Odpowiadasz na:

Aaa, długa historia. Też uważam, ze to było demoniczne dręczenie już od wczesnego dzieciństwa. Klasyczny przypadek, kiedy coś działa nawet jeśli się w to nie wierzy. Jego przyjaciółka, frotmenka... rozwiń

Aaa, długa historia. Też uważam, ze to było demoniczne dręczenie już od wczesnego dzieciństwa. Klasyczny przypadek, kiedy coś działa nawet jeśli się w to nie wierzy. Jego przyjaciółka, frotmenka Closterkeller cały czas walczy z najcięższymi depresjami, jakie zna medycyna. Co nie zmienia faktu, ze merytorycznie i artystyczne to i te audycje miały sporą wartość i taka np. płyta Grafit jest wybitna. Na te tematy to niejaki Grzegorz Kasjaniuk ma dużo do powiedzenia. Fanka Closterkellera podczas egzorcyzmów wypluwała z siebie kilogramy skrzepów krwi wielkości kciuka. Bo poszła jeszcze dalej, w stronę wampiryzmu, które to klimaty Beksa zresztą uwielbiał.
Kto chce to niechaj wierzy, kto nie chce niech nie wierzy. Nam na tym nie zależy, więc wypijmy jeszcze.
I tym optymistycznym akcentem to ja już muszę się wyłączyć na czas pewiem.

zobacz wątek
7 lat temu
~the raven

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry