Widok

Do niestałych bywalców ;)

Założonych zostało ostatnio kilka wątków do stałych bywalców forum. Tym, którzy zaglądają tu sporadycznie, przeszkadzają wpisy tych, którzy się znają - tylko z forum lub także poza forum. Doprowadziło to do tego, że zapadła cisza i na forum niewiele się dzieje.

Nie-stali bywalcy, pokażcie zatem, że potraficie udzielić się w wątku na temat, z merytoryczną poprawnością, bez zbędnych komentarzy i głupich tekstów...

Mam problem i liczę na to, że pomożecie mi go rozwiązać :)
Jak poradzić sobie ze zbuntowaną, dojrzewającą córką? Czy są jakieś "złote środki" skuteczne na młodzieżowe fochy? Poradźcie.

P.S. wdr, siedź cicho :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 11
Dziewczyny zgadzam się we wszystkim, co piszecie :)

Potraktujcie to jako wyzwanie- a kobiety lubią wyzwania :)

Podobno dla człowieka najbardziej rozwojowy okres jest wtedy, gdy pojawia się dziecko. Okres dojrzewania dziecka to jazda bez trzymanki. wielu rzeczy dowiecie się wówczas o sobie samych...będziecie zadziwione ile człowiek jest w stanie wytrzymać- ja czasami sama się sobie dziwie:)

Będzie ok i tej myśli się trzymajmy :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mikronezjo - po przeczytaniu Twojego wpisu najpierw starałam się sobie przypomnieć, jak ja się czułam będąc nastolatką, jak się zachowywałam w różnych sytuacjach itp. (być może nie jestem najlepszym przykładem...).
Oczywiście pomijając fakt, że każdy jest inny, czasy się zmieniają, różne relacje rodzinne ludzie mają itd., myślę, że zdecydowanie najtrudniej znosiłam osobiste rozterki (zauroczenia, konflikty z przyjaciółmi, znajomymi, brak zrozumienia, podejmowanie trudnych decyzji). Bywałam opryskliwa, bo męczyło mnie to, a jednocześnie nie mówiłam, w czym problem. Zgodzę się z wypowiedziami, że najważniejsza jest rozmowa, ale jednak wielokrotnie to, co łatwo można opisać słowami, bardzo trudno wykonać - tzn. nawet, kiedy próbujemy, nie jesteśmy zadowoleni z efektu. W relacji matka-córka, dla mnie osobiście najlepszym wyjściem byłoby stworzenie bliskiej więzi. Nie chciałabym, żeby moja Mama była dla mnie kumplem w sensie kogoś w 100% na równi, ale by potrafiła nauczyć mnie tego, że zawsze mogę do Niej przyjść z nawet najtrudniejszym pytaniem, że nigdy mnie nie wyśmieje, nie będzie dawała odczuć, że moje problemy/zmartwienia są niczym wobec spraw dorosłych itp. Warto także "uświadamiać" dzieci, że też byliśmy kiedyś nastolatkami, każdy staje się coraz starszy i kiedy będą miały po 30, 40 lat, zupełnie inaczej spojrzą na wiele rzeczy i że warto już teraz dbać o dobre relacje. Osobiście najbardziej "ubolewam" nad tym, że często trudy wychowania tych Rodziców, którzy oddają się temu w 100% są niweczone przez dzieci tych rodziców, którzy mają wychowanie "gdzieś". Mam na myśli to, że np. uczysz dziecka dobra, uprzejmości itp., a potem dziecko zderza się np. w szkole z koszmarnie wychowanymi rówieśnikami i kończy się albo na gnębieniu, albo na podporządkowaniu złemu towarzystwu, albo na zmianie szkoły itp. Wiem, że dobrze wychowane dziecko, które ufa Rodzicowi, prawdopodobnie pójdzie do niego i powie o swoich problemach, ale nie jest tak zawsze, dodatkowo część dzieci nie ma silnego charakteru. Temat jest ciężki, długi, a czasy zmieniają się w pewnych dziedzinach okrutnie... Chylę czoła przed Rodzicami, którzy naprawdę poświęcają się wychowywaniu dzieci, którzy interesują się nimi szczerze. Warto także dzielić się z dziećmi swoimi sprawami, by czuły się częścią Waszego świata. Powodzenia :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 8
Zgadzam się.Matka powinnna być matką a nie przyjaciółką. Nie wiem czy to dobry pomysł,żeby matka opowiadała o własnych intymnych sprawach
dorastającej córce-niestety taki przypadek znam.Dziewczyna po kilku kłótniach z matką wygadała wszystko ojcu,a ten wiedzę wykorzystał na sprawie rozwodowej. W ten sposób nastolatka brała niepotrzebnie udział w rozpadzie rodziny,co niewątpliwie odbiło się na jej delikatnej psychice.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Tzn. osobiście mam na myśli rozmowy bardziej ogólne, które dotyczą wspólnego życia rodziny, nie te bardzo intymne, a już na pewno nie takie, które sugerowałyby właśnie relację zbytnio przyjacielską, a nie rodzicielską. Niestety jak już wspomniałam - ile osób, tyle może być różnych sytuacji. Wielu ludzi uważa, że są dobrymi rodzicami, że doskonale wychowują dzieci itp., ktoś widząc to z boku ma zupełnie odmienne zdanie i tak będzie zawsze.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 8
No nie, zwierzanie się z intymnych spraw nastoletniej córce jest jak odbezpieczenie granatu. Wyrzucony wybuchnie.

