Widok
Uważam, że napisałam już wystarczajaco dużo aby uprzedzić pozostałe kobiety i liczę, że mi się udało. Akurat to forum nie jest miejscem do zdradzania szczegółów mojej terapii. Należy mi się również trochę prywatności. Na osłodę powiem Ci, że moja siostra też korzystała z kompetencji dr. Piątkowskiego. Zbagatelizował torbiel po stymulacji Clostilbegytem, która sie nie wchłonęła. Konsekwencje ponosi do dziś.
Mój udział i aktywnośc na forum uważam za zakończoną. Mam nadzieje, że pomogłam. Pozdrowienia.
Mój udział i aktywnośc na forum uważam za zakończoną. Mam nadzieje, że pomogłam. Pozdrowienia.
Ależ napisz w szczegółach, jakie popełnili błędy, po kolei, dr Szczypek, dr Rogoza, dr Makowska. Tego ostatniego "manipulatora", zupełnie wystarczająco pomówiłaś. To wystarczający materiał. Pozostali też będą mieli materiał do działań prawnych. Ja też się leczę, sprawdzam czy to co mi się mówi to prawda i ma sens. Jeśli będą podstawy, sama zareaguję, zapytam. Ale także przeanalizowałam nową ustawe o in vitro, nie zostałaś okłamana, źle zrozumiałaś, albo usłyszałaś. Sprawdziłam leki które dostaję, zapytałam lekarzy. I będąc w podobnej sytuacji, nie posuwam się do takich metod. Bo postawiłam granice postępowania. Naprawdę życzę powodzenia w nowej klinice.
Nie mam na celu pomawiania nikogo. Po prostu piszę jak było, czyli prawdę. Po to aby oszczędzić innym kobietom straty czasu i pieniędzy. Zrozum, że jeżeli "kompeteny" lekarz czyli Śliwiński po półgodzinnej wizycie pierwszorazowej, w klinice Gameta mówi mi tak: była owulacja u Pani, ale potrzebny by był monitoring cyklu. Polecam Pani lekarza przyjmuje tu i tu, nazywa sie Szczypek. On Pani zrobi monitoring cyklu. Do zobaczenia za pół roku... To co? Byś się nie posłuchała i nie pojechała do tego Szczypka? Ja pojechałam, niestety. I może tego nie kumasz, ale kosztuje to sporo stresu, bo szukasz pomocy i obijasz się o ścianę. Szczypek nie lepszy, ale juz nie chce mi sie o nim pisać, bo nawet nie warto.
A Ty tak nie broń tych lekarzy, bo pewnie albo nawet ich na oczy nie widziałaś albo Cię prawdopodobnie wynajeli żebyś broniła ich dobrego imienia. Ja piszę jak jest.
A Ty tak nie broń tych lekarzy, bo pewnie albo nawet ich na oczy nie widziałaś albo Cię prawdopodobnie wynajeli żebyś broniła ich dobrego imienia. Ja piszę jak jest.
Mika, skoro wcześniejsi Twoi oprawcy - lekarze, przed tym największym czyli dr Piątkowskim, nad którym się pastwisz, twierdzili, że była owulacja, to dlaczego nie trzymałaś się ich zaleceń i nie kontynuowałaś tak wspaniale rokującego leczenia? Przecież skoro było tak dobrze, to ciąża wcześniej byłaby kwestią krótkiego czasu. Podważyłaś kompetencje wszystkich lekarzy, do których poszłaś z własnej woli się leczyć. Dostinex to leczenie wysokiej prolaktyny. Nikt bez takiego rozpoznania w wyniku nie włącza Dostinexu. Clostilbegyt jest w obrocie od 1959 roku, z przeznaczeniem do leczenia niepłodności od 1967 roku. Od tego czasu wszyscy lekarze którzy szkolą się twierdzą, że na świecie stosuje się go dłużej, bo informacja z ulotki, że powoduje nowotwory, to informacja z roku rejestracji, czyli 1967. Indukowanie owulacji Ovitrellem to propozycja nowoczesna. Pregnyl, może tańszy, ale lek z dawniejszej epoki.
