Widok
jeśli chodzi o ostatnią kwestię - to tak - uważam, że pracownik na produkcji nawet na Niemczech zarobi o wiele więcej (biorąc pod uwagę siłę nabywczą) niż to co zarobi pracownik w fabryki w Czechowicach.
Tak samo na więcej będzie stać takiego zwykłego robola z naszej biedronki i tego samego odpowiednika na zachodzie - u nas w Gdyni były swego czasu rozmieszczone ogłoszenia za 1200, może 1300 (dokładnie nie pamiętam, ale na bank nie więcej) brutto za 3/4 etatu na kasie.
Pomijam już, że tak naprawdę ta osoba musi tyrać przez całe 8 godzin jak nie więcej..
Teraz napisz - jak różni się wartość pracy między naszym a pracującym na saksach? NICZYM. Tu się narobi i tam się narobi. Ale tam stać go na godne życie. Z czego to wynika? Tak oceniając chłodnym okiem "szefa"? A przecież ceny żywności między naszym rynkiem a np niemieckim nie różnią się aż tyle. Nawet powiem lepiej - u nas koszt życia jest coraz droższy.
Tak samo na więcej będzie stać takiego zwykłego robola z naszej biedronki i tego samego odpowiednika na zachodzie - u nas w Gdyni były swego czasu rozmieszczone ogłoszenia za 1200, może 1300 (dokładnie nie pamiętam, ale na bank nie więcej) brutto za 3/4 etatu na kasie.
Pomijam już, że tak naprawdę ta osoba musi tyrać przez całe 8 godzin jak nie więcej..
Teraz napisz - jak różni się wartość pracy między naszym a pracującym na saksach? NICZYM. Tu się narobi i tam się narobi. Ale tam stać go na godne życie. Z czego to wynika? Tak oceniając chłodnym okiem "szefa"? A przecież ceny żywności między naszym rynkiem a np niemieckim nie różnią się aż tyle. Nawet powiem lepiej - u nas koszt życia jest coraz droższy.
wg. mnie to wynika z wiedzy o zarządzaniu ludźmi i szacunku do pracownika i jego pracy, obojętnie czy ten pracownik sprząta tylko toalety czy zarządza jakimś działem.
Nasi przedsiębiorcy, zwłaszcza Ci jednoosobowi, ale też i inni menedżerowie, o zarządzaniu ludźmi wiedzą nic lub bardzo mało, a ci drudzy mimo wielu szkoleń na ten temat słabo je przyswajają.
A jak ktoś pracownikowi proponuje, jak Halewicz cytuje:"w mojej firmie zawsze powtarzam pracownikom, że jeśli ktoś z nich ma ochotę "usiąść w fotelu prezesa" a i gorsze teksty słyszałam z wyzywaniem od matołów włącznie, (dla Halewicza co by się nie czepiał - nie do mnie skierowane) to nie ma się co łudzić że nie tylko brak tutaj predyspozycji ale i wiedzy na temat zarządzania ludźmi.
Chociaż na szczęście istnieją firmy, w 3miescie także, które tę wiedzę mają i potrafią wykorzystać, gdzie ludzie choć może kokosów nie zarabiają, to po pracy nie muszą chodzić na żebry żeby im na niedziele na mortadele starczyło, i do pracy przychodzą z przyjemnością bo wiedzą ze po partnersku będą traktowani.
A tak na marginesie: szczerze wątpię by Halewicz był jakimś przedsiębiorcą i nie przeceniałabym jego autorytetu w pewnych kwestiach.
Nasi przedsiębiorcy, zwłaszcza Ci jednoosobowi, ale też i inni menedżerowie, o zarządzaniu ludźmi wiedzą nic lub bardzo mało, a ci drudzy mimo wielu szkoleń na ten temat słabo je przyswajają.
A jak ktoś pracownikowi proponuje, jak Halewicz cytuje:"w mojej firmie zawsze powtarzam pracownikom, że jeśli ktoś z nich ma ochotę "usiąść w fotelu prezesa" a i gorsze teksty słyszałam z wyzywaniem od matołów włącznie, (dla Halewicza co by się nie czepiał - nie do mnie skierowane) to nie ma się co łudzić że nie tylko brak tutaj predyspozycji ale i wiedzy na temat zarządzania ludźmi.
Chociaż na szczęście istnieją firmy, w 3miescie także, które tę wiedzę mają i potrafią wykorzystać, gdzie ludzie choć może kokosów nie zarabiają, to po pracy nie muszą chodzić na żebry żeby im na niedziele na mortadele starczyło, i do pracy przychodzą z przyjemnością bo wiedzą ze po partnersku będą traktowani.
A tak na marginesie: szczerze wątpię by Halewicz był jakimś przedsiębiorcą i nie przeceniałabym jego autorytetu w pewnych kwestiach.
Dziękuje za wpisy, których się nie spodziewałem,
a przynajmniej merytorycznych w treści.
To o czym napisaliście w pierwych wpsiach:"Kadrowiec" i "Halewicz",
trudno się z Wami nie zgodzić.
Wynagrodzenie, jak słusznie zauważył pierwszy z Was,
zależne jest od wielu czynników zamieszczonego w 'Naszych' CV.
Dodajac do tego inne czynniki, które, jak w moim przypadku miały ogromny wpływ na tresć CV, to jeszcze dodatkowe 'coś'.
Ale precyzując, chdziło mi tylko o gołą pensję (ściślej o oczekiwania)
i to Tych, Którzy pozostają bez etatu min. 1 m-c, i! więcej..
A śmiem twierdzić, że jest takich osób sporo.
i to nie uszczypliwość, bo jestem jedną z nich.
Tyle, że za min. ustawowe 'dziś' 1386zł brutto,
od 2012-1500brutto, w ofertach nierzadko się pojawiające
- przepraszam, nie podejmuje tematu..
Przy 2000brt mogę zacząć rozmawiać, jeśli jest perspektywa
na przyszłość.
Do sytuacji prywatnych, a od których dodatkowo, jakby nie patrzeć,
zależą Nasze oczekiwania podczas poszukiwań,
nie zamierzam się wpie ..
Natomast to,co napisał Halewicz, odnośnie 4krotności przychodu,
co jest argumentem dla przedsiębiorcy, nie przeczę!,
jednak! jest jedno 'ale', które znowu ja, jako poszukujący biorę
pod uwagę, a nazywa się sezonowością w branży, na produkt, itp.
dodać można do tego.. konkurencję.
Czyli raz zarobisz (poza podstawą:), jako wykonanie 'planu sprzedaży'
temat w wys. np. 2tys.zł, następnie nic, następnie 1,5tys.,
1; 0,8; 3tys., nic, nic, itd.
Bo nie ma silnych, żeby stale plan sprzedaży wynosił np. 2-3-5tys.
jest też czas zastoju, i wówczas, choćby człek staną na głowie, cisza..
Co do założenia własnego byznesu, zastanawiałem się nad tym, jednak, w byznesem jest jak np. z.. autem.
1/3 to koszt zakupu auta, natomiast ! 2/3, to jego utrzymanie.
Przy 1os. byznesie, człek decyduje o sobie.
Ale w przypadku byznesu z kilkoma osobami.
to juz trzeba mieć kapitał zarówno na utworzenie 1/3
byznesu, jak i na pierwszy okres jego funkcjonowania 2/3,
bo zamówienia, nie sypią się od razu..
No ale może ja czarno widzę.
Jednak nie wyobrażam sobie,l żebym ludziom nie zapłacił.
A jeśli wiem, że nie będe miał za co, to nie ruszam
z byznesem..
a przynajmniej merytorycznych w treści.
To o czym napisaliście w pierwych wpsiach:"Kadrowiec" i "Halewicz",
trudno się z Wami nie zgodzić.
Wynagrodzenie, jak słusznie zauważył pierwszy z Was,
zależne jest od wielu czynników zamieszczonego w 'Naszych' CV.
Dodajac do tego inne czynniki, które, jak w moim przypadku miały ogromny wpływ na tresć CV, to jeszcze dodatkowe 'coś'.
Ale precyzując, chdziło mi tylko o gołą pensję (ściślej o oczekiwania)
i to Tych, Którzy pozostają bez etatu min. 1 m-c, i! więcej..
A śmiem twierdzić, że jest takich osób sporo.
i to nie uszczypliwość, bo jestem jedną z nich.
Tyle, że za min. ustawowe 'dziś' 1386zł brutto,
od 2012-1500brutto, w ofertach nierzadko się pojawiające
- przepraszam, nie podejmuje tematu..
Przy 2000brt mogę zacząć rozmawiać, jeśli jest perspektywa
na przyszłość.
Do sytuacji prywatnych, a od których dodatkowo, jakby nie patrzeć,
zależą Nasze oczekiwania podczas poszukiwań,
nie zamierzam się wpie ..
Natomast to,co napisał Halewicz, odnośnie 4krotności przychodu,
co jest argumentem dla przedsiębiorcy, nie przeczę!,
jednak! jest jedno 'ale', które znowu ja, jako poszukujący biorę
pod uwagę, a nazywa się sezonowością w branży, na produkt, itp.
dodać można do tego.. konkurencję.
Czyli raz zarobisz (poza podstawą:), jako wykonanie 'planu sprzedaży'
temat w wys. np. 2tys.zł, następnie nic, następnie 1,5tys.,
1; 0,8; 3tys., nic, nic, itd.
Bo nie ma silnych, żeby stale plan sprzedaży wynosił np. 2-3-5tys.
jest też czas zastoju, i wówczas, choćby człek staną na głowie, cisza..
Co do założenia własnego byznesu, zastanawiałem się nad tym, jednak, w byznesem jest jak np. z.. autem.
1/3 to koszt zakupu auta, natomiast ! 2/3, to jego utrzymanie.
Przy 1os. byznesie, człek decyduje o sobie.
Ale w przypadku byznesu z kilkoma osobami.
to juz trzeba mieć kapitał zarówno na utworzenie 1/3
byznesu, jak i na pierwszy okres jego funkcjonowania 2/3,
bo zamówienia, nie sypią się od razu..
No ale może ja czarno widzę.
Jednak nie wyobrażam sobie,l żebym ludziom nie zapłacił.
A jeśli wiem, że nie będe miał za co, to nie ruszam
z byznesem..