Widok
Ja drugi poród miałam po 4 latach. Pierwsze rozwiązanie skończyło się cc po 35 godzinach meczarni i powiedziałam że nie zgodzę się rodzic sama przy drugim rozwiązaniu. I tak było trafiłam na Zaspe przelezalam całą noc na porodowce, bo wody odeszły i rano kazał lekarz podłączyć oksytocyne i próbowac rodzic naturalnie alr odmówiłam powiedziałam że już drugi raz cierpieć nie będę położna dała mi wykład jaka to ja matka, że nie chce sama rodzic, ale wiem jaki to był starszy długi ból i za godzinę syna wyjeli przez cc.
Przepis ten mówi, że poród siłami natury po cc jest możliwy tylko wtedy, gdy stan rodzącej na to pozwala (ocenia lekarz) i gdy rodząca sama wyrazi taką chęć - w praktyce jak się nie zaprzesz rękami i nogami, nie zrobisz awantury na pół szpitala i nie powołasz się na wszystkich świętych, to będą uparcie twierdzić, że "wyrażasz chęć".
słabe to :/
Ja miałam pierwsze cc i teraz prawie po 4 latach boję się że bedę musiala rodzić naturalnie a i tak może sie to skonczyć w rezultacie cc, nie chce dwa razy cierpieć. Ale pocieszające jest to że przy drugim porodzie naturalnym gdy pierwsze było cięcie raczej za długo nie męczą porodem i jak nie ma dlugo postępu to odpuszcają i robią cc ale generalnie wszysto zalezy na kogo się trafi w szpitalu...
Ja miałam pierwsze cc i teraz prawie po 4 latach boję się że bedę musiala rodzić naturalnie a i tak może sie to skonczyć w rezultacie cc, nie chce dwa razy cierpieć. Ale pocieszające jest to że przy drugim porodzie naturalnym gdy pierwsze było cięcie raczej za długo nie męczą porodem i jak nie ma dlugo postępu to odpuszcają i robią cc ale generalnie wszysto zalezy na kogo się trafi w szpitalu...
Gdzieś czytałam, że pomaga panikowanie i płakanie, że strasznie boli blizna po cesarce - podobno wtedy personel łapie stres, że coś pójdzie nie tak i łatwiej o drugą cesarkę. Smutne jest to, że w innych dużych miastach da się "po ludzku" umówić na CC, jeśli są wskazania lub skierowanie, a w Trójmieście człowiek aż do ostatniej chwili nie wie, co go spotka.
Pierwsza ciąża zakończyła się u mnie poprzez cc. W drugiej od samego początku lekarz prowadzący mówił, że w tej sytuacji mam prawo nie wyrazić zgody na sn. Radził to jedynie dobrze przemyśleć a nie ulegać takiej czy innej modzie/opiniom itd. Drugą cesarkę, bez żadnego "ale" ze strony personelu miałam w Redłowie w czerwcu 2015, po 6,5 roku od pierwszej.
W październiku prawie identyczną sytuację w tym samym szpitalu miała moja koleżanka i również nikt nie robił jej problemów.
Jednym ze wskazań do cesarki JEST "stan po cięciu cesarskim" czy stan samej blizny. Wystarczy wpisać w google o wytycznych PTG i cesarkę. Inna kwestia, że część lekarzy uważa, że to "tylko" zalecenia a oni nie muszą się do nich stosować.
W październiku prawie identyczną sytuację w tym samym szpitalu miała moja koleżanka i również nikt nie robił jej problemów.
Jednym ze wskazań do cesarki JEST "stan po cięciu cesarskim" czy stan samej blizny. Wystarczy wpisać w google o wytycznych PTG i cesarkę. Inna kwestia, że część lekarzy uważa, że to "tylko" zalecenia a oni nie muszą się do nich stosować.
Pierwsze cc 2012 w wojewódzkim, mam wadę macicy i nikt nie zwlekał z cc, nawet dr Zygmuntowicz. Kliniczna 2015 też miałam mieć cc, 14h męczyły mnie skórcze, ostatnie 4h non stop pod ktg. W końcu doszli do wniosku, że nic z tego nie będzie i już wpółprzytomna powędrowałam na salę operacyjną. Dzień wcześniej przyjeli mnie na patologie z wpisem w dokumentach, że do cc. Co do czego nikt mnie się nie pytał jak chcę rodzić.
Najważniejsze, że syn zdrowy. Poza tym wiem, że naturalnie nie dałabym rady.
Najważniejsze, że syn zdrowy. Poza tym wiem, że naturalnie nie dałabym rady.
Myśle że tak jest. Ja rodziłam na zaspie zależało mi na sn lekarz na którego trafiłam bardzo naciskał na cesarke ( powod obniżone tetno choć w normie) dziecko urodziło sie sn zdrowe. Rozmawialam wtedy z położną że ten lekarz bardzo lubi cesarskie ciecia i ona przytakneła i stwierdziła ze lubi z nim pracować bo są też tacy co zwlekają do ostatniej chwili z decyzją o cięciu.
Dziewczyny, które miały drugi poród po cc i chciały / musiały rodzić naturalnie - jak to konkretnie wygląda w trójmiejskich szpitalach? Położna ze szkoły rodzenia mówi, że nie ma mowy o aktywnym porodzie w tej sytuacji na Zaspie i na Klinicznej - od razu kładą pod ktg i tylko leżysz i czekasz, i cierpisz... Podobno w przypadku vbacu to najlepiej do Redłowa - tam możliwy jest poród aktywny. Czy to prawda? Jakie są wasze doświadczenia? Szczerze mówiąc, wolałabym drugą cc, ale na to w Trójmieście raczej nie mogę liczyć, ewentualnie jeśli się kilka godzin pomęczę :(