Na pewno mówienie o swoich uczuciach (ogólnie), o swoim samopoczuciu pokaże dziecku, że mu ufamy. Ale nie wiem czy to zadziała kiedy nagle zaczniemy to praktykować z 12 czy 14 latką.

Takie rzeczy chyba trzeba właśnie od początku, żeby wydawały się naturalne. A nie na zasadzie tonący brzytwy się chwyta.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Myślę, że w każdym momencie można spróbować, a na pewno warto. Wszystko sprowadza się do porozmawiania. Obie strony mogą przedstawić swój punkt widzenia, swoje spostrzeżenia i oczekiwania, jednocześnie mając świadomość, że każda relacja ma dwa końce, każdy powinien się starać. Nawet, jeśli ktoś czegoś nie robił (bez względu na przyczynę) nie oznacza to, że nie może tego zmienić, tj. poprawić relacji, zmienić ją całkowicie itp. Przerabiałam na własnej skórze ekstremalny przypadek i wiem, że jeśli człowiek naprawdę chce i się stara, jest w stanie naprawdę wiele zmienić, nawet po latach :) Ale z pewnością łatwiej jest, gdy jak wspomniałaś Tinker Bell, zaczyna się wcześniej :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 9
@sissel
aha, czyli ze gdyby nie moje wczorajsze zapytanie wprost, pozostalabys jedynie przy tych myslowych usmiechach? nielaaaadnie, oj nieladnie ;)