Masa pomówień, na granicy racjonalności. JESTEM PRAWNIKIEM i dokładnie sprawdzam, jak jestem leczona. Życzę Tobie ciąży po leczeniu w nowej klinice. a w żadnym razie nie procesu o zniesławienie, bo to naprawdę nie jest miłe.
Masa pomówień, na granicy racjonalności. JESTEM PRAWNIKIEM i dokładnie sprawdzam, jak jestem leczona. Życzę Tobie ciąży po leczeniu w nowej klinice. a w żadnym razie nie procesu o zniesławienie, bo to naprawdę nie jest miłe.
Przeszlam dluga i kreta droge. Zrobilam sobie przerwe na oddech i zaczynam od nowa. Lekarze to biznesmani i nie ma sie co czarowac, ze chodzi im o kase. Dodatkowo firmy farmaceutyczne odpalaja im niezla kase za przpisywanie konkretnych lekòw. Jezeli dany lekarz jest wg mnie nieskuteczny,niekompetentny lub kroi tylko kase to mam moralny obowiazek przed nim przestrzec inne kobiety. Aby tak jak ja szerzej otworzyly oczy i nie daly soba manipulowac. Na szczescie ja "tylko"staram sie o dziecko,ale sa kobiety na tym forum,ktorym zniszczyli zdrowie...A jesli chodzi o invitro,moja droga to zmienila sie ustawa w zeszlym roku na jesien. Musisz miec udokumentoway rok staran i 35lat..to sa slowa Piatkowskiego.
W Gamecie bylam u Sliwinskiego wlasnie i mnie poprostu splawil. Tam na pewno nie pojde drugi raz. W Invimedzie chodzilam najpierw do Rogozy potem do Piatkowskiego. Z braku terminu na usg poszlam do niego prywatnie. I juz tsm chodzilam na monitoringi. zaluje ze nie czytalam wczesniej opinii takich jak moje i nikt mnie nie przestrzegl przed taka decyzja. A Piatkowski potrafi manipulowac pacjentkami,przechwytuje je z kliniki. podkreslam-w klinice jest rozliczany za efekty. U siebie nie musi i jak nie ma pomyslu to wciska bajki,ze podloze moze byc genetyczne...Tak sie sklada,ze jestem po akademi medycznej i kitu sobie nie dam wcisnac. Poza tym faszerowanie nieswiadomych pacjentek Clostilbegytem dluzej niz pol roku to granda. Niestety nie mam wyboru bo w Gdyni sa trzy kliniki. Zostala Invicta i pierwszy raz ide do kobiety. Nie jestem nastawiona na leczenie bo nikt ze specjalistow mi nie pomogl. Makowska byla jako zastepstwo raz za Rogoze i potraktowala mnie jak nieswoja pacjentke. Powodzenia w walce o swoje marzenia!
Sliwinski totalnie zbagatelizowal moj problem,obejrzal wyniki,zrobil usg,mamy sie starac bo niby wszystko u mnie ok. Kazal przyjsc za pol roku z wynikiem rezerwy jajnikowej. Niepowazny lekarz. Dobrze,ze go nie posluchalam tylko zaczelam dzialac i szukac na wlasna reke dalej. Nadmienie,ze mam 35 lat i dwa lata staran za soba.
mika, czy wszystko jest w porządku? Masz doświadczenie z tyloma lekarzami, których wymieniasz z nazwiska jako niekompetentnych a nawet sugerujesz ich nieuczciwość? Skoro byłaś u lekarzy w Gamecie i Invimedzie to widząc poważniejszy problem musieli rozmawiać i proponować in vitro, te ośrodki są od tego. Coś tu nie pasuje. Oby ta nowa, lepsza klinika pomogła. Mnie pomogli akurat ci lekarze, których obrażasz w publicznej wymianie opinii.
Najlepsze jest to, że przed leczeniem u dr.Piątkowskiego każdy lekarz mi mówił, że owulacja była. A jak zrezygnowałam z kliniki i zaczęłam się leczyć u P. prywatnie, to nigdy jej nie było...Leczył mnie Dostinexem, Clostilbegytem i zamiast Pregnylem to Ovitrelle wprost ze swojej lodówki. Oczywiście droższym. Miałam pęcherzyki ale one nigdy nie pękały czyli nie było owulacji...a uwierz mi, że takich cykli nie było kilka. Poprosiłam kiedyś o Pregnyl zeby sprawdzic czy da efekty to mi wypisał z łaską, ale i on nie pomógł. Za to moje endometrium zaczęło się robić coraz cieńsze za sprawą Clostilbegyt. Przecież taka kuracja nie może trwać ponad 6mcy. Dlatego zrezygnowałam z usług tego Pana i każdemu odradzam, chyba że chce być jego królikiem doświadczalnym i liczyć, że może po roku owulacja zaskoczy..
k.
właśnie myślałam, że po tylu pozytywnych komentarzach, które przeczytałam na forach właśnie dr. Piątkowski będzie tym lekarzem. Niestety praktyka pokazała, że ten lekarz nastawiony jest wyłącznie na kasę. Chodziłam do niego najpierw do INVIMEDu potem prywatnie, ale nie polecam. Lepiej umawiać się do niego w klinice, bo tam jest rozliczany z efektów. A prywatnie to można se w nieskończoność chodzić, kamufluje okrągłymi zdaniami brak pomysłu na dalsze leczenie. Nie proponował in vitro bo wtedy kasa wpadałaby do kieszeni kliniki. Sporo sobie zarobil na moim beznadziejnym przypadku. Czuję się "oskubana" i oszukana.
Aktualnie zapisałam się do innej kliniki w Gdyni, bede musiała przechodzić wszystko od początku, bo chce się dostać na invitro. Naturalnie nie mam szans.
Przeszłam przez 4 lub 5 lekarzy i żaden z nich nie jest godzien polecenia, niestety. Rogoza,Makowska,Śliwiński,Piątkowski,Szczypek....wszyscy tacy niby mądrzy i doświadczeni lekarze. W takiej sytuacji jest dylemat moralny lekarza: pomóc pacjentce czy pomóc pacjentce po kilku lub kilkunastu wizytach=kasa.
właśnie myślałam, że po tylu pozytywnych komentarzach, które przeczytałam na forach właśnie dr. Piątkowski będzie tym lekarzem. Niestety praktyka pokazała, że ten lekarz nastawiony jest wyłącznie na kasę. Chodziłam do niego najpierw do INVIMEDu potem prywatnie, ale nie polecam. Lepiej umawiać się do niego w klinice, bo tam jest rozliczany z efektów. A prywatnie to można se w nieskończoność chodzić, kamufluje okrągłymi zdaniami brak pomysłu na dalsze leczenie. Nie proponował in vitro bo wtedy kasa wpadałaby do kieszeni kliniki. Sporo sobie zarobil na moim beznadziejnym przypadku. Czuję się "oskubana" i oszukana.
Aktualnie zapisałam się do innej kliniki w Gdyni, bede musiała przechodzić wszystko od początku, bo chce się dostać na invitro. Naturalnie nie mam szans.
Przeszłam przez 4 lub 5 lekarzy i żaden z nich nie jest godzien polecenia, niestety. Rogoza,Makowska,Śliwiński,Piątkowski,Szczypek....wszyscy tacy niby mądrzy i doświadczeni lekarze. W takiej sytuacji jest dylemat moralny lekarza: pomóc pacjentce czy pomóc pacjentce po kilku lub kilkunastu wizytach=kasa.
