecie mi go rozwiązać :)
Jak poradzić sobie ze zbuntowaną, dojrzewającą córką? Czy są jakieś "złote środki" skuteczne na młodzieżowe fochy? Poradźcie.

P.S. wdr, siedź cicho :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 11
Tzn. osobiście mam na myśli rozmowy bardziej ogólne, które dotyczą wspólnego życia rodziny, nie te bardzo intymne, a już na pewno nie takie, które sugerowałyby właśnie relację zbytnio przyjacielską, a nie rodzicielską. Niestety jak już wspomniałam - ile osób, tyle może być różnych sytuacji. Wielu ludzi uważa, że są dobrymi rodzicami, że doskonale wychowują dzieci itp., ktoś widząc to z boku ma zupełnie odmienne zdanie i tak będzie zawsze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 8
Zgadzam się.Matka powinnna być matką a nie przyjaciółką. Nie wiem czy to dobry pomysł,żeby matka opowiadała o własnych intymnych sprawach
dorastającej córce-niestety taki przypadek znam.Dziewczyna po kilku kłótniach z matką wygadała wszystko ojcu,a ten wiedzę wykorzystał na sprawie rozwodowej. W ten sposób nastolatka brała niepotrzebnie udział w rozpadzie rodziny,co niewątpliwie odbiło się na jej delikatnej psychice.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Mikronezjo - po przeczytaniu Twojego wpisu najpierw starałam się sobie przypomnieć, jak ja się czułam będąc nastolatką, jak się zachowywałam w różnych sytuacjach itp. (być może nie jestem najlepszym przykładem...).
Oczywiście pomijając fakt, że każdy jest inny, czasy się zmieniają, różne relacje rodzinne ludzie mają itd., myślę, że zdecydowanie najtrudniej znosiłam osobiste rozterki (zauroczenia, konflikty z przyjaciółmi, znajomymi, brak zrozumienia, podejmowanie trudnych decyzji). Bywałam opryskliwa, bo męczyło mnie to, a jednocześnie nie mówiłam, w czym problem. Zgodzę się z wypowiedziami, że najważniejsza jest rozmowa, ale jednak wielokrotnie to, co łatwo można opisać słowami, bardzo trudno wykonać - tzn. nawet, kiedy próbujemy, nie jesteśmy zadowoleni z efektu. W relacji matka-córka, dla mnie osobiście najlepszym wyjściem byłoby stworzenie bliskiej więzi. Nie chciałabym, żeby moja Mama była dla mnie kumplem w sensie kogoś w 100% na równi, ale by potrafiła nauczyć mnie tego, że zawsze mogę do Niej przyjść z nawet najtrudniejszym pytaniem, że nigdy mnie nie wyśmieje, nie będzie dawała odczuć, że moje problemy/zmartwienia są niczym wobec spraw dorosłych itp. Warto także "uświadamiać" dzieci, że też byliśmy kiedyś nastolatkami, każdy staje się coraz starszy i kiedy będą miały po 30, 40 lat, zupełnie inaczej spojrzą na wiele rzeczy i że warto już teraz dbać o dobre relacje. Osobiście najbardziej "ubolewam" nad tym, że często trudy wychowania tych Rodziców, którzy oddają się temu w 100% są niweczone przez dzieci tych rodziców, którzy mają wychowanie "gdzieś". Mam na myśli to, że np. uczysz dziecka dobra, uprzejmości itp., a potem dziecko zderza się np. w szkole z koszmarnie wychowanymi rówieśnikami i kończy się albo na gnębieniu, albo na podporządkowaniu złemu towarzystwu, albo na zmianie szkoły itp. Wiem, że dobrze wychowane dziecko, które ufa Rodzicowi, prawdopodobnie pójdzie do niego i powie o swoich problemach, ale nie jest tak zawsze, dodatkowo część dzieci nie ma silnego charakteru. Temat jest ciężki, długi, a czasy zmieniają się w pewnych dziedzinach okrutnie... Chylę czoła przed Rodzicami, którzy naprawdę poświęcają się wychowywaniu dzieci, którzy interesują się nimi szczerze. Warto także dzielić się z dziećmi swoimi sprawami, by czuły się częścią Waszego świata. Powodzenia :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 8
Dziewczyny zgadzam się we wszystkim, co piszecie :)