to dosc logiczne, ze gdy sie czegos nie rozumie, lub jakas rzecz wydaje sie nie do konca jasna, to naturalna mysl jaka pierwsza przychodzi do glowy, to dopytac. oczywiscie co dla jednych jest sufitem, dla innych podloga i czesto ludzie, w takim momencie reaguja agresja, nie wiedziec czemu, utozsamiaja niezrozumienie z czyms negatywnym (w wiekszosci przypadkow zupelnie niepotrzebnie). nawet tutaj nierzadko ma sie stycznosc z taka praktyka. a przeciez to tylko kwestia 'przyznania sie do bledu', bo tym niewatpliwie jest pokazanie ze czegos sie nie pojmuje, a z tym duzo ludzi miewa problemy.
wracajac do tematu, bo wkradla mi sie mala dygresja ;) dynamit to bardzo trafny przyklad. tak naprawde, zdecydowana wiekszosc rzeczy ktora nas otacza, moze sluzyc wielorakim zastosowaniom i to wlasnie wyobraznia decyduje jakie beda skutki konkretnego uzycia. przykladowo, tak prostym narzedziem, jakim niewatpliwie jest mlotek mozna przybic gwozdz, ale mozna tez zbic szybe ;)
moim zdaniem, nie istnieje pojecie 'gotowosc do czegos na 100%'. zycie jest na tyle nieprzewidywalne, ze zawsze jest w stanie nas czyms zaskoczyc. oczywiscie im wieksza wyobraznia, tym ta przestrzen sie zaciesnia, lecz nigdy nie da sie jej pokryc w calosci. wszystkiego nie da sie przewidziec, a najbardziej widoczne jest to w obszarach, w ktorych serce przejmuje kontrole nad umyslem. dlatego tak bardzo zaskakujacy wydaje sie dosc czesty fakt, jak latwo ludzie potrafia oceniac postepowanie innych nie znajac calego kontekstu, a w szczegolnosci gdy sami w danej sytuacji nie byli...

wyhamowac ze wzgledu na brak czasu, czy skonczyl sie limit znakow na jednego post? ;) a moze wyobraznia otworzyla okno i probuje odleciec? ;)

ps. czyzby twoj sen byl na tyle niespokojny, ze w konsekwencji, budzisz sie zbyt czesto w nocy, nie pozwalajac swojemu organizmowi wejsc w faze, w ktorej generowane sa marzenia senne? ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
@sissel
aha, jeszcze jedno, tym razem to ja wyprzedze i pierwszy zapytam ;) 'chociaż, że człowiek jest zły to bym polemizowała' - a cos blizej? ...chce sprawdzic czy twoja odpowiedz spowoduje usmiech w moich myslach :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Odpiszę możliwie najbardziej wyczerpująco, ale jutro. Może wieczorem. Dziś jestem jeszcze w małym piekiełku. Zgoda? :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@sissel
niezgoda :PPP
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przede wsztystkim trzeba rozmawiać. Rozmawiać trzeba bardzo dużo. Bo rozmowa to klucz. Klucz do sukcesu. A sukces uzyskać można tylko przez rozmowę. Rozmowę o sprawach kluczowych.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

próba andriu

1. Brak definicji "niestałego bywalca".
2. Osobiście jestem stałym bywalcem, który udziela się "niestale".
3. Nie przeszkadzają mi wpisy tych, którzy się znają/ którzy myślą, że się znają oraz tych, którzy myślą, że się nie znają choć się znają i innych...
4. Nie widzę związku między mertoryczną poprawnością a zwykłą wolą zrozumienia w temacie... Uwaga!... Który się zna. W tym przypadku - jest się rodzicem dojrzewającej, zbuntowanej córki.
5. ...

Ps
Ubawiła mnie za to wzmianka o tym, że każdy ma prawo do nicka jaki mu odpowiada...
Ty obłudna babo, która innym odmawia sprytu i na siłę "błyska" domyślnością

Ps2
Tam jest uśmiech... Tego się nie domyślisz
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Randall, daruj sobie - jest piękny wieczór, po co się tak spinać?

P.S.1 "każdy wybiera taki nick, jaki mu odpowiada" - wybiera, a nie ma prawo - jest delikatna różnica.

P.S.2 Ciekawe, czego Ty się nie domyślisz...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Oj amnezja, amnezja...
Trochę więcej szacunku...

Ps

O tak, wieczór piękny
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Szacunku? Do specjalistki od inwektyw? Żartujesz chyba...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miałam na myśli wątek i tych, którzy go czytają

Ps
Rzadko żartuję
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
A gdzież widzisz brak szacunku do czytających? Chyba faktycznie mam amnezję...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Odpowiada mi allandr, moja droga majonezjo....
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ale ciężko wymówić, randall była ok.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ciężko leży w tym samym zbiorze co "złote środki" i wartość tego zbioru wynosi 0.

Ps
Mówienie jest przereklamowane
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry