Re: Dylematy moralne.
Muszę przyznać że dyskusja się bardzo fajnie rozwinęła. I cały wątek jest merytoryczny. ;)
Manson Twoje obywatelskie nieposłuszeństwo odbieram (bez obrazy) jako zwyczajną pozę. Czy...
rozwiń
Muszę przyznać że dyskusja się bardzo fajnie rozwinęła. I cały wątek jest merytoryczny. ;)
Manson Twoje obywatelskie nieposłuszeństwo odbieram (bez obrazy) jako zwyczajną pozę. Czy gdyby komuś z twoich bliskich - jak napisał mmm - działa się krzywda a świadkowie nie chcąc zostać donosicielami popełniliby czyn zaniechania, dalej pozowałbyś na buntownika z lasu uznając że postąpili właściwie?
Zakładając ten wątek celowo wyraziłem się bardzo ogólnie. Wiadomo że nie chodziło mi o tę odrobinę majeranku na własny użytek (choć nie popieram zażywania narkotyków) czy wydymanie państwa na podatkach (podobno okraść złodzieja to nie grzech ;-]) tylko o czyny niosące ze sobą ofiary. Przecież w przypadkach przestępstw przeciwko życiu, zdrowiu czy mieniu zawsze ktoś jest poszkodowany. Mam wystarczająco dużo empatii żeby potrafić wczuć się w położenie ofiary przestępstwa i wystarczająco dużo kręgosłupa moralnego żeby być w stanie zareagować nie zasłaniając się obrzydzeniem dla donosicielstwa. Ponadto uważam że zaniechanie czyniłoby mnie współwinnym.
zobacz wątek