Potraktujcie to jako wyzwanie- a kobiety lubią wyzwania :)

Podobno dla człowieka najbardziej rozwojowy okres jest wtedy, gdy pojawia się dziecko. Okres dojrzewania dziecka to jazda bez trzymanki. wielu rzeczy dowiecie się wówczas o sobie samych...będziecie zadziwione ile człowiek jest w stanie wytrzymać- ja czasami sama się sobie dziwie:)

Będzie ok i tej myśli się trzymajmy :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mikro,ja dzieciaczki mam małe i boję się tego co mnie czeka.Ty jesteś już na tym etapie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dokładnie, tego się boję i kilka już razy poruszałam z dziećmi tę kwestię.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Większość z nas w ogóle nie mówi o miejscu pracy, bo i po co?
Masz rację Mikro, więc Maja też nie musi odpowiadać publicznie na pytanie,jaki zawód wykonuje:-)

Maju,burza hormonów dopiero u dwunastolatki się zaczyna:-) o towarzystwie wspomniałam już wcześniej,Mikronezja jest zorientowana w tej kwestii.
Dzieci w tym wieku mają ogromną wyobraźnie,a najgorsze pomysły bez problemu można znaleść w internecie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przecież właśnie to powiedziałam: większość z nas nie mówi i jest ok :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
No właśnie, po to nie mówi, aby atmosfera była czystsza i aby do linczu nie dochodziło bo z zasady lubimy generalizować i do jednego worka wszystkich wrzucać :)

@Maja, rozumiem Cię ;)))
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Eee, przesadzasz... Czy pracujesz w szkole, świetlicy socjoterapeutycznej, ośrodku opiekuńczo-wychowawczym dla nieletnich - jakie to ma znaczenie? Większość z nas w ogóle nie mówi o miejscu pracy, bo i po co?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Graszka- młodzież buntuje się bo tak Nas natura stworzyła...hormony szaleją a i czasy coraz trudniejsze, by wychować.
Dużo łatwiejszy dostęp do wszelkich używek...chociaż prawdziwą plagą na dzień dzisiejszy są doplacze oraz e-papierosy odpowiednio wzmacniane, które też stają się dopalaczem i z samym papierosem niewiele mają wspólnego);/ Na SOR trafiają nawet 10latki...
Czy da się temu zapobiec...chciało by się w 100% stwierdzić, że tak...ale prawda jest inna.
Można to ryzyko zmniejszyć poświęcając swojemu dziecku czas, okazując zrozumienie i wsparcie w trudnych momentach, unikać ocen osoby a bardziej skupić się na ocenie zachowania dziecka- bo to znacząca rodzica i rozmawiać.

Ja życzę Wam anielskiej cierpliwości, wytrwałości ale też wielu powodów do dumy :)

Sadyl- nigdy się nie przyznam, co robię....bo wtedy zostałabym tu "zlinczowana" :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wczoraj mogłam uśmiechnąć się w myślach, a dziś jednak muszę znaleźć chwilę na odpowiedź :)

Dla mnie wiele spraw nie jest oczywistych, dlatego często pytam, żeby moja wyobraźnia nadmiernie nie uleciała poza horyzont wiedzy :)
Jestem przekonana, że w przeciwieństwie do wiedzy wyobraźnia jest nieograniczona, taką może pozostać i być siłą napędową naszych działań. Im bogatsza, tym więcej możliwości jest w stanie podpowiedzieć. Wydaje mi się jednak, że w oparciu o wiedzę może działać budująco lub destrukcyjnie. Taki Nobel... sądził, że dynamit ułatwi ludziom życie, a zapomniał jakie zło drzemie w człowieku (chociaż, że człowiek jest zły to bym polemizowała). Wiedza bez wyobraźni jest trochę jak bogacz bez serca :)

I cóż... we wszystkim co napisałeś masz rację. Z wielu rzeczy i uczuć zdajemy sobie sprawę, że istnieją, ale nie jesteśmy w stanie ich sobie wyobrazić. Nawet jeśli chodzi o nasze własne, które mogą nas dotknąć w bliżej nieokreślonej przyszłości. Wiemy, że śmierć bliskiej osoby spowoduje ból, ale jego siła i tak może nas zaskoczyć. Nie znamy samych siebie na tyle, by przewidzieć jak silne emocje będą nami szarpały.