Mika, skoro lekami Piątkowski wyregulował cykl tak, że wystarczyło go nadzorować tylko 2 razy w miesiącu, to znaczy, że wyregulował. To że nie ma ciąży to inna sprawa, chyba,że w żadnym cyklu nie miałas owulacji. U mnie zaczęło się 3-4 razy w miesiącu, potem były dwa razy. Słyszałam, ze są lekarze którzy monitorują po 5-7x w cyklu. On się raczej zna na cyklu. Nie sadzę, by nie powiedział że nie wie, tylko wskazał, lub próbował wskazać inne przyczyny; my na początku nie słuchaliśmy, ale im dalej w las tym wiecej informacji donas docierało z tego co mówił.
Mamy zupełnie inne doswiadczenia.
Nas wyraźnie uprzedził na samym początku, że podejmie próby wyregulowania cyklu, ale nie zamierza prowadzić terapii uporczywej, tak to nazwał. A my postawiliśmy barierę, że stanowczo nie chcemy IVF. Chyba słyszeliśmy podobne słowa od dr Piątkowskiego, ale każda z nas je zupełnie inaczej odebrała.
Co kilka cykli pytał, czy nie mamy dosyć, czy nie czas na bardziej zabiegowe sposoby leczenia. Co kilka wizyt rozmawialiśmy o tym co udalo się osiągnąć, a co może być trudne. Ne czuliśmy się oszukiwani. Spróbujemy jeszcze kilka cykli, bo leczenie doprowadziło,że mam owulację. Otwartym tekstem powiedział o genetycznym i hormonalnym podłożu problemu. To my mamy problem, a nie on. A wizyta za 150zł? To miałas chyba jakąś specjalną promocję.
Mamy zupełnie inne doswiadczenia.
Nas wyraźnie uprzedził na samym początku, że podejmie próby wyregulowania cyklu, ale nie zamierza prowadzić terapii uporczywej, tak to nazwał. A my postawiliśmy barierę, że stanowczo nie chcemy IVF. Chyba słyszeliśmy podobne słowa od dr Piątkowskiego, ale każda z nas je zupełnie inaczej odebrała.
Co kilka cykli pytał, czy nie mamy dosyć, czy nie czas na bardziej zabiegowe sposoby leczenia. Co kilka wizyt rozmawialiśmy o tym co udalo się osiągnąć, a co może być trudne. Ne czuliśmy się oszukiwani. Spróbujemy jeszcze kilka cykli, bo leczenie doprowadziło,że mam owulację. Otwartym tekstem powiedział o genetycznym i hormonalnym podłożu problemu. To my mamy problem, a nie on. A wizyta za 150zł? To miałas chyba jakąś specjalną promocję.
Dr. Piątkowski? Żarty...strasznie naciąga na kasę. Bierze po 150zł za wizytę. Leczyłam się u niego na niepłodność prywatnie. Dwa razy monitoring w miesiącu, leki źle dobrane, zero rezultatu po miesiącach starań i ...nic. Na koniec powolnym głosem stwierdził, że no może jeszcze pół roku starań i wtedy zobaczymy ale raczej nic z tego nie będzie. Czy mam ochotę jeszcze próbować bo w sumie to on nie wie...PORAŻKA!!! Odradzam.
Agnieszka, nie wiem kogo Ci wyżej polecono, ale z czystym sumieniem polecam dr Piątkowskiego z Gdyni, przyjmuje w Klifmedzie w Orłowie. Dwa lata leczenia (PCOS, wysoka prolaktyna, bezowulacyjne cykle - bardziej objawowe leczenie) ale przyszedł dzień kiedy pewnie powiedziałam, że "Staramy się!" Dwa cykle, odpowiednio dobrane leki, stymulacja i dzisiaj moje "cudo" ma 7 miesięcy i śpi w sypialni obok :) a inni lekarze spisywali moje szanse na straty, proponowali od razu in vitro.