Tak naprawdę, wyobraźnia, to jest to, co mi się szalenie w ludziach podoba, zaskakuje.
I to jest ten moment, kiedy muszę wyhamować ;)

P.S. miało być p.s. ale zapomniałam co chciałam napisać :D Może mi się przyśni, bo ostatnio czytałam, dlaczego mi się nic nie śni :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@sissel
nie wspomnialem o tym, bo zalozylem ze to oczywiste, ale chyba jednak nie ;) wiec... 'Co o tym myślisz mmm' - a ty sissel? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Maju, rozmowa przede wszystkim.Często młodzież nie chce rozmawiać ze swoimi rodzicami, gdyż boją się,że dostaną bury za swoje czyny.
Jeżeli matka czy ojciec całymi dniami zajmuję się wyłącznie sobą, a synek spędza całe dnie przed komputerem i grami, a córeczka całe dnie spędza u koleżanek, to niech potem tacy rodzice spodziewają się brakiem towarzystwa dorosłej latorośli np.w szpitalu czy w Święta.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
> ja niemal każdy dzień spędzam wśród zbuntowanych nastolatek- na tym polega moja praca.

Szkolny pedagog czy kurator? ;]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 4
Dziewczyny ja niemal każdy dzień spędzam wśród zbuntowanych nastolatek- na tym polega moja praca. To naprawdę ciężki kawał chleba i nie ma gotowej recepty...każde dziecko jest inne i na każde dziecko działa co innego.
Wszelkie rady , wskazówki, pomysły warto przyjmować i próbować, eksperymentować ale nigdy nie doprowadzać do zakazów i krzyków..bo da to odmienny efekt.
Wzmocnienia jak najbardziej i ROZMOWA. Jak pytam się tych dzieci czego im najbardziej brakowało...wszystkie podkreślają, że ROZMOWY, coś w tym musi być:)
Powodzenia i niezachwianego optymizmu w drodze ku dorosłości Waszych pociech :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wow - wytrzymasz? I odwrotnie - młoda wytrzyma tyle bez mamy?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja będę mieć takie półtora miesiąca odpoczynku:P
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Majka, TB - dzięki za wskazówki, spróbujemy - może będzie lepiej? Na razie mamy chwilę odpoczynku od siebie nawzajem, bo dzieci pojechały na kilka dni do babci :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mikro:)

U mnie zapewne wystąpi niedługo podobny problem. A na pewno już widać pierwsze symptomy;)

Naszym największym problemem jest sprzątanie. Potrafi przez cały tydzień sprzątać swój pokój i nie skończyć. Nie pomagają żadne kary, szlaban na "elektryczność" czy wyjścia do koleżanek jej nie robią. Weźmie książkę i będzie czytać.

Czasami też zapomina używać mózgu co się kończy zawsze słowami, ja nie chciałam, ja nie wiedziałam;)

To co u mnie działa, to nie ciągłe wiercenie dziury w brzuchu bo to zazwyczaj przynosi odwrotny skutek. Tylko staram się z nią spędzić więcej czasu, opowiadam co u mnie w pracy słychać, jak się czuję. Pozwalam jej być moją przyjaciółką, a później mówię, że każda z nas musi wrócić do swoich obowiązków a jak skończymy spotykamy się w salonie na kawie;) (dla niej herbacie).

Dodałam też więcej motywowania. Nawet jeśli zrobi coś dobrze tylko w 70%. I widzę, że zaczyna to u nas przynosić rezultaty.

Sama wiem, jak reaguję na wieczne wiercenie dziury w brzuchu przez moją Mamę.....Więc staram się tego unikać.

Powodzenia:)
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
